Katarzyna Lubnauer: obowiązkowe prace domowe w dawnej formie nie wrócą, bo odrabiają je rodzice lub sztuczna inteligencja

Katarzyna Lubnauer: obowiązkowe prace domowe w dawnej formie nie wrócą, bo odrabiają je rodzice lub sztuczna inteligencja

Katarzyna Lubnauer: obowiązkowe prace domowe w dawnej formie nie wrócą, bo odrabiają je rodzice lub sztuczna inteligencja

facebook.com/KLubnauer

Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer rozwiała wszelkie wątpliwości – obowiązkowe prace domowe w starej formie nie wrócą. Powód, który podała, wywołał prawdziwą burzę w internecie i podzielił rodziców oraz nauczycieli. Według niej ocenianie zadań domowych straciło sens, bo i tak wykonują je za dzieci rodzice lub sztuczna inteligencja.

Reklama

Lubnauer bez ogródek o pracach domowych. "Nikt nie będzie już budował karmnika dla ptaków"

Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer nie bawiła się w dyplomację. Goszcząc na antenie RMF FM, jednym zdaniem ucięła dyskusję o wielkim powrocie prac domowych do polskich szkół. Zadeklarowała, że polityka edukacyjna rządu w tej kwestii jest niezmienna, a zmiany wprowadzone w kwietniu 2024 roku zostaną utrzymane. To koniec ery zadań, które bardziej angażowały rodziców niż uczniów.

Prace domowe w postaci, jak było to przed rozporządzeniem, na pewno nie wrócą.

- zapewniła wiceszefowa MEN. Dodała też obrazowo, kończąc raz na zawsze erę absurdalnych zadań, które spędzały sen z powiek całej rodzinie. Jak sama stwierdziła:

Reklama

Nikt nie będzie już budował wieczorem karmnika dla ptaków, jak to było przed rozporządzeniem.

Głównym celem reformy było odciążenie uczniów i danie im czasu na rozwijanie pasji i odpoczynek.

Jednak kluczowy argument, który przedstawiła Katarzyna Lubnauer, dotyczy samego sensu oceniania zadań. Według Ministerstwa Edukacji Narodowej weryfikowanie wiedzy na podstawie prac wykonywanych w domu stało się po prostu bezcelowe. A powody są co najmniej dwa i oba są niezwykle kontrowersyjne.

Reklama

szkolny korytarz, pusty canva.com

Reklama

Winni rodzice i ChatGPT? Ministerstwo ujawnia, kto naprawdę odrabia lekcje

Wiceszefowa MEN bez ogródek wskazała, kto stoi za dewaluacją wartości prac domowych. Pierwszą grupą "winnych" są sami rodzice. Według Lubnauer to właśnie oni masowo wyręczają swoje dzieci, co jest zjawiskiem "charakterystycznym dla Polski". Drugim winowajcą jest wszechobecna technologia, a konkretnie sztuczna inteligencja, przy pomocy której uczniowie z łatwością generują wypracowania i rozwiązania zadań.

Reklama

W opinii Katarzyny Lubnauer taka sytuacja prowadzi do patologii, w której ocena z pracy domowej nie świadczy o wiedzy ucznia, a jedynie o zasobności i zaangażowaniu jego rodziny.

Reklama

Nie ma sensu ocenianie, bo tu zależałoby to od kapitału rodzinnego, a nie od własnej pracy.

– tłumaczyła. To, jej zdaniem, pogłębia nierówności w systemie szkolnictwa i wypacza ideę sprawiedliwej oceny.

Mówimy o sytuacji, w której sztuczna inteligencja tak wpłynęła na to, co uczeń może robić w domu, że ocenianie prac domowych, co do których nie mamy pewności, że odrabiał je samodzielnie uczeń, nie ma większego sensu.

Katarzyna Lubnauer w szarym garniturze, mem instagram.com/klubnauer

Nauczyciele biją na alarm, a rodzice podzieleni. "Motywacja do nauki spada"

Tyle że nie wszyscy otwierają szampana. Podczas gdy resort edukacji ogłasza sukces, nauczyciele łapią się za głowy, a rodzice ruszyli na internetowe barykady. Głośny raport IBE (Instytutu Badań Edukacyjnych) wykazał, że większość pedagogów domaga się przywrócenia obowiązkowych zadań. Ich zdaniem szkoła bez prac domowych to prosta droga do spadku zaangażowania uczniów. Nauczyciele alarmują, że motywacja uczniów do nauki drastycznie spadła, a czas zaoszczędzony na lekcjach młodzież marnuje w mediach społecznościowych.

Tymczasem sami rodzice są głęboko podzieleni. Jedni z ulgą przyjęli koniec wieczornych batalii nad książkami i odetchnęli, że nie muszą już po pracy ślęczeć nad projektami swoich dzieci. Inni, podobnie jak nauczyciele, obawiają się, że zakaz prac domowych obniży poziom nauczania i oduczy ich pociechy systematyczności. W sieci zawrzało.

Hodujemy pokolenie, które nic nie musi. Najpierw zero prac domowych, potem zero lektur, a na końcu zero myślenia. Gratulacje, pani minister! Mój syn po szkole siedzi tylko w telefonie. Kiedyś chociaż książki otwierał.

Druga strona barykady nie pozostawała dłużna, chwaląc decyzję ministerstwa i ciesząc się z odzyskanych wieczorów.

Nareszcie normalność! Mam dosyć budowania wulkanów z sody o 22:00, bo nauczycielka miała fantazję. Dziecko ma mieć czas na odpoczynek i pasje, a nie na bezsensowne zadania, które i tak odrabialiśmy my, rodzice.

Paznokcie do szkoły. Piękne propozycje dla nauczycielek i uczennic
Źródło: Instagram.com/alchemia_piekna_
Reklama
Reklama