W koalicji rządzącej atmosfera gęstnieje z dnia na dzień, a czas kurtuazyjnych uśmiechów właśnie się skończył. Najlepszym dowodem jest ostatnia, niezwykle złośliwa wypowiedź Radosława Sikorskiego, która była precyzyjnie wymierzona wprost w Szymona Hołownię. Tekst jest tym boleśniejszy, że pada w momencie, gdy partia Hołowni pogrążona jest w wewnętrznym chaosie, oskarżeniach o nepotyzm i finansowe niejasności. Sikorski po prostu wykorzystał idealny moment, by jeszcze osłabić chwiejącego się koalicjanta.
Sikorski uderza w czuły punkt. "Jako marszałek ma się do tego pomieszczenia"
Podczas gdy większość polityków koalicji gryzła się w język, Radosław Sikorski postanowił nie owijać w bawełnę. Pytany o nocne schadzki Szymona Hołowni z prezesem PiS, odpowiedział z lodowatą uprzejmością, która rani bardziej niż otwarty krzyk.
Byłem marszałkiem Sejmu. Jako marszałek Sejmu ma się do tego przeznaczone pomieszczenia i to są miejsca, w których się rozmawia o polityce.
Tymi słowami Radosław Sikorski, który sam w przeszłości piastował to stanowisko, nie zostawił na Hołowni suchej nitki. W jednym zdaniu sprowadził całe spotkanie do rangi niestosownej, konspiracyjnej intrygi. To publiczne upokorzenie, które pokazuje, jak głęboki jest "kryzys w partii" i "koalicji rządowej".
Hołownia tłumaczy się z nocnych rozmów. "Nie zapisywałem się do sekty"
Afera wybuchła, gdy media ujawniły, że w środku nocy Szymon Hołownia spotkał się potajemnie z Jarosławem Kaczyńskim w prywatnym mieszkaniu Adama Bielana. Sam marszałek próbował ratować sytuację, tłumacząc się wzniośle "koniecznością dialogu". W swoich mediach społecznościowych pisał, że jego misją jest "pokój, a nie wojna".
Zaganianie mnie do "demokratycznego" kojca, obelgi które wylewają na mnie koalicjanci i ich fanbaza, nie robią na mnie wrażenia. Współtworząc K15X, i współdecydując o tym, że to Donald Tusk będzie premierem, nie zapisywałem się do sekty (...)
Te oderwane od politycznej rzeczywistości wyjaśnienia nie przekonały jednak nikogo. Kąśliwa uwaga Sikorskiego jest najlepszym dowodem na to, że koalicjanci mają dość. Tłumaczenia marszałka są odbierane jako nieudolna próba ukrycia prawdziwych intencji, co tylko pogarsza "napięcia w rządzie Tuska".

Idealna burza. W partii Hołowni wrze od afer
Cios Sikorskiego padł w najgorszym możliwym momencie dla lidera Polski 2050. Jego partia jest w totalnej rozsypce, targana wewnętrznymi konfliktami. Na światło dzienne wyszła afera z "nepotyzmem w polityce" – zatrudnieniem córki ministry Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz za partyjne pieniądze. Jeden z działaczy miał to skwitować krótko:
Scyzoryk otwiera mi się w kieszeni. (...) To wszystko, co Szymon niósł na sztandarach i w co uwierzyły takie głupki jak ja, zmieniło się w gruzy.
To nie koniec problemów. Głośno zrobiło się też o finansach partii. Inny polityk ugrupowania gorzko komentował, że pieniądze od drobnych darczyńców poszły do kieszeni partyjnej wierchuszki. "Za komuny Urban powiedział, że rząd się sam wyżywi. U nas się wyżywił zarząd" – mówił w rozmowie z "Newsweekiem". W partii panuje taka atmosfera, że za otwartą krytykę grożą konsekwencje. Poseł Tomasz Zimoch, który nazwał spotkanie Hołowni z Kaczyńskim słowami "Szok. Kompromitacja", został zawieszony w prawach członka partii. Nic dziwnego, że nastroje są "fatalne", a działacze mówią wprost:
Wszyscy są rozedrgani, a Szymon nie kontroluje partii.

Otwarta wojna w koalicji. Stawką jest rząd i fotel marszałka
W tej sytuacji Szymon Hołownia staje się łatwym celem. Osłabiony przez wewnętrzny konflikt w Polska 2050 i skompromitowany tajnymi rozmowami z opozycją, ma coraz słabszą pozycję negocjacyjną w rozmowach o rekonstrukcji rządu. Jego przyszłość na stanowisku marszałka Sejmu, które zgodnie z umową koalicyjną ma wkrótce oddać, również staje pod znakiem zapytania.
Nerwowe ruchy lidera Polski 2050, w tym poszukiwanie sojuszników u Jarosława Kaczyńskiego, wyglądają na desperacką próbę ratowania własnej skóry. W tej grze Radosław Sikorski jednym zdaniem pokazał Szymonowi Hołowni jego miejsce w szeregu. A osłabiony lider, walczący o przetrwanie we własnej partii, ma coraz mniej kart w ręku.