Miejsce, które powinno być dla dzieci najbezpieczniejszym azylem na świecie, w jednej chwili zamieniło się w arenę walki o życie. 43-letnia pedagog, która na co dzień miała dbać o rozwój maluchów, stała się ich największym koszmarem. Wtargnęła do sali z nożem, gotowa zadać śmiertelny cios.
Weszła z nożem, gdy dzieci się bawiły. Szokujące kulisy ataku w Kwidzynie
Do tego wstrząsającego zdarzenia doszło w zeszły czwartek w Kwidzynie. Choć oficjalnie przebywała na zwolnieniu lekarskim i nie powinno jej być w pracy, Małgorzata J. pojawiła się w progu z przerażającym narzędziem w dłoni. Zamiast regenerować siły w domu, kobieta wpadła w amok, stając się śmiertelnym zagrożeniem dla otoczenia.
W momencie, gdy nauczycielka z nożem sforsowała wejście do przedszkola, w sali przebywało około 10 osób. Byli to niczego nieświadomi podopieczni oraz ich opiekunki. Sytuacja eskalowała błyskawicznie, a napastniczka nie kryła swoich intencji.
Prokuratura potwierdza, że nie była to zwykła groźba, lecz usiłowanie zabójstwa dziecka. Kobieta celowała w konkretnego malucha.
Zmierzała z nożem do sali, w której przebywały dzieci. Została zatrzymana, interweniowali pozostali pracownicy przedszkola. Kobieta została przewieziona do szpitala z uwagi na jej stan zdrowia.
- informuje Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. RMF FM dodaje:
Prok. Anna Grobelna z Prokuratury Rejonowej w Kwidzynie potwierdziła, że kobieta, która groziła zabiciem dziecka, pracuje w tej placówce.
Bohaterska postawa przedszkolanek. Obezwładniły furiatkę gołymi rękami
To była instynktowna walka o życie podopiecznych. Koleżanki z pracy napastniczki nie kalkulowały ryzyka — ruszyły na uzbrojoną kobietę, by za wszelką cenę chronić dzieci. Dzięki ich niesamowitej odwadze i zimnej krwi, Kwidzyn nie stał się miejscem żałoby narodowej. Personel obezwładnił 43-latkę jeszcze przed przyjazdem służb.
O szczegółach interwencji mówi st. asp. Anna Filar:
22 stycznia zostaliśmy poinformowani o awanturującej się kobiecie, przebywającej na terenie jednego z przedszkoli w Kwidzynie. Na miejsce został niezwłocznie skierowany patrol policji. Kobieta została przetransportowana karetką w asyście policji do szpitala w Prabutach. Prokuratura wszczęła śledztwo.
Cud sprawił, że tego dnia nikt nie odniósł obrażeń fizycznych, choć rany psychiczne u świadków zdarzenia będą goić się latami. Potwierdza to prokurator Anna Grobelna:
Kobieta była zatrudniona w przedszkolu, ale tego dnia przebywała na L4. Weszła z nożem do placówki, ale została obezwładniona. Nikomu nic się nie stało.

Usiłowanie zabójstwa i problemy psychiczne. Małgorzata J. trafiła za kraty
Śledczy nie mieli litości dla sprawczyni tego horroru. Kwalifikacja czynu jest jednoznaczna: usiłowanie zabójstwa co najmniej jednego dziecka. Sprawa ma jednak drugie dno. Okazuje się, że 43-latka leczyła się wcześniej psychiatrycznie. Jak to możliwe, że osoba z taką przeszłością medyczną miała pod opieką najmłodszych? To pytanie z pewnością będzie wracać w toku śledztwa.
Stan kobiety po ataku był na tyle poważny, że uniemożliwił jej natychmiastowe przesłuchanie. Mimo to machina sprawiedliwości zadziałała błyskawicznie.
Z uwagi na to, że stan zdrowia podejrzanej nie pozwala na przeprowadzenie z nią czynności procesowych – ogłoszenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów i przesłuchania jej w charakterze podejrzanej – prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Kwidzynie wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania bez przesłuchania podejrzanej
Sąd w pełni podzielił obawy śledczych. Jak poinformowała prokurator Anna Grobelna wobec kobiety zastosowano tymczasowy areszt na trzy miesiące. Bezpieczeństwo dzieci w placówce zostało przywrócone, ale szok po ataku nożowniczki pozostanie w pamięci lokalnej społeczności na długo.