Jest nowy plan pokojowy dla Ukrainy, który na papierze wygląda jak przełom. Po burzliwych rozmowach w Genewie z 28 punktów zostało 19, a Kijów odtrąbił sukces. Prawdziwy haczyk nie tkwi jednak w tym, co zapisano, ale w tym, co celowo pominięto – a to pułapka, która może kosztować Ukrainę suwerenność.
USA i Ukraina dogadały się w Genewie. Na stole leży 19-punktowy plan
Po miesiącach impasu wreszcie coś drgnęło. W szwajcarskiej Genewie delegacje USA i Ukrainy zamknęły się w pokoju negocjacyjnym, by wyjść z niego ze skróconą i – na pierwszy rzut oka – znacznie korzystniejszą dla Kijowa propozycją pokojową. Z pierwotnego, 28-punktowego dokumentu, który okrzyknięty został "listą życzeń Kremla", zostało zaledwie 19 punktów. Jak donosi The Guardian, ukraińska strona pod wodzą Andrija Jermaka "znacząco zmieniła" plan, usuwając z niego część najbardziej kontrowersyjnych rosyjskich żądań.
Nadzieję w serca Ukraińców wlał sam prezydent Wołodymyr Zełenski.
Dzisiaj nasza delegacja wróciła z Genewy po negocjacjach ze stroną amerykańską i europejskimi partnerami. Teraz lista niezbędnych kroków w celu zakończenia wojny może stać się realna. Na razie, po Genewie, punktów jest mniej - nie ma ich już 28 - i wiele właściwych elementów zostało już uwzględnionych w tych ramach.
W podobnym tonie wypowiadał się wiceszef MSZ Ukrainy, Serhij Kysłyca, który w rozmowie z Financial Times stwierdził, że "prawie wszystko, co sugerowaliśmy, zostało uwzględnione". Zniknąć miał m.in. zapis o drastycznym ograniczeniu ukraińskiej armii. To prawdziwy przełom w negocjacjach pokojowych, który zdaje się potwierdzać sam Donald Trump, pisząc na X:
Czy to naprawdę możliwe, że w rozmowach pokojowych między Rosją a Ukrainą poczyniono duże postępy? Nie wierz, dopóki nie zobaczysz, ale coś dobrego może się wydarzyć.
Mało brakowało, a do przełomu w ogóle by nie doszło. Jak ujawnił Serhij Kysłyca, negocjacje w Genewie wisiały na włosku. Amerykańska delegacja pod wodzą Marco Rubio przybyła wściekła z powodu wycieku pierwotnego planu do mediów. Ukraińcom zajęło blisko dwie godziny, by uspokoić nastroje i przekonać Amerykanów do dalszych rozmów.
facebook.com
Diabeł tkwi w szczegółach. Oto haczyk, który może pogrążyć Ukrainę
Jednak za fasadą dyplomatycznego sukcesu kryje się prawdziwa pułapka. "Haczyk" polega na tym, czego w nowym, 19-punktowym planie... nie ma. Najbardziej toksyczne i fundamentalne dla Ukrainy kwestie – ustępstwa terytorialne dotyczące Donbasu i Krymu oraz sprawa przyszłego członkostwa Ukrainy w NATO – zostały celowo pominięte.
To nie jest zwycięstwo ukraińskiej dyplomacji, a jedynie odroczenie egzekucji. Te drażliwe tematy, jak wynika z ustaleń, mają zostać "pozostawione do uzgodnienia" podczas osobistego spotkania prezydenta Donalda Trumpa z Wołodymrem Zełenskim. Oznacza to, że widmo oddania terytoriów i rezygnacji z euroatlantyckich aspiracji wciąż wisi nad Kijowem. Pierwotny plan pokojowy USA Ukraina-Rosja, który zakładał oddanie przez Ukrainę ziem w zamian za gwarancje bezpieczeństwa, nie umarł – został jedynie schowany pod dywan, by wrócić w decydującym momencie.
Kreml nabiera wody w usta, a w USA wybucha awantura. Świat w szoku po ustaleniach z Genewy
Podczas gdy Kijów i Waszyngton ogłaszają postęp, reszta świata patrzy z mieszanką szoku i niedowierzania. Rosja oficjalnie dystansuje się od rozmów, a doradca Władimira Putina, Jurij Uszakow, nazwał konkurencyjny plan europejski "całkowicie niekonstruktywnym". Kreml gra na czas, doskonale wiedząc, że prawdziwe negocjacje dopiero się zaczną.

Tymczasem w Waszyngtonie rozpętała się prawdziwa burza, która podważa wiarygodność całego procesu. Kluczowi amerykańscy senatorowie publicznie stwierdzili, że przedstawiony plan to w rzeczywistości rosyjski plan pokojowy. Senator Mike Rounds zszokował opinię publiczną, relacjonując rozmowę z sekretarzem stanu Marco Rubio:
Wyraźnie dał nam do zrozumienia, że jesteśmy odbiorcami propozycji, która została przekazana jednemu z naszych przedstawicieli. Nie jest to nasza rekomendacja. Nie jest to nasz plan pokojowy.
Na te słowa Departament Stanu USA zareagował furią, nazywając je "rażącą nieprawdą". Ten dyplomatyczny chaos sprawia, że europejscy sojusznicy USA są kompletnie zdezorientowani. "Jesteśmy oszołomieni" – przyznał anonimowo jeden z dyplomatów UE. "Jak Ukraina lub Europa mogą traktować to jako prawdziwy plan?".
Sceptycyzmu nie kryje również Polska. Premier Donald Tusk studzi emocje, mówiąc, że "jest mało powodów do hurraoptymizmu" i podkreśla, że porozumienie nie może godzić w bezpieczeństwo Polski, bo "upadek Ukrainy oznacza bezpośrednie zagrożenie dla Polski".
Co dalej z pokojem w Ukrainie? Chaos w USA to dopiero początek
Nowy, 19-punktowy plan pokojowy okazał się nie tyle przełomem, co skomplikowaną grą pozorów. Obie delegacje wróciły z Genewy z kopiami dokumentu, a świat czeka na kolejny ruch – spotkanie na szczycie, które zdecyduje o losie ukraińskich terytoriów i strategicznej przyszłości kraju.
Eksperci, tacy jak Glen Howard, strateg ds. Rosji, nazywają całą sytuację formą "psychicznej tortury" dla Ukraińców. Były ambasador USA w Polsce, Daniel Fried, określił chaos wokół planu jako "ogromny". Pytanie brzmi: czy to faktycznie droga do pokoju, czy jedynie pięknie oświetlona ścieżka prowadząca Ukrainę prosto w pułapkę?