Koniec 800 plus dla wszystkich. Kosiniak-Kamysz stawia twardy warunek

Koniec 800 plus dla wszystkich. Kosiniak-Kamysz stawia twardy warunek

Koniec 800 plus dla wszystkich. Kosiniak-Kamysz stawia twardy warunek

instagram.com

To może być koniec programu pro-demograficznego, jaki znamy. Wicepremier i lider PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, zaskoczył wszystkich i chce, by pieniądze trafiały wyłącznie do pracujących Polaków. Jego propozycja wywołała natychmiastową burzę i stawia pod znakiem zapytania przyszłość flagowego programu socjalnego w Polsce. Dla milionów rodzin to fatalna wiadomość.

Reklama

800 plus tylko dla pracujących. Kosiniak-Kamysz stawia sprawę jasno

Zasady mają być proste: pracujesz i płacisz podatki – dostajesz pieniądze. Nie pracujesz – pożegnaj się ze świadczeniem. To sedno rewolucyjnej propozycji, którą Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił podczas obchodów 130-lecia ruchu ludowego. Lider PSL nie owija w bawełnę i chce fundamentalnej zmiany w 800 plus, która ma na celu "docenienie pracy".

Jak stwierdził, to właśnie ludzie aktywni zawodowo powinni być priorytetem rządu. W jego wizji wsparcie państwa ma swoje granice, a program 800 plus w obecnej formie to przeszłość.

Reklama

Docenienie pracy, ludzi ciężko pracujących, płacących podatki, to powinna być strategia dla nas, dla Polski, dla polskiego rządu numer jeden. Zachować wsparcie społeczne dla tych, którzy tego potrzebują, ale 800 plus tylko dla pracujących.

W praktyce oznacza to, że pieniądze straciłyby te rodziny, w których rodzice nie są aktywni zawodowo. Czy to koniec wsparcia dla tysięcy rodzin? Propozycja Kosiniaka-Kamysza to prawdziwy test dla wrażliwości społecznej i politycznej rządu.

Władysław Kosiniak-Kamysz na korytarzach sejmowych fot. Niemiec/AKPA

Reklama

Koniec z rozdawnictwem? Kosiniak-Kamysz: "Pieniądze nie pomogą"

Skąd tak radykalny pomysł? Władysław Kosiniak-Kamysz argumentuje, że Polska mierzy się z potężnym kryzysem demograficznym, a dotychczasowe rozwiązania po prostu nie działają. Jego zdaniem sypanie pieniędzmi na lewo i prawo nie przynosi oczekiwanych rezultatów, bo jak sam przyznał, "najlepsze programy socjalne nie rozwiążą kryzysu demograficznego".

Reklama

Zamiast tego proponuje nową wizję dla Polski – strategię "Wielkich Inwestycji Narodowych" (WIN). Plan zakłada potężne inwestycje, zwłaszcza w przemysł zbrojeniowy, z fabrykami amunicji i dronów w każdym województwie. To sygnał, że PSL chce przesunąć ciężar z polityki socjalnej na rozwój gospodarczy i bezpieczeństwo.

Reklama

Burza w koalicji murowana. Tusk będzie miał problem

Propozycja wicepremiera to sygnał ostrzegawczy dla Donalda Tuska i całej koalicji rządowej. Majstrowanie przy programie 800 plus to polityczna strefa m1n0wa, która może w*sadzić w powietrze nawet najtrwalsze sojusze. Każda próba zmiany w 800 plus wywołuje gigantyczne emocje społeczne, a premier będzie musiał się z tym zmierzyć.

Reklama

Co najciekawsze, Władysław Kosiniak-Kamysz rzucił tę b0mbę, jednocześnie apelując o jedność w rządzie. Mówił o potrzebie zakończenia sporów i przeciągania liny. Problem w tym, że chwilę wcześniej sam podłożył pod ten jednolity front potężny materiał wybuchowy.

kosiniak-kamysz- i kuchnia ADAM JANKOWSKI/REPORTER EAST NEWS ; instagram.com/paulinakosiniak/

Lewica już zaciera ręce. To prezent dla opozycji

Propozycja lidera PSL to prezent na tacy dla opozycji, zarówno tej z lewa, jak i z prawa. W centrali Lewicy już pewnie strzelają korki od szampana. Władysław Kosiniak-Kamysz właśnie dał im idealny powód, by pokazać się jako jedyni prawdziwi obrońcy zwykłych ludzi i świadczeń socjalnych.

Dla polityków Lewicy programy takie jak 800 plus są świętością, a jakikolwiek atak na nie to zamach na ich elektorat. Z drugiej strony, PiS już ostrzy sobie zęby, by grzmieć z mównicy, że "rząd Tuska zabiera pieniądze Polakom". Nikt nie będzie pamiętał, że pomysł wyszedł od ludowców. Donald Tusk znalazł się między młotem a kowadłem – uciszając koalicjanta, narazi się na zarzuty o tłamszenie dyskusji, a zgadzając się z nim, wywoła wojnę na wszystkich frontach.

Lider PSL mówił o "jednej drużynie", ale wygląda na to, że właśnie strzelił samobója, który może pogrążyć cały rząd. Donald Tusk dostał problem, którego szybko się nie pozbędzie, a rachunek za tę awanturę zapłacą miliony polskich rodzin. Policzki w koalicji dopiero się zaczną.

Źródło: instagram.com/iza_kuna/
Reklama
Reklama