Podczas gdy Zbigniew Ziobro korzysta z gościnności Viktora Orbana w Budapeszcie, jego polskie konto bankowe zaczyna świecić pustkami. Były minister sprawiedliwości mógł uciec przed prokuratorem, ale przed sejmową księgowością ucieczki nie ma. Marszałek Sejmu właśnie uruchomił procedurę, która zamieni solidną poselską pensję w kwotę, za którą polityk nie kupi nawet biletu powrotnego do kraju.
Dniówka droższa niż luksusowy hotel. Tak topnieje fortuna Ziobry przy Wiejskiej
Sejmowa matematyka w wykonaniu Włodzimierza Czarzastego jest bezwzględna. Licznik kar za nieobecność bije w szaleńczym tempie i działa jak finansowa gilotyna. Zgodnie z przepisami, pierwsze trzy dni nieusprawiedliwionych wagarów kosztują posła "jedynie" 588 zł dziennie. Jednak to, co dzieje się później, przyprawia o zawrót głowy.
Za każdy kolejny dzień nieobecności z uposażenia Zbigniewa Ziobry potrącana jest jedna piąta całości, co daje astronomiczną kwotę 3534 zł za dobę. To stawka wyższa niż za noc w najlepszych warszawskich apartamentach. Biorąc pod uwagę, że polityk Solidarnej Polski przebywa na Węgrzech od listopada 2025 roku i przy Wiejskiej się nie pojawia, jego straty idą w dziesiątki tysięcy złotych.
Marszałek Sejmu nie zamierza stosować taryfy ulgowej dla politycznych uciekinierów i jasno wskazuje na zasady wypłacania pieniędzy z Kancelarii Sejmu.
Wykładnia jest taka, że dietę pobiera się wtedy, gdy wykonuje się pracę na terenie kraju
– tłumaczył Czarzasty, ucinając spekulacje o pracy zdalnej z Budapesztu.

Sądny wtorek i "upokarzająca" kwota. Wiemy, ile zostanie Ziobrze na przeżycie
Kalendarz finansowej egzekucji jest już precyzyjnie rozpisany. Kluczowa data to 21 stycznia 2026 roku – wtedy mija termin 18 dni nieobecności, po którym kary wchodzą na najwyższy poziom. Ale prawdziwy wstrząs nastąpi tydzień później. 28 stycznia 2026 roku Marszałek Sejmu wdroży procedurę, która ma jeden cel: sprowadzenie zarobków byłego ministra sprawiedliwości do poziomu minimum.
Tu do gry wchodzi biurokracja i Art. 24 Regulaminu Sejmu. Czarzasty nie działa sam – 29 stycznia skieruje pismo do komisji regulaminowej, spraw poselskich i immunitetowych. Aby prawnie odebrać pieniądze, komisja musi najpierw formalnie skarcić posła – udzielić mu upomnienia lub nagany. Dopiero z takim "papierem" Marszałek może wykonać ostateczny ruch.
Finał? Całkowite odebranie diety i cięcie uposażenia o 90 procent. Zamiast kilkunastu tysięcy, na konto polityka ma wpływać zaledwie 1350 zł brutto.
Czyli nie będzie miał diety i będzie miał jedną dziesiątą swojego uposażenia, czyli 1350 zł brutto. Tę procedurę całą, o której opowiedziałem, wdrożę 28 stycznia
– zapowiedział twardo Włodzimierz Czarzasty, dodając:
Jeżeli będzie opinia, że jest możliwość prawna zabrania wynagrodzenia, to na pewno ręka mi nie zadrży

CZYTAJ TAKŻE: Czarzasty nie gryzie się w język. Wyśmiał prezydenta Nawrockiego przed całą Polską: "My Panu pomożemy"
W sieci zawrzało. "Za taką pensję nie kupi nawet biletów"
Informacja o drastycznym cięciu pensji dla azylanta z Węgier błyskawicznie rozgrzała media społecznościowe. Internauci nie zostawiają na byłym ministrze suchej nitki, kpiąc z faktu, że mimo "przymusowej emigracji", wciąż kurczowo trzyma się poselskiego mandatu.
Komentujący bezlitośnie punktują ironię sytuacji. Skoro Zbigniew Ziobro twierdzi, że "nie wyjechał na Węgry dobrowolnie", to internauci zastanawiają się, jak poradzi sobie w Budapeszcie za 1350 zł brutto. "Za taką kwotę to on nawet nie opłaci bagażu, żeby wrócić się wytłumaczyć" – kpią użytkownicy sieci. Wielu sugeruje, że utrzymywanie statusu posła w momencie, gdy unika się polskiego wymiaru sprawiedliwości, jest po prostu "policzkiem dla podatników".
Azyl u Orbana nie chroni przed wstydem. "Stracił twarz"
Finansowy krach to tylko wierzchołek góry lodowej problemów twórcy Funduszu Sprawiedliwości. Choć jego obrońca, mec. Bartosz Lewandowski, ogłosił sukces w postaci azylu politycznego, w kraju na Ziobrę czeka prokuratura z listą 26 zarzutów i uchylonym immunitetem. Donald Tusk nazwał wyjazd polityka wprost: ucieczką i przyznaniem się do winy.
Sam Zbigniew Ziobro próbuje budować narrację ofiary prześladowań, zapewniając, że nie zrezygnuje z mandatu. Jednak dla Włodzimierza Czarzastego sprawa wykracza poza kwestie księgowe. Marszałek Sejmu brutalnie podsumował sytuację byłego ministra, sugerując, że utrata pieniędzy to najmniejszy z jego problemów.
Zbigniew Ziobro straci pieniądze, ale przede wszystkim już stracił twarz