To była historia, która wstrząsnęła mieszkańcami Suwałk i na długo zburzyła spokój tego miasta. Mieszkańcy ulicy Pułaskiego wciąż nie mogą uwierzyć w koszmar, który rozgrywał się tuż za ścianą ich sąsiadów. Gdy w rejonie garaży przy ulicy Reja znaleziono walizkę z ciałem 90-letniej kobiety, pytania mnożyły się szybciej niż odpowiedzi. Dziś nastąpił przełom w śledztwie, a biegli psychiatrzy wydali jednoznaczną opinię na temat stanu psychicznego 50-letniego syna zmarłej.
Biegli nie mają wątpliwości. Syn 90-latki wiedział, co robi
To kluczowy moment dla dalszych losów śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Suwałkach. 50-letni mężczyzna, który usłyszał zarzut znieważenia zwłok własnej matki i przyznał się do winy, został poddany wnikliwej obserwacji w warunkach zamkniętego szpitala. Biegli sądowi musieli ustalić, czy w chwili popełniania tego makabrycznego czynu podejrzany był świadomy swoich działań, co warunkuje jego odpowiedzialność karną.
Wnioski specjalistów nie pozostawiają jednak pola do interpretacji, a obserwacja dobiegła końca. Jak potwierdza prok. Paweł Truchan:
Powołani w tej sprawie biegli psychiatrzy i psycholog - po przeprowadzonej obserwacji w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym - stwierdzili, że podejrzany w chwili zarzucanego mu czynu był poczytalny.
Oznacza to, że poczytalność podejrzanego nie budzi wątpliwości i 50-latek stanie przed sądem jak każdy inny obywatel. Do czasu uzyskania pełnego obrazu sytuacji z podejrzanym nie wykonywano innych czynności procesowych, ale teraz machina sprawiedliwości może ruszyć z pełną mocą.
Zagadka śmierci przy ulicy Reja. Dlaczego Stanisława S. trafiła do walizki?
Wróćmy do wydarzeń z 30 czerwca ubiegłego roku, kiedy to przypadkowa osoba natknęła się na porzuconą walizkę w rejonie garaży przy ulicy Reja w Suwałkach. W środku znajdowały się zwłoki 90-letniej Stanisławy S., a widok był makabryczny, gdyż letnia aura przyspieszyła procesy rozkładu. Co sprawiło, że syn zdecydował się na tak desperacki i nieludzki krok, zamiast wezwać pogotowie lub zakład pogrzebowy?
Stan zwłok od początku stanowił ogromne wyzwanie dla śledczych, ponieważ czas i wysoka temperatura zatarły potencjalne dowody zbrodni. Jak informowała Prokuratura Okręgowa w Suwałkach:
Ciało kobiety nosiło już ślady częściowego rozkładu z powodu upływu czasu i działania temperatury otoczenia. Na ciele nie stwierdzono żadnych ran i innych jednoznacznych śladów wskazujących na przyczynę zgonu.
Śledczy wciąż starają się ustalić, czy był to nieszczęśliwy wypadek, śmierć naturalna, czy może zaplanowana zbrodnia ukryta pod płaszczem rozkładu.
Aby rozwiać wszelkie niejasności, prokuratura zdecydowała się na przesłanie akt do renomowanej placówki w centralnej Polsce. Sytuację precyzuje prok. Paweł Truchan:
W sprawie uzyskano opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Ze względu na wskazane w tej opinii wątpliwości co do przyczyn śmierci Stanisławy S., zasięgnięto opinii innej instytucji specjalistycznej, Instytutu Ekspertyz Medycznych w Łodzi.
Teraz to właśnie Instytut Ekspertyz Medycznych w Łodzi ma klucz do wyjaśnienia tej mrocznej historii. Od ich precyzyjnej analizy toksykologicznej i histopatologicznej zależy, czy śledczy będą w stanie postawić kropkę nad "i" w kwestii śmierci 90-latki.