Jerzy od orkiestry w zeszłą środę opublikował wzruszający post. Użytkownicy Facebooka mogli przeczytać list byłego wolontariusza, który 26 lat temu, zamiast oddać puszkę z datkami, przywłaszczył ją sobie. W tym roku oddał wszystko, co w niej się znajdowało i podziękował prezesowi fundacji i jego ludziom za pracę i akcję. Jego perspektywa patrzenia na sprawę zmieniła się, kiedy jego rodzinę dotknęła osobista tragedia.
W puszce fundacji Jurka Owsiaka znaleziono wzruszający list
W zeszłą środę Jerzy Owsiak opublikował na swoim profilu na Facebooku list, który otrzymał od jednego z darczyńców akcji. Okazuje się, że nie jest to byle jaki list, lecz pokutny za sprawą haniebnych czynów z przeszłości.
Wiele lat temu pewien wolontariusz, zamiast oddać puszkę z zebranymi datkami na WOŚP, po finale wrócił z puszką i zawartością do domu, nie zwracając pieniędzy orkiestrze. Jednak wiele lat później, a dokładniej rok temu, córka tego mężczyzny zachorowała na nowotwór i musiała korzystać ze sprzętu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Teraz dziewczynka jest już zdrowa, a jej ojciec postanowił odkupić swoje winy. Właśnie dlatego podczas 33. finału WOŚP wrzucił do puszki całą zawartość pieniężną tego, co 26 lat wcześniej sobie przywłaszczył, ale też i list, w którym opisał swoje dawne, jak i obecne czyny.
Poniżej pełna jego treść.
Jurku, Orkiestro, cała Fundacjo! Właśnie dzisiaj rozliczam się z własną przeszłością i oddaje z nawiązką to, co 26 lat temu sobie przywłaszczyłem, ukradłem. Byłem wolontariuszem i nie oddałem puszki. Od kilkunastu lat biłem się z własnym sumieniem i obiecywałem, że w końcu się rozliczę. Dokładnie rok temu wylądowaliśmy z córką na oddziale dziecięcej onkologii. I coś we mnie pękło. Cały oddział był wyposażony w sprzęt od Waszej Fundacji. Córka wygrała z chorobą między innymi dzięki Waszemu staraniu i wysiłkowi, jaki wkładacie, żeby pomóc najmłodszym. Dziękuję z całego serca, że jesteście i gracie, a mi pozostaje tylko przeprosić. Pozdrawiam, M.
Niżej można zobaczyć ten list. Zdjęcie pochodzi z profilu na Facebooku Jerzego Owsiaka.
Internauci zabrali głos w sprawie czynu byłego wolontariusza WOŚP
Sam prezes fundacji swój post podpisał jedynie: "List w puszce". Jednak inni byli bardziej wylewni. Pod postem zaroiło się od wielu głosów użytkowników Facebooka, którzy napisali:
Niesamowite, niech ludzie to czytają. NIC nie jest przypadkiem, ja wiem, że dobro wraca i karma tzw. też -:)) wielkie pokłony dla tego Pana.
Jak to się mówi, karma wraca, a dobro zwycięża. Brawo za odwagę, czyste sumienie i ludzką przyzwoitość. Każdy popełnia błędy, ale najważniejsze to zrozumieć, jakie i starać się je naprawić, aby nie krzywdzić innych ❤️❤️❤️ wiara w ludzi wraca.
Coś pięknego
Mimo wszystko podziwiam gościa, że po takim czasie potrafił przyznać się do błędu i przeprosić. Dobrze, że jego córka wygrała z chorobą, to najważniejsze.
Wszyscy popełniamy błędy. Kto jest krystalicznie czysty, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Warto pomagać.