Krzysztof Bosak i błyskawiczna "kariera" na Collegium Humanum. Wpis na listę studentów i przeskok o dwa semestry w kilka godzin? Do tego asystent, który miał "odwalać robotę" za szefa i teczka ukryta przed światem w sejfie rektora. Wicemarszałek Sejmu przerywa milczenie, a my opisujemy kulisy śledztwa, które wstrząsnęło Konfederacją.
Ekspresowy awans i "złota teczka". Dlaczego akta Bosaka leżały w sejfie?
Wszystko zaczęło się 7 grudnia 2020 roku w gabinecie rektora Collegium Humanum. To właśnie wtedy Krzysztof Bosak miał odbyć osobiste spotkanie z Pawłem C., twórcą niesławnego "fabryki dyplomów". Scenariusz przypomina kiepski film: polityk zostaje wpisany na pierwszy semestr, by jeszcze tego samego dnia wylądować na semestrze trzecim.
Całą operacją miała sterować prorektor Iwona G. To kluczowa postać w tej układance. Kobieta, która formalnie rejestrowała polityka, dziś współpracuje z organami ścigania i "sypie" najważniejsze osoby zamieszane w aferę Collegium Humanum (niestety, nie jedyną z afer, w którą uwikłani są polscy politycy). Ale to nie koniec rewelacji. Dokumenty wicemarszałka nie trafiły na półkę w archiwum jak każdego innego studenta. Teczka wylądowała w prywatnym sejfie rektora Pawła C.
Dlaczego akta wymagały specjalnego nadzoru? Atmosfera gęstnieje, gdy przyjrzymy się doniesieniom o próbach zacierania śladów. Według jednego ze źródeł, ktoś z otoczenia polityka miał wprost pytać, czy dokumentacja mogłaby po prostu "zniknąć". Czy to możliwe, by wicemarszałek Sejmu nie wiedział, co dzieje się z jego teczką?
instagram.com/krzysztofbosak;
CZYTAJ TAKŻE: Myśleli, że ocieplą wizerunek w "Tańcu z Gwiazdami". Wywołali ogólnopolski skandal. Nie tylko Bosak ma to na sumieniu
Student widmo? "Krążyły plotki, że zdawał za niego egzaminy"
To brzmi jak scenariusz filmu. Informatorzy są jednak bezlitośni: Krzysztofa Bosaka na uczelni prawie nie widywano. Miał mieć od tego człowieka. W cieniu lidera Konfederacji pojawia się postać Tomasza Warownego, wieloletniego współpracownika, który miał dbać o to, by indeks szefa nie świecił pustkami.
Jedna z byłych pracownic uczelni w rozmowie z dziennikarzami ujawniła szokujące szczegóły:
Faktycznie krążyły plotki, że nie tylko zdawał egzaminy za Bosaka, ale podpisywał się na liście obecności, zaliczał przedmioty, przynosił prace.
Z akt prokuratorskich wyłania się obraz chaosu. Bosak miał nie zaliczyć praktyk zawodowych i oblewać egzaminy w pierwszych terminach. Czy "system zastępstwa" zawiódł, czy może polityk padł ofiarą bałaganu na uczelni? Sam zainteresowany twierdzi, że studiował w trybie indywidualnym i online, a rewelacje o asystencie-studencie to zwykłe kłamstwo.
instagram.com/karina_bosak_
13 punktów gniewu Bosaka. "To próba uderzenia w moje dobre imię"
Reakcja polityka była natychmiastowa i wściekła. Krzysztof Bosak opublikował 13-punktowe oświadczenie, w którym punktuje autora materiału, Piotra Krysiaka z portalu Goniec.pl. Polityk ujawnił przy tym bulwersujący incydent z Sejmu. Straż Marszałkowska miała zatrzymać dziennikarza Gońca przy wejściu, odbierając mu sprzęt do ukrytego nagrywania. Według Bosaka to dowód na to, że redakcja od początku działała w złej wierze.
Lider Konfederacji broni się, twierdząc, że przerwał studia z braku czasu, a nie ze strachu przed aferą. W swoim oświadczeniu uderza w wysokie tony, zapewniając o swojej etyce:
Gardzę oszustwami, plagiatami, pracami pisanymi bez sensu na sztukę czy podchodzeniem do egzaminów bez przygotowania. Z tych powodów zaliczyłem tylko parę rzeczy które mnie interesowały i do których miałem czas się przygotować (np. dość wymagającą rachunkowość finansową).
Ziobro na Węgrzech, budżet w Sejmie. Gorący czas w polskiej polityce
Problemy Krzysztofa Bosaka wpisują się w szerszy krajobraz politycznego trzęsienia ziemi, jakie obserwujemy pod koniec 2025 roku. Podczas gdy Konfederacja walczy z kryzysem wizerunkowym, prokuratura zaciska pętlę wokół polityków poprzedniej ekipy rządzącej. Jan Krzysztof Ardanowski usłyszał właśnie zarzuty w sprawie spółki Eskimos S.A., a szkody wyceniono na 100 mln zł.
Jeszcze głośniej jest o liderach Suwerennej Polski. Źródła dyplomatyczne potwierdzają, że Węgry przyznały azyl polityczny dwóm Polakom – tropy prowadzą wprost do Zbigniewa Ziobry i Patrycji Koteckiej. W tle tych rozliczeń Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki domykają kwestie budżetowe na 2026 rok, próbując utrzymać stabilność państwa w obliczu deficytu sięgającego 271 mld zł.
Czy wicemarszałek Sejmu zdoła oczyścić swoje nazwisko, zanim prokuratura wyciągnie kolejne asy z rękawa?