Ustka: funkcjonariusz SOP zaatakował nożem rodzinę, nie żyje 4-letnia dziewczynka, pięć osób jest rannych

Ustka: funkcjonariusz SOP zaatakował nożem rodzinę, nie żyje 4-letnia dziewczynka, pięć osób jest rannych

Ustka: funkcjonariusz SOP zaatakował nożem rodzinę, nie żyje 4-letnia dziewczynka, pięć osób jest rannych

Canva; facebook.com/slaskcieszynski112

44-letni Piotr K. był czynnym funkcjonariuszem SOP, posiadał aktualne badania psychologiczne, a mimo to w poniedziałkowy wieczór rzucił się z nożem na własne dzieci i żonę. W wyniku ataku zginęła 4-letnia dziewczynka, a pięć osób trafiło do szpitali. Przełożeni mężczyzny podjęli już bezwzględną decyzję w sprawie jego przyszłości w formacji.

Reklama

Piekło w mieszkaniu przy Bałtyckiej. Sąsiedzi słyszeli rozpaczliwy krzyk

Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałkowy wieczór, około godziny 21:30. To wtedy ciszę na ulicy Bałtyckiej w Ustce przerwały przerażające krzyki i płacz dobiegające z jednego z mieszkań. Zaniepokojeni sąsiedzi, słysząc odgłosy awantury domowej, natychmiast wezwali policję.

Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, sytuacja była krytyczna. Okazało się, że nożownik z SOP zaatakował swoich bliskich. Zanim jednak w mieszkaniu rozpętało się piekło, części domowników udało się uniknąć najgorszego. Jak podaje portal Radio Gdańsk, chłopiec oraz jego dziadek zdołali uciec z lokalu jeszcze przed eskalacją agresji napastnika.

Reklama

Wewnątrz mieszkania policjanci musieli obezwładnić furiata. Piotr K. ranił nożem siebie oraz członków swojej rodziny, którzy nie zdążyli uciec.

Na miejscu obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. Czteroletniej dziewczynki, mimo długiej reanimacji, nie udało się uratować

– relacjonuje podkom. Jakub Bagiński, oficer prasowy słupskiej policji.

Reklama

radiowóz i karetka stojące na drodze zdjęcie ilustracyjne - Pixabay

Reklama

Nie żyje 4-letnia dziewczynka. Nowe fakty o stanie rannych

Bilans ataku jest tragiczny. Mimo błyskawicznej akcji ratunkowej i długiej reanimacji, życia 4-letniej córki sprawcy nie udało się uratować. Zabójstwo 4-latki wstrząsnęło całą lokalną społecznością. W ataku ucierpiało jednak więcej osób, w tym drugie dziecko pary.

Reklama

Szczęśliwie, w przeciwieństwie do swojej siostry, drugie z dzieci przeżyło atak bez szwanku fizycznego. To właśnie o nim mówił rzecznik szpitala, prostując pojawiające się w mediach sprzeczne informacje.

Reklama

Dziecko nie miało praktycznie żadnych obrażeń, zostało wypisane. Starsza kobieta jest na chirurgii w stanie stabilnym. Młodsza jest w stanie ciężkim.

– poinformował Marcin Prusak, rzecznik prasowy szpitala w Słupsku.

Wiadomo już, że w słupskim szpitalu o życie walczy żona napastnika (stan ciężki), a przebywająca tam teściowa jest w stanie stabilnym. Z kolei teść funkcjonariusza SOP trafił do placówki medycznej w Sławnie. Sam sprawca, również ranny, przebywa w szpitalu pod ścisłym nadzorem policji.

Patrol policji (dwóch policjantów w mundurach) przed domem Jarosława Kaczyńskiego AGENCJA SE/East News

Koniec kariery w cieniu tragedii. Jest decyzja o wydaleniu funkcjonariusza ze służby

Szokujące w tej sprawie jest to, że sprawcą jest człowiek zaufania publicznego, który na co dzień chronił najważniejsze osoby w państwie. Piotr K. w chwili ataku przebywał na urlopie wypoczynkowym, ale pozostawał w służbie czynnej. Co więcej, posiadał wszystkie aktualne badania, w tym testy psychologiczne, które teoretycznie powinny wykluczyć skłonności do tak drastycznej agresji.

Reakcja dowództwa była natychmiastowa. Formacja nie zamierza czekać na wyrok sądu w kwestiach pracowniczych. Płk Bogusław Piórkowski, rzecznik prasowy SOP, zapowiedział wydalenie sprawcy z szeregów służby.

Musimy zgromadzić wszystkie dokumenty z policji i prokuratury, przeanalizować je i wtedy zostanie uruchomiona procedura, a mężczyzna wydalony ze służby, najprawdopodobniej dyscyplinarnie.

SOP zapowiedziało również, że rodzina dotknięta tą tragedią, a także inni funkcjonariusze formacji, zostaną objęci niezbędnym wsparciem psychologicznym. Śledztwo w sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.

Tak wyglądały poszukiwania 37-letniej Emilii pod Włodawą. Tragiczny finał kłótni z mężem.
Źródło: Facebook: Policja Włodawska
Reklama
Reklama