Zapach choinki, pierwsza gwiazdka i rodzinne oczekiwanie na kolędy. W tym roku w domu szefa rządu scenariusz ten przebiegnie jednak inaczej. Donald Tusk musiał skapitulować i ulec wyraźnym naciskom najmłodszego pokolenia. By uratować świąteczną atmosferę i oszczędzić bliskim stresu, premier podjął męską decyzję o zmianie repertuaru.
Wszystko przez prośbę wnuków. Premier usłyszał twardy warunek
Przygotowania do Wigilii i świąt Bożego Narodzenia 2025 w domu Donalda Tuska idą pełną parą. Jeszcze niedawno premier RP widziany był w Sopocie, gdzie osobiście kupił dwie choinki, dbając o świąteczny klimat. Jednak logistyka to jedno, a część artystyczna wieczoru to zupełnie inna sprawa. Okazuje się, że wnuki postawiły dziadkowi ultimatum.
Dzieci mnie prosiły, żebym w tym roku na Wigilii nie śpiewał, tylko coś zagrał
Młodsze pokolenie było bardzo precyzyjne w swoich wymaganiach. Nie chodziło tylko o sam wokal, ale o konkretny utwór, który w wykonaniu szefa rządu widocznie nie budził entuzjazmu. Donald Tusk przyjął krytykę z pokorą.
Ale zastrzegły, by nie śpiewał kolędy "Wśród nocnej ciszy"
Polityk postanowił nie forsować swojego talentu wokalnego na siłę. Zamiast tego zasiadł do klawiszy, by spełnić życzenie rodziny i jednak wprowadzić muzyczny akcent do wieczerzy.
Zatem nie zaśpiewam, ale zagram "Lulajże Jezuniu"
Czytaj także: Barszcz, uszka i... on! Z tym politykiem Polacy chcą łamać się opłatkiem. Jeden faworyt deklasuje resztę [SONDAŻ]
"Lulajże Jezuniu" w nowej wersji. Nagranie podbija sieć
Swoje zmagania z instrumentem Donald Tusk skwitował krótko i z dystansem:
Grać też każdy może...
Nagranie, na którym słychać pierwsze takty "Lulajże Jezuniu", wywołało lawinę reakcji. Internauci nie omieszkali ocenić nowych kompetencji premiera. Obok zachwytów pojawiły się też głosy pełne ironii.
Panie premierze, szacunek za odwagę. Wnuki to jednak najsurowsza opozycja, z nimi się nie dyskutuje!
Dobrze, że wybrał keyboard. Przynajmniej sąsiedzi będą mieli spokojniejszą Wigilię.
Politykom najlepiej i tak wychodzi granie na nerwach, więc instrument pasuje idealnie.
Donald Tusk skraca dystans. Od barbera po gwiazdy "Stranger Things"
Donald Tusk w ostatnich tygodniach wyraźnie postawił na budowanie relacji w sieci poprzez lżejsze treści. Zanim chwycił za instrument, odwiedził warszawski barber shop, gdzie fryzjer Mateusz zadbał o jego wygląd. Wizyta u fryzjera nie była jednak pozbawiona wątków politycznych. Podczas strzyżenia panowie weszli na temat kosztów prowadzenia działalności, a Mateusz wprost poskarżył się na obciążenia.
"Tutaj odczuwamy ten ZUS"
Tusk wykorzystał również swoją popularność, by zaprosić do Polski obsadę serialu "Stranger Things". Aktorzy Finn Wolfhard i Gaten Matarazzo wspominali o chęci odwiedzenia Warszawy i Krakowa. Reakcja premiera była natychmiastowa. Zachwalał on uroki Trójmiasta, przypominając, że Gdańsk również jest warty uwagi.
Na koniec Donald Tusk wystosował otwarte zaproszenie do młodych gwiazd, nawiązując do fabuły serialu:
Drodzy bohaterowie Hawkins, jak tylko pokonacie demogorgona i Vecnę, zapraszam was do Polski.