Daniel Obajtek łaskawie pojawił się we wtorek na komisji ds. afery wizowej. Aleksandra Leo próbowała go przesłuchiwać, ale były prezes Orlenu był bezczelny. W końcu posłanka Trzeciej Drogi wypomniała mu sztuczne zęby, które zrobił za publiczne pieniądze, a on odgryzł się jej botoksem.
Daniel Obajtek na komisji ds. afery wizowej. Aleksandra Leo wypomniała mu sztuczne zęby [wideo]
Daniel Obajtek we wtorek 9 lipca w końcu zjawił się na komisji ds. afery wizowej. Troszkę mu się zeszło, bo trzeba było aż czterech wezwań komisji, by Obajtek raczył w końcu odpowiedzieć na zaproszenie i zaszczycić swoją obecnością członków komisji.
Były prezes Orlenu był przesłuchiwany w sprawie zatrudnienia obcokrajowców przy inwestycjach Orlenu, a konkretniej przy inwestycji spółki, Olefiny III.
Daniel Obajtek od samego wejścia na komisję chojrakował, pyskował komisji i bezczelnie odpowiadał na pytania komisji. Obajtkowi najwyraźniej zapomniało się, że to on jest tutaj świadkiem i on jest przesłuchiwany w sprawie największej afery rządu PiS.
Do szczególnego spięcia doszło między Obajtkiem a posłanką Aleksandrą Leo z Trzeciej Drogi, która nazwała sprawy po imieniu i powiedziała wprost, że Obajtek chojrakuje.
Pan jak widać, nie zna przepisów prawa karnego i mnie dziwi szczerze mówiąc, że pan hojraczy sobie na tych mediach społecznościowych, błaznuje sobie tutaj na komisji
- powiedziała do niego.

Obajtek jednak nie pozostawał jej dłużny.
Tak jak pani
- rzucił bezczelnie w stronę posłanki.

W końcu Aleksandra Leo nie wytrzymała i wypomniała Danielowi Obajtkowi sztuczne zęby, które zrobił sobie z publicznych pieniędzy.
Może pan dowolnie sobie szczerzyć te swoje słynne sztuczne zęby
- powiedziała.
Obajtek jednak nie ustępował.
A pani swój botoks
- odgryzł się i myślał, że jest błyskotliwy, ale coś mu nie wyszło.
Nie, to pan ma botoks za nasze publiczne pieniądzie
- zauważyła przytomnie Leo.
Wszystko widać na poniższym wideo.
Później było jeszcze lepiej i Daniel Obajtek wietrzył jeszcze większe dymy.
Daniel Obajtek do Leo: "Mogę sobie mówić dialektem, jak proszę panią, chcę"
Daniel Obajtek próbował pouczać posłankę Aleksandrę Leo, choć przypomnijmy, to on był świadkiem
Jeżeli dwóch rodziców starało się o wizę i o przyjazd do Polski to chyba dziecka nie zostawili za granicą, proszę panią. Tak pani wytlumaczyłem
- bezczelnie zwrócił się do posłanki.

Świetnie pan wytłumaczył
- odpowiedziała mu Leo.
Ale to jest prawda, bo to sprawdzałem, proszę panią
- chojrakował dalej i uporczywie używał błędnego sformułowania "proszę panią" zamiast "proszę pani" wobec Aleksandry Leo.
W końcu posłanka poprawiła europosła PiS.
Proszę pani
- poprawiła go i zaakcentowała ostatni wyraz.
Tego już było dla Obajtka za wiele. Stwierdził, że będzie sobie mówił, jak chce.
A mogę sobie mówić dialektem, jak "proszę panią" chcę. Wprowadziliście gwarę śląską, może być gwara małopolska. Dlaczego mi pani zabrania
- chamsko odpowiedział posłance.
Tak się składa, że przyjrzeliśmy się sztucznym zębom Daniela Obajtka, które zrobił za publiczne pieniądze jako prezes Orlenu.