Marta Nawrocka wkrótce zostanie nową pierwszą damą, a internet już huczy od skrajnych opinii. Jedni widzą w niej ikonę na miarę Jolanty Kwaśniewskiej, inni wróżą jej milczenie w stylu Agaty Dudy. Sprawdziliśmy, co tak naprawdę myślą Polacy i co mówią najnowsze badania. Jedno jest pewne – czeka nas zmiana w Pałacu Prezydenckim, a czy będzie dobra czy zła? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista.
Polacy już wiedzą, jaka będzie. Zaskakujący sondaż
Zanim Marta Nawrocka na dobre wprowadzi się do Pałacu Prezydenckiego, Polacy już zdążyli wydać na nią swój wyrok. W sondażu przeprowadzonym przez pracownię SW Research na zlecenie Wprost zadano proste pytanie: czy żona Karola Nawrockiego będzie dobrą pierwszą damą? Wyniki są niezwykle interesujące. Okazuje się, że aż 38,9% badanych wierzy, że sprawdzi się w tej roli. To ogromny kredyt zaufania, którego nie może zmarnować.
Oczywiście, nie wszyscy są tak optymistyczni. Przeciwnego zdania jest 26,1% ankietowanych, co pokazuje, że nowa pierwsza dama będzie musiała zmierzyć się ze sporą grupą sceptyków. Najważniejsza bitwa rozegra się jednak o niezdecydowanych, którzy stanowią aż 35,1% badanych. To właśnie o serca tej grupy Marta Nawrocka< będzie musiała stoczyć największą batalię.

Przeszłość, styl i złośliwe memy. Internet już wie
Eksperci z Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura postanowili zrozumieć, co tak naprawdę kształtuje opinie o przyszłej pierwszej damie. Bezlitośnie prześwietlili to, za co Polacy kochają i nienawidzą żonę prezydenta. Okazuje się, że na cenzurowanym znalazły się:
- Przeszłość i życie prywatne: Aż 25% komentarzy dotyczy jej życia sprzed prezydentury, często w formie insynuacji. Autorzy raportu nazywają to "głęboko zakorzenionym mechanizmem osądzania kobiet przez pryzmat ich przeszłości".
- Porównania do Jolanty Kwaśniewskiej: Niemal co piąty wpis (17%) stawia ją w jednym szeregu z ikoną stylu, jaką była Jolanta Kwaśniewska. Niestety, jak zauważają analitycy, "porównanie najczęściej służy jej deprecjacji".
- Krytyka wyglądu: Ubiór stał się narzędziem oceny, a drobne potknięcia są wykorzystywane do podważania jej kompetencji. Eksperci określają to mianem mechanizmu "powolnej degradacji".
- Głosy obrony: Mimo fali krytyki, 10% internautów staje w jej obronie. W pozytywnych komentarzach chwalona jest za bycie autentyczną i "nieprzekombinowaną medialnie".
Co ciekawe, analitycy z Res Futura przewidują, że hejt na pierwszą damę może zadziałać na jej korzyść. Jak twierdzą, "społeczność internetowa - mimo swojej agresji - wykazuje tendencję do przesuwania się ku empatii, gdy atak trwa zbyt długo". Zjawisko "b*cia słabszego" może więc paradoksalnie przysporzyć jej zwolenników.

Będzie milczeć jak Agata Duda - eksperci nie mają złudzeń
Największe pytanie, jakie zadają sobie dziś Polacy, brzmi: jaką pierwszą damą będzie Marta Nawrocka? Czy pójdzie drogą aktywnej i zaangażowanej Jolanty Kwaśniewskiej, czy raczej wybierze model wycofanej i milczącej Agaty Dudy? Głos w tej sprawie zabrała m.in. Joanna Senyszyn, która nie ma wątpliwości.
Myślę, że podobnie jak Agata Duda też będzie się w niewielu sprawach odzywać. Dlatego, że przecież przez znaczną część kampanii w ogóle jej nie było. [...] Także myślę, że to raczej wróży kolejną taką dosyć milczącą pierwszą damę.
Z drugiej strony, była gwiazda TVN, Anna Kalczyńska, w wywiadzie dla Jastrząb Post studzi emocje i apeluje o cierpliwość: "Będziemy ją oceniać po czynach i po słowach". Warto jednak pamiętać, że Marta Nawrocka to kobieta z ponad 18-letnim doświadczeniem w Krajowej Administracji Skarbowej, gdzie, jak sama mówiła, ścigała przestępców: "Wchodzimy do nielegalnych punktów z grami hazardowymi, zatrzymujemy ludzi". Taka praca hartuje charakter. Czy kobieta z taką przeszłością faktycznie zrezygnuje z własnego głosu i zamknie się w Pałacu Prezydenckim? Ta decyzja będzie ją sporo kosztować – i to dosłownie.
Rzuci pracę dla męża. Tyle straci, a ile zyska Marta Nawrocka
Rola pierwszej damy, choć prestiżowa, wiąże się z ogromnym poświęceniem. Marta Nawrocka będzie musiała pożegnać się ze swoją karierą w Krajowej Administracji Skarbowej, gdzie jako funkcjonariuszka w dziale kontroli mogła liczyć na solidne zarobki. Jak wyliczał Fakt, jej pensja wraz z dodatkami "może przekraczać 10 tys. zł miesięcznie". Tę kwotę zamieni na... zero. Zgodnie z polską tradycją, pierwsza dama nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia za pełnienie swojej funkcji.
Pojawia się jednak światełko w tunelu, a raczej w portfelu. Dzięki zmianie przepisów z 2021 roku, Kancelaria Prezydenta opłaci za nią składki na ubezpieczenia emerytalne. W ciągu całej pięcioletniej kadencji może uzbierać się z tego kwota rzędu 100 tys. zł, co w przyszłości podniesie jej emeryturę o około 500 zł miesięcznie. Czy to uczciwa wymiana za rzucenie kariery i życie na świeczniku? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.