Marta Nawrocka zabrała głos po wstrząsającym ataku, do którego doszło w sobotnie popołudnie na Rynku Głównym w Krakowie. W dramatycznych wydarzeniach śmierć poniosło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych. Pierwsza dama opublikowała w mediach społecznościowych krótki, przejmujący wpis, okazując solidarność z poszkodowanymi i mieszkańcami stolicy Małopolski w chwilach wielkiego bólu.
- Do ataku w sercu Krakowa doszło w minioną sobotę około godziny 15:00.
- Napastnikiem był 24-letni Michał O. Policjanci obezwładnili go, oddając strzały.
- Strzelanina pochłonęła życie sześciu osób, a piętnaście innych odniosło rany.
- Prezydent Karol Nawrocki ogłosił żałobę narodową w dniach 8 i 9 listopada.
Solidarność pierwszej damy z ofiarami
Marta Nawrocka zdecydowała się na osobisty gest wobec ofiar oraz ich rodzin. W relacji na swoim profilu na Instagramie Pierwsza dama zamieściła pełne emocji słowa, rezygnując z oficjalnego tonu i politycznych deklaracji. Jej wpis stał się wyrazem współczucia dla wszystkich, których dotknął dramat w sercu dawnej stolicy Polski.
Żona prezydenta nie komentowała policyjnych ustaleń ani przebiegu śledztwa. Zamiast tego skupiła się na ludzkim cierpieniu i żalu, jaki ogarnął kraj po sobotnich wydarzeniach.
Dziś Kraków stał się miejscem niewyobrażalnej tragedii. Są chwile, w których żadne słowa nie przynoszą wytłumaczenia ani ukojenia. Moje myśli i serce są przy wszystkich dotkniętych tą tragedią – napisała Marta Nawrocka w relacji na InstaStories.
Wpis ten stał się wyrazem głębokiego współczucia wobec wszystkich, których dotknął dramat w sercu dawnej stolicy Polski. Pierwsza dama skupiła się na cierpieniu osób dotkniętych tragedią.
x.com
Kulisy dramatu na Rynku Głównym
Do ataku doszło w sobotę 7 listopada tuż po godzinie 15:00, w słoneczne popołudnie pełne spacerowiczów. Uzbrojony mężczyzna wjechał samochodem na Rynek Główny w rejonie ulicy Sławkowskiej. Tam otworzył ogień do przypadkowych osób. Turyści pijący spokojnie kawę w ogródkach kawiarnianych oraz zwykli przechodnie musieli w popłochu uciekać i szukać schronienia w bramach kamienic.
Sprawcą okazał się 24-letni Michał O. Napastnik urodził się w 2002 roku i wychował w Ostrowcu Świętokrzyskim. Policjanci postrzelili go i ujęli na skrzyżowaniu ulic Dietla i Stradomskiej. Bilans ataku był tragiczny – zginęło sześć osób, w tym cztery kobiety i dwóch mężczyzn. Kolejnych 15 osób trafiło do krakowskich szpitali w różnym stanie, także ciężkim.
Tragedia z krakowskiego Rynku ma jeszcze jeden, bolesny wymiar. W mieszkaniu w centrum Ostrowca Świętokrzyskiego odnaleziono ciała rodziców i siostry 24-letniego napastnika.

Reakcja władz i żałoba narodowa
Prezydent Karol Nawrocki zareagował natychmiast po otrzymaniu pierwszych meldunków od służb. Głowa państwa podkreśliła konieczność pełnego wyjaśnienia sprawy i wsparcia dla poszkodowanych.
Z ogromnym niepokojem przyjmuję doniesienia o tragicznych wydarzeniach w centrum Krakowa. Moje myśli są z ofiarami, poszkodowanymi i ich rodzinami. Pozostaję w kontakcie z odpowiednimi służbami i oczekuję pełnego wyjaśnienia okoliczności tych dramatycznych wydarzeń. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego jest w drodze do Krakowa. Bezpieczeństwo Polaków jest absolutnym priorytetem! – przekazał prezydent Karol Nawrocki.
Decyzja o wprowadzeniu żałoby narodowej zapadła jeszcze tej samej nocy. Od północy w niedzielę 8 listopada w całym kraju obowiązuje żałoba, a formalną procedurę ogłoszenia żałoby narodowej po krakowskich wydarzeniach sfinalizowano jeszcze w nocy. Prokuratura ma wydać postanowienie o wszczęciu śledztwa i zakwalifikować atak jako czyn o charakterze terrorystycznym.
Tymczasem dramatyczne sceny z Rynku poruszyły także osoby ze świata kultury i mediów. Swoimi emocjami podzieliła się m.in. dziennikarka Marzena Rogalska, której bliscy znaleźli się o krok od niebezpieczeństwa.
Pół godziny przed tragedią byli tam moi przyjaciele. W czasie, kiedy rozgrywał się ten dramat, na Rynku był syn mojej przyjaciółki. Młody chłopak, student. Nie potrafię nawet opisać, co poczułam, kiedy się o tym dowiedziałam – wyznała poruszona Marzena Rogalska.
Krakowski Rynek, gdzie chwilę wcześniej turyści pili kawę, stał się miejscem tragedii, która odebrała życie sześciu osobom i pozostawiła wielu rannych.