Donald Tusk na swoim pierwszym posiedzeniu rządu po wymianie niektórych ministrów zakomunikował twardo: albo jego podwładni będą głosować, jak ustalą wcześniej w sprawie ustaw w Sejmie, albo zostaną zwolnieni z funkcji już kolejnego dnia. Premier RP nie obawiał się swoich słów, wręcz wypowiedział je w towarzystwie mediów. W ten sposób polityk pragnie stworzyć jedność i zapewnić stabilność rządu.
Donald Tusk postawił ultimatum ministrom
Donald Tusk piątkowy poranek rozpoczął "z wysokiego c". Premier RP spotkał się ze swoimi ministrami, także tymi nowo zaprzysiężonymi, którzy w zeszły czwartek odebrali nominacje. Szef rządu w swojej kancelarii jasno określił się co do współpracy ze wszystkimi swoimi podwładnymi.
Premier RP powiedział, że od następnego posiedzenia Sejmu, każdy z ministrów ma obowiązek głosować dokładnie tak, jak zostanie to ustalone wewnętrznie w rządzie. Jeśli ktoś się wyłamie, straci swój urząd już kolejnego dnia:
Od najbliższego posiedzenia Sejmu żadna z pań i panów ministrów nie może głosować, inaczej wobec projektów rządowych niż jak postanowiliśmy jako rząd. Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce – pożegnamy się następnego dnia.
Mało tego, Donald Tusk powiedział wyraźnie, że posiedzenie rządu nie jest klubem dyskusyjnym i zabieranie głosu nie jest najlepszą cechą danego polityka:
Posiedzenie rządu to nie jest klub dyskusyjny. Zabieranie głosu w każdej sprawie i na każdy temat nie jest najlepszą cnotą.
Donald Tusk miał świadomość, że początek posiedzenia obserwują media z kamerami, a jego słowa pójdą w świat. Jednak zrobił to celowo, aby zdyscyplinować swoich polityków do zachowania jedności.
Poniżej tematyczne wideo. Nagranie pochodzi z konta X użytkownika "Oficjalne zero".
Internauci zabierają głos po tym, jak Donald Tusk zaczął robotę z nowymi pracownikami bez pardonu
Donald Tusk doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji. Mimo że rządzi, nie ma większości i musi się dogadać z innymi koalicjantami. W przeciwnym razie PiS znów będzie miało większość i w przyszłości może zdetronizować koalicję rządzącą.
Zapewne właśnie dlatego podjął tak stanowcze kroki, aby do tego nie dopuścić. Jednak opinie co do jego aktualnej postawy są podzielone. Internauci pod postem Kanału Zero na X piszą:
Co jak co, ale gość ma jaja
W końcu! Na tym polega skuteczność rządu. Jeżeli ktoś ma inne zdanie, podejście, poglądy, nie powinien przyjmować teki ministra. Nie mówiąc o startowaniu do sejmu jako kandydat niezależny. Koniec kropka.
Brawo Premierze, dość z rozterkami natury religijno-filozoficzno-cwaniackimi niektórych narcyzów i koniunkturalistów. Chociaż w tej materii dobry przykład przychodzi od kurdupla. Jeden decyduje a reszta od rana po otrzymaniu SMS staje na baczność i przekazuje decyzję światu.
Są też głosy, że taki nakaz jest sprzeczny z demokracją.
Czyli nikt nie może głosować wg własnego uznania, sumienia tylko zgodnie z rozkazami Premiera? Fajna demokracja
To powinno być karalne.
Każdy poseł na mandat niezależny i koniec kropka.
Może niech wywali wszystkich ministrów i rządzi sam, będzie prościej skoro i tak nie mają prawa głosu.
Jest twardszy, niż Andrzej Duda.