W niedzielny wieczór TV Republika odpaliła prawdziwą bombę: policja miała siłowo wejść do siedziby KRRiT w poszukiwaniu Macieja Świrskiego. Sprawa szybko okazała się kompletną dezinformacją, a Komenda Stołeczna Policji w ostrych słowach zdementowała doniesienia stacji, publicznie zarzucając jej wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
Nocny alarm w TV Republika. Stacja ogłasza: "Policja weszła do KRRiT"
W niedzielny wieczór na paskach informacyjnych i w serwisach TV Republika zawrzało. Stacja podała sensacyjną wiadomość, która miała wstrząsnąć polską sceną polityczną: funkcjonariusze policji rzekomo weszli do siedziby Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Według relacji stacji, celem miało być poszukiwanie jej przewodniczącego, Macieja Świrskiego.

Całej sytuacji pikanterii dodawał fakt, że zaledwie kilka dni wcześniej Sejm przegłosował postawienie Macieja Świrskiego przed Trybunałem Stanu. W tym kontekście doniesienia o interwencji policji brzmiały jak polityczny thriller i zapowiedź siłowego rozwiązania. Wizja funkcjonariuszy w budynku KRRiT, szukających zawieszonego właśnie szefa, miała jednoznaczny przekaz: państwo upomina się o swoje.
Błyskawiczna reakcja i oficjalny komunikat. Policja demaskuje "fejka"
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Komenda Stołeczna Policji zareagowała błyskawicznie i jednoznacznie, publicznie gasząc sensacyjne doniesienia. W oficjalnym komunikacie funkcjonariusze nie przebierali w słowach, wprost oskarżając stację o rozpowszechnianie fałszywych informacji.

Policjanci nie wchodzili wczoraj wieczorem do siedziby KRRiT! Takie informacje to wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Prosimy o nierozpowszechnianie dezinformacji.
Prawda okazała się jednak szokująco prozaiczna. Żadnego wejścia, żadnego poszukiwania – funkcjonariusze po prostu rozmawiali z ochroną PRZED budynkiem. Jak tłumaczyła KSP, ich celem było wyłącznie ustalenie harmonogramu pracy przewodniczącego, aby przygotować się do zapewnienia bezpieczeństwa i przeciwdziałać ewentualnym zakłóceniom porządku. Tym samym cała sensacja TV Republika pękła jak mydlana bańka, obnażając jedynie desperację stacji i rutynową, wręcz nudną policyjną procedurę.
Świrski nie daje za wygraną. Twierdzi, że to był "policyjny rekonesans"
Mimo że policja zdementowała całą aferę, Maciej Świrski postanowił iść w zaparte i próbował odwrócić kota ogonem. Standardową policyjną procedurę próbował przedstawić jako niemal operację specjalną, rzucając na konferencji hasłem: "To był jakiś rekonesans policji."

Jednocześnie oświadczył, że nie uznaje decyzji Sejmu, powołując się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Świrski wyraźnie dał do zrozumienia, że nie zamierza składać broni, tworząc własną narrację, w której jest ofiarą politycznego spisku.
Trybunał Stanu to nie przypadek. Czym podpadł "strażnik" mediów?
Decyzja o postawieniu szefa KRRiT przed Trybunałem Stanu nie wzięła się znikąd. Wniosek w tej sprawie, złożony jeszcze w maju 2024 roku, podpisała grupa aż 185 posłów obecnej koalicji rządzącej. Lista zarzutów jest długa i poważna, a dotyczy głównie tego, jak Maciej Świrski zarządzał polskim rynkiem medialnym.
Główny zarzut dotyczy uporczywego blokowania wypłat z abonamentu dla mediów publicznych, co przez wielu było interpretowane jako próba finansowego zagłodzenia TVP i Polskiego Radia po zmianie władzy. Na tym jednak nie koniec. Wnioskodawcy oskarżają go również o celowe utrudnianie i przedłużanie procesów przyznawania koncesji prywatnym nadawcom, w tym stacjom krytycznym wobec poprzedniego rządu, takim jak TVN czy TOK FM.