Unia Europejska może wkrótce zmienić się nie do poznania. Na jaw wyszły szczegóły tajnego planu pokojowego, który ma wepchnąć Ukrainę do Wspólnoty w zaledwie trzy lata, łamiąc przy tym wszystkie dotychczasowe zasady. Bruksela ma być postawiona pod ścianą, a kluczową rolę w tej układance odegrają Amerykanie, którzy jednemu z europejskich liderów zamierzają po prostu wydać rozkaz.
Ukraina w UE już w 2027 roku? Szokujące doniesienia
Trzęsienie ziemi w europejskiej polityce zapowiedział dziennik Financial Times, powołując się na poufne źródła. Według ujawnionego projektu planu pokojowego, Ukraina mogłaby przystąpić do Unii Europejskiej już 1 stycznia 2027 roku. Ten bezprecedensowy harmonogram to owoc pracy amerykańskich i ukraińskich urzędników, którzy działają przy cichym wsparciu Brukseli. Cała operacja ma być kluczowym elementem szerszego porozumienia kończącego wojnę.
Kijów najwyraniej traktuje ten scenariusz jako pewnik. Prezydent Wołodymyr Zełenski przyznał, że jego zespół negocjacyjny już teraz modyfikuje swoje stanowisko w rozmowach. Jak sam stwierdził, negocjatorzy
dostosowali podejście do niektórych punktów (porozumienia pokojowego – przyp. red.) biorąc pod uwagę fakt, że Ukraina w przyszłości będzie członkiem Unii Europejskiej
To sygnał, że Ukraina jest gotowa na wiele, byle tylko dopiąć swego i stać się częścią europejskiej rodziny na warunkach, jakich nie miał dotąd nikt.
instagram.com/realdonaldtrump
Nie tylko akcesja. Strefa zdemilitaryzowana i "wymiana ziem" na stole
Szybkie członkostwo w UE to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jak donosi The Washington Post, zakulisowe negocjacje dotyczą znacznie szerszego i bardziej kontrowersyjnego pakietu. Na stole leży między innymi postulat utworzenia strefy zdemilitaryzowanej na wzór tej oddzielającej obie Koree, co miałoby trwale rozdzielić siły ukraińskie i rosyjskie.
Co więcej, plan zakłada bolesną kwestię "wymiany ziem", na co rzekomo przychylnym okiem ma patrzeć sam Donald Trump. Całość uzupełnia żądanie Kijowa dotyczące twardych gwarancji bezpieczeństwa na wzór artykułu 5. NATO oraz przejęcie przez Ukrainę pełnej kontroli nad strategicznie ważną Zaporoską Elektrownią Atomową. Stawka tej gry jest więc znacznie wyższa niż tylko miejsce w Brukseli.
Koniec zasad. Bruksela będzie musiała złamać własne reguły
Plan ekspresowej akcesji to potężny policzek dla unijnych biurokratów i fundamentów, na których opiera się Wspólnota. Taka szybka ścieżka Ukraina UE całkowicie demoluje dotychczasowe, żmudne procedury. Przypomnijmy, Ukraina formalnie nie zakończyła jeszcze żadnego z 36 etapów procesu akcesyjnego, a jej przyjęcie w takim trybie zniweczy oparte na zasługach podejście Brukseli do przyjmowania nowych członków i zmusi ją do ponownego przemyślenia całego procesu.
Okazuje się jednak, że rewolucja może być przygotowywana również wewnątrz samej Unii. Komisarz UE ds. rozszerzenia, Marta Kos, już wcześniej sygnalizowała, że Bruksela rozważa radykalne zmiany. Według niej, w przyszłości
nowe kraje członkowskie mogłyby podlegać okresowi próbnemu. W przypadku "regresu demokratycznego" takie kraje byłyby wykluczane ze Wspólnoty.
Zwolennicy planu pokojowego mają z kolei inny, potężny argument, który przypomina polityczny szantaż. Uważają, że wpisanie akcesji do traktatu uczyni ją "faktem dokonanym", bo Bruksela nie odważy się zablokować pokoju dla ratowania własnych procedur.
Wizyta w Finlandia - jedna z nielicznych wspólnych / Fot. instagram.com/olenazelenska_official
Trump wyda rozkaz, Orban posłucha? Węgry pod ścianą
Kluczem do powodzenia całej operacji ma być nie siła przekonywania Brukseli, a polityczna siła Waszyngtonu. To właśnie poparcie Stanów Zjednoczonych ma złamać opór tych członków UE, którzy patrzą na ten plan z przerażeniem. W tej politycznej dramie główne role odgrywają dwie postacie: Donald Trump i Viktor Orban.
Premier Węgier od miesięcy jest głównym hamulcowym integracji Ukrainy ze Wspólnotą, regularnie używając prawa weta. Jednak według przecieków, jego opór może wkrótce zostać brutalnie złamany. Scenariusz zakłada, że w kluczowym momencie
prezydent USA Donald Trump mógłby nakazać premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi, który dotychczas blokował proces akcesji Ukrainy, do wycofanie weta i umożliwienie Kijowowi rozpoczęcia procesu politycznej akceptacji
Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to oznaczało, że amerykański prezydent zamierza pociągnąć za sznurki w Europie, a Viktor Orban znajdzie się w sytuacji bez wyjścia.
instagram.com/potus
Polska gra na dwa fronty? Miliony na wsparcie i strach o własne interesy
W tej całej układance Polska nie jest biernym obserwatorem, a aktywnym graczem. Warszawa oficjalnie wspiera Kijów, dołączając do międzynarodowego programu Ukraine2EU. W ramach inicjatywy nasz kraj przekazał 1 mln euro na wzmocnienie ukraińskiej administracji i przygotowanie jej do morderczych negocjacji akcesyjnych.
Jak podkreśla wiceszef MSZ Ignacy Niemczycki, nasze wsparcie to nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim unikalne know-how ludzi, którzy wprowadzali Polskę do Europy.
Polska wie, jak wymagający jest proces akcesji do UE. Nasze działania w ramach programu Ukraine2EU nie ograniczają się do wsparcia finansowego – powołujemy również Grupę Doradczą Wysokiego Szczebla złożoną z doświadczonych polskich ekspertów, urzędników, którzy kierowali negocjacjami akcesyjnymi między Polską a UE i sprawowali wysokie stanowiska w unijnych instytucjach. Ich doświadczenie pomoże Ukrainie przejść przez proces akcesji i dostosować swoje przepisy do dorobku prawnego Unii
Jednak za kulisami oficjalnego wsparcia kryją się poważne obawy. Wejście Ukrainy do UE to nie tylko kwestia geopolityki, ale przede wszystkim gigantycznych pieniędzy. Przyjęcie tak dużego i zniszczonego wojną kraju wywróciłoby do góry nogami cały unijny budżet. Polska, jako jeden z największych beneficjentów funduszy spójności i Wspólnej Polityki Rolnej, mogłaby boleśnie odczuć te zmiany, a ukraińskie rolnictwo stałoby się potężnym konkurentem. Czy Polska jest gotowa na taką rewolucję tuż za swoją granicą?