Nie żyje Sahim, najstarszy biały lew w Polsce. "Był symbolem i królem serc"

Nie żyje Sahim, najstarszy biały lew w Polsce. "Był symbolem i królem serc"

Nie żyje Sahim, najstarszy biały lew w Polsce. "Był symbolem i królem serc"

facebook.com/zoo-borysew; zooborysew.pl

Zoo Borysew straciło swoje serce. Nie żyje Sahim – absolutna ikona, celebryta, o którym pisano książki, i patriarcha, który przez 16 lat rządził wyobraźnią odwiedzających. To koniec pewnej epoki dla największej atrakcji turystycznej łódzkiego. Odszedł zwierzak, który nie był tylko eksponatem, ale prawdziwym ambasadorem dzikiej przyrody i ulubieńcem mediów.

Reklama

Odszedł w wieku 16 lat. Zoo Borysew żegna swoją największą legendę

Ta wiadomość wstrząsnęła miłośnikami zwierząt w całym kraju. Sahim nie żyje, a wraz z nim zniknęła część historii polskiej hodowli dzikich zwierząt. Przeżył 16 lat, co dla lwa jest wiekiem sędziwym i dowodem na doskonałą opiekę, jaką otaczano go w Borysewie. Pracownicy ogrodu nie kryją wzruszenia, żegnając zwierzę, które było wizytówką tego miejsca.

W oficjalnym komunikacie przedstawiciele zoo podkreślają, jak wielką stratą jest odejście tego drapieżnika:

Reklama

Przez wiele lat był symbolem naszego ogrodu oraz ukochanym królem sawanny, odwiedzanym przez tysiące gości. Odszedł w wieku 16 lat, pozostawiając po sobie niezatarty ślad w historii naszego zoo i w sercach wszystkich, którzy mieli szczęście go poznać.

Ból po stracie jest ogromny, bo Sahim biały lew nie był anonimowym mieszkańcem wybiegu. Przez półtorej dekady przyciągał tłumy, stając się jednym z najważniejszych powodów, dla których ogród zoologiczny Borysew zyskał tak wielką popularność.

Lew SAhim z zoo w borysewie facebook.com/zoo-borysew

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Skandal w schronisku Bytomiu. Doda wyciąga faktury za 30 tysięcy! "W piekle spłoniesz"

Reklama

2 kg mięsa i surowe jajka na deser. Tak dorastał pierwszy biały lew w Polsce

Historia Sahima nad Wisłą to gotowy scenariusz na film. Przyjechał do nas w 2011 roku z ogrodu zoologicznego we Francji jako zaledwie sześciomiesięczne lwiątko. Już wtedy widać było, że rośnie z niego potężny władca. Sahim był pierwszym białym lwem, który zamieszkał w naszym kraju, przecierając szlaki dla innych przedstawicieli tego gatunku.

Reklama

Jako dorastający maluch miał iście królewskie wymagania kulinarne. Jego opiekunowie wspominają, że dziennie pochłaniał 2 kg mięsa, a na deser domagał się surowych jajek, które były jego absolutnym przysmakiem. Zanim stał się potężnym samcem budzącym respekt swoją posturą, pozwalał na niesamowitą bliskość z opiekunami.

Reklama

Andrzej Pabich, właściciel zoo, przywołuje niezwykłe wspomnienie, które pokazuje łagodniejszą naturę drapieżnika. To właśnie te momenty, gdy potężny zwierz podchodził do siatki po pieszczoty, budowały jego legendę:

Z moim kilkuletnim wtedy synem Jankiem wchodziłem na wybieg, żeby zanieść Sahimowi jedzenie do domku i nauczyć go tam wchodzić na noc. Przyszedł jednak czas, gdy Sahim swoją posturą zaczął budzić nasz respekt i zaniechaliśmy takich odwiedzin. Nasz pupil nigdy jednak nie zapomniał tej relacji i podchodził do siatki, by podrapać go po uchu i grzywie.

Lew SAhim z zoo w borysewie facebook.com/zoo-borysew

Ojciec 14 lwiątek i bohater piosenek. Sahim zostawił po sobie niezatarty ślad

Sahim to nie tylko maskotka, ale potężny samiec alfa. Jego unikalny wygląd to kaprys natury – białe umaszczenie jest efektem posiadania recesywnego genu przez oboje rodziców. To zjawisko niezwykle rzadkie, a w naturze białe lwy występują głównie w południowej Afryce. W Polsce to właśnie Sahim stał się twarzą białych lwów w Polsce.

Razem z białą lwicą Azirą stworzyli w Borysewie prawdziwą dynastię. Para doczekała się aż 14 lwiątek. Dzieci Sahima trafiły do ogrodów na całym świecie, rozsławiając atrakcje Zoo Borysew globalnie. Jego geny przetrwają więc w kolejnych pokoleniach królewskich kotów.

Był też prawdziwym celebrytą w pełnym tego słowa znaczeniu. Powstały o nim książki, śpiewano o nim piosenki, a jego pysk znał każdy fan zwierząt w Polsce. Sahim lew był ambasadorem gatunku, edukując tysiące ludzi o pięknie i zagrożeniach czyhających na dziką przyrodę.

Choć fizycznie go zabrakło, Andrzej Pabich i załoga zoo zapewniają, że pamięć o nim nie zginie. Najpiękniej podsumowali to sami opiekunowie, żegnając swojego przyjaciela:

Choć jego majestatycznej postaci już nie zobaczymy na wybiegu, pamięć o Sahimie pozostanie z nami na zawsze. Był nie tylko pierwszym białym lwem w Polsce – był naszą inspiracją, ambasadorem dzikiej przyrody i prawdziwym królem serc wszystkich, którzy go spotkali.

Źródło: instagram.com/joannakoroniewska; AKPA
Reklama
Reklama