Podczas gdy większość Polaków zaciska pasa, Jacek Kurski wylądował na wyjątkowo miękkim, brukselskim dywanie. Człowiek, który jeszcze niedawno toczył otwartą wojnę wewnątrz własnego obozu, znalazł swoje finansowe eldorado w sercu Unii Europejskiej. Za co były prezes TVP inkasuje kwoty, o których zwykły śmiertelnik może tylko pomarzyć? Sprawdziliśmy, jak wygląda "ciężka dola" urzędnika z pensją sięgającą 70 tysięcy złotych.
Finansowe konfitury w EKR. "Szeregowy członek" z pensją prezydenta
To się nazywa miękkie lądowanie. Jacek Kurski udowodnił, że w polityce nie ma rzeczy niemożliwych, a "złote spadochrony" wciąż działają bez zarzutu. Zatrudniony na stanowisku tajemniczo brzmiącym "Temporary Agent AD10", Kurski trafił do finansowej ekstraklasy. Jego podstawowe wynagrodzenie to bagatela 50 tys. zł miesięcznie. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej brukselskich przywilejów.
Unijne przepisy są dla urzędników wyjątkowo łaskawe. Gdy doliczymy dodatki – mieszkaniowy (bo przecież trzeba gdzieś godnie żyć), na utrzymanie dziecka oraz na jego edukację – kwota na pasku wypłaty pęcznieje w oczach. Łącznie, miesięczne uposażenie Jacka Kurskiego może sięgać astronomicznej kwoty 70 tys. zł brutto. Finansowe konfitury smakują w Brukseli wybornie, zwłaszcza gdy porówna się je z zarobkami w kraju.

Analizy, raporty i... praca do nocy. Czy Kurski naprawdę zbawia transatlantyckie relacje?
Skoro płacą jak za zboże, to i wymagania muszą być kosmiczne, prawda? Portal SE.pl postanowił sprawdzić, czym zajmuje się Jacek Kurski, że jego praca wyceniana jest na równowartość kilkunastu średnich krajowych. Biuro prasowe EKR roztacza przed nami wizję tytana pracy, który ślęczy nad dokumentami, gdy inni już dawno smacznie śpią.
Jacek Kurski pracuje nie mniej niż osiem godzin dziennie. Przeważnie opuszcza biuro o godzinie 22:35.
— przekonuje biuro prasowe EKR.
Czy przygotowanie "punktów do rozmowy" (tzw. speaking points) naprawdę wymaga siedzenia w biurze do późnej nocy? Oficjalny zakres obowiązków brzmi poważnie, choć dla złośliwych może wyglądać jak drogie wypracowania szkolne. Kurski doradza polskim posłom w Komisji Specjalnej ds. Europejskiej Tarczy Demokracji oraz zajmuje się relacjami z USA.
Analizuje materiały komisyjne i przygotowuje rekomendacje, przygotowuje tzw. speaking points dla posłów, śledzi i poleca ważkie opracowania, raporty i artykuły z prasy anglojęzycznej z tematyki amerykańskiej i transatlantyckiej i opatruje je wstępem lub komentarzem. Uczestniczy także w seminariach, wysłuchaniach publicznych i eventach EKR
— wylicza z powagą biuro Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że szefem frakcji EKR, która tak hojnie opłaca Kurskiego, jest nie kto inny jak Mateusz Morawiecki. Ten sam, którego Kurski publicznie grillował jeszcze w grudniu. W normalnej firmie pracownik atakujący prezesa pakowałby kartony w trybie natychmiastowym. Ale PiS i Bruksela to stan umysłu.