Marta Nawrocka mówi o hejcie wobec jej dziecka, a Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny DSA

Marta Nawrocka mówi o hejcie wobec jej dziecka, a Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny DSA

Marta Nawrocka mówi o hejcie wobec jej dziecka, a Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny DSA

facebook.com/Nawrocki25

To miał być pancerz chroniący najsłabszych, a skończyło się na politycznej egzekucji ustawy. Podczas gdy Pierwsza Dama, Marta Nawrocka, z niezwykłą szczerością wyliczała traumy, jakie spotkały jej rodzinę i dziecko ze strony internetowych agresorów, jej mąż nie miał litości. Prezydent Karol Nawrocki jednym podpisem wyrzucił do kosza przepisy, które miały chronić polskie dzieci, tłumacząc się wizją rodem z koszmaru pisarza George'a Orwella.

Reklama

Marta Nawrocka obnażyła brutalną prawdę. "Moja rodzina wielokrotnie mierzyła się z agresją"

Gdy Fundacja Panoptykon słała rozpaczliwe apele w sprawie podpisania ustawy wdrażającej w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA), wiedziała, że uderza w czuły punkt. Marta Nawrocka to nie tylko "żona przy mężu". To matka, która na własnej skórze poczuła, jak toksyczny potrafi być internet. Jej odpowiedź na list ekspertów to nie była kurtuazja – to wyznanie, które chwyta za serce i obnaża brutalną prawdę o życiu na świeczniku.

Pierwsza Dama przyznała wprost: hejt nie oszczędził nikogo, nawet najmłodszego członka jej rodziny.

Reklama

Moja rodzina wielokrotnie mierzyła się z agresją i hejtem w mediach i internecie. Dotyczyło to zarówno mnie, jak i mojego męża w czasie kampanii wyborczej, a także po jej zakończeniu. Zjawisko to dotykało również mojego dziecka, a mnie samej regularnie przyszło konfrontować się z publicznymi, często obraźliwymi ocenami i komentarzami. Te doświadczenia tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, jak poważnym problemem społecznym jest niekontrolowana przemoc w sieci

Jako pomysłodawczyni fundacji Blisko Ludzkich Spraw, Nawrocka doskonale wie, że bezpieczeństwo dzieci w sieci to nie frazes. Wskazywała na konieczność debaty i edukacji, ale zaznaczyła też smutną prawdę: ocena prawna nie należy do niej. I to właśnie w tę lukę uderzył jej mąż, niszcząc nadzieje 132 ekspertów.

Kasia Nawrocka obok Marty Nawrockiej instagram.com/marta_nawrocka_/

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Czarzasty nie gryzie się w język. Wyśmiał prezydenta Nawrockiego przed całą Polską: "My Panu pomożemy"

Reklama

Eksperci błagali o litość. "Lista hańby" kontra wolność słowa

Przeciwnicy nowelizacji przepisów dot. usług świadczonych drogą elektroniczną krzyczeli o cenzurze, ale zwolennicy regulacji wskazują na "listę hańby" – spis treści, które dzięki nowym przepisom miały znikać z sieci błyskawicznie. Nie chodziło tu o polityczne pyskówki, ale o najczarniejsze zakamarki internetu. Nowe prawo miało być batem na: p.rn.grafię dziecięcą, handel ludźmi, namawianie do samobójstw oraz kradzież tożsamości.

Reklama

Mimo to, prezydent uznał, że ryzyko jest zbyt duże. Weto oznacza, że narzędzia, o które prosiła policja i prokuratura, trafiają do niszczarki. W obliczu takich zagrożeń rodzi się retoryczne pytanie: czy wolność, o którą walczy Pałac Prezydencki, to wolność do bezkarnego niszczenia życia dzieciom i promowania patologii?

Reklama

Eksperci liczyli, że empatia Marty Nawrockiej przeważy szalę.

Jako osoby zawodowo zajmujące się wpływem nowych technologii na społeczeństwo, w szczególności na zdrowie i prawa dzieci (...) zwracamy się do Pani jako Pierwszej Damy i pomysłodawczyni Fundacji Blisko Ludzkich Spraw z prośbą o interwencję u Pani małżonka

Niestety, głos matki i ofiary h.jtu okazał się słabszy niż polityczna kalkulacja głowy państwa.

Marta Nawrocka z dziećmi: Kasią, Antonim i Danielem instagram.com/marta_nawrocka_

Prezydent wybrał Orwella. "Rozwiązanie absurdalne" i strach przed cenzurą

9 stycznia 2026 roku Karol Nawrocki powiedział stanowcze "nie". Jego uzasadnienie zmroziło zwolenników walki z cyberprzemocą. Prezydent sięgnął po najcięższe działo, porównując ustawę do totalitarnego systemu z powieści "Rok 1984". Główny zarzut? Administracyjna cenzura i urzędnicy decydujący o tym, co jest prawdą.

Prezydent punktował bezlitośnie. Za "rozwiązanie absurdalne" uznał przepis dający obywatelowi zaledwie 14 dni na wniesienie sprzeciwu do sądu od decyzji urzędnika. Co więcej, Nawrocki grzmiał o finansowaniu z budżetu państwa "zaufanych podmiotów sygnalizujących", co w jego oczach wyglądało na opłacanie donosicieli śledzących "nieprawomyślne" treści.

Sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki George Orwella "Rok 1984". (...) Orwellowskie Ministerstwo Prawdy jest symbolem ostrzegawczym, alarmem przed momentem, w którym państwo zaczyna mówić obywatelom nie tylko co wolno robić, ale także co wolno mówić i myśleć

Argumentacja była twarda: Karol Nawrocki uznał, że pod płaszczykiem ochrony dzieci, władza chce zamknąć usta niewygodnym obywatelom.

Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę

Marta Nawrocka Karol Nawrocki Donald Trump Melania Trump x.com/marcin_przydacz

Wielki Brat patrzy z Ameryki? "Prezydent Trump uważnie obserwuje"

W tle walki o wolność słowa czai się jednak gigantyczny cień zza oceanu. Czy weto to tylko obrona konstytucji, czy może efekt potężnego lobbingu USA? W kuluarach mówi się o prawdziwej "bombie": amerykański Departament Stanu posunął się do tego, że cofnął wizy pięciu byłym urzędnikom Komisji Europejskiej, którzy pracowali nad przepisami DSA. To jasny sygnał, że Waszyngton nie żartuje.

Ambasador USA, Tom Rose, nie bawiąc się w dyplomację, otwarcie pogroził Polsce palcem, sugerując, że regulowanie cyfrowych gigantów to igranie z ogniem.

To niezbyt mądre! Autodestrukcyjny podatek, który zaszkodzi tylko Polsce i jej relacjom z USA. Prezydent Trump również odpowie odwetem, jak i powinien zrobić. (...) Nie miejcie Państwo co do tego wątpliwości: Prezydent Trump uważnie obserwuje sytuację

Dla wielu komentatorów sprawa jest jasna: Akt o usługach cyfrowych uderzał w interesy Big Tech, a prezydenckie weto to prezent dla amerykańskich korporacji.

W tym polityczno-biznesowym kotle najbardziej poszkodowana wydaje się jednak idea, o którą walczy Marta Nawrocka. Jej fundacja Blisko Ludzkich Spraw ma pomagać ofiarom hejtu, ale czy będzie miała z czym walczyć, skoro prawne narzędzia do tej walki właśnie zostały zablokowane przez jej własnego męża? Czas pokaże, czy "wolność" w internecie nie będzie miała zbyt wysokiej ceny.

Marta Nawrocka w toczku na Orszaku Trzech Króli. Wszyscy patrzą tylko na jeden szczegół [dużo zdjęć]
Źródło: KPRP/Grzegorz Jakubowski
Reklama
Reklama