Historia 93-letniej pani Katarzyny to dramat o bezduszności urzędników. Chciała dostać ledwie 100 zł renty wdowiej, a przez chaos w ZUS wpadła w spiralę długów. Instytucja najpierw wypłaciła jej pieniądze, zapewniając, że wszystko jest w porządku, by po kilku miesiącach zażądać zwrotu prawie 9 tys. zł, obniżyć emeryturę do głodowej kwoty i doprowadzić do załamania jej zdrowia.
Miało być 100 zł więcej do emerytury. Tak ZUS wpędził 93-latkę w gigantyczne długi
Jak donosi "Gazeta Wyborcza" wszystko zaczęło się od prostej prośby w czerwcu. Wnuczka 93-letniej pani Katarzyny chciała tylko dowiedzieć się, czy babci, pobierającej od lat rentę rodzinną, przysługuje nowa renta wdowia. Urzędnicy ZUS, zamiast pomóc, rozpoczęli urzędniczą karuzelę, odsyłając rodzinę do KRUS, bo seniorka kiedyś pobierała emeryturę rolniczą.
Wniosek trafił do KRUS, który pod koniec sierpnia przyznał pani Katarzynie pełną emeryturę rolniczą i wypłacił ponad 3300 zł wyrównania. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona. Tu jednak do akcji wkroczył urzędniczy chaos. ZUS, mimo że sprawa była już w gestii KRUS, nadal przelewał seniorce wysoką rentę rodzinną. W sumie na jej konto wpłynęło dodatkowe 5 tys. zł, które zapoczątkowały cały koszmar.

"Wypłaty są należne". ZUS uspokajał rodzinę, a w tle rosło zadłużenie
Gdy na konto seniorki zaczęły wpływać podwójne świadczenia, rodzina zachowała czujność. Wnuczka, podejrzewając błąd, od razu zgłosiła sprawę na infolinię ZUS. W odpowiedzi usłyszała jednak zapewnienie, które uśpiło jej czujność: świadczenia są prawidłowe, a wypłaty będą kontynuowane. To nie był jednorazowy incydent.
Sytuacja powtórzyła się we wrześniu, kiedy pani Katarzyna otrzymała pomniejszoną "czternastkę". Ponownie zaniepokojona rodzina skontaktowała się z Zakładem i znowu usłyszała tę samą śpiewkę.
We wrześniu na konto seniorki trafiła pomniejszona czternastka i zakład potwierdził wnuczce, że świadczenia są prawidłowe.
- donosi SE.pl, powołując się na "Gazetę Wyborczą".
Ufając instytucji państwowej, rodzina przekazała pieniądze babci. W tym czasie zadłużenie w ZUS, o którym nikt nie miał pojęcia, rosło w najlepsze.
Szokująca zmiana o 180 stopni. ZUS żąda zwrotu pieniędzy z odsetkami
Pod koniec października urzędnicza sielanka brutalnie się skończyła. Na adres 93-latki przyszły aż trzy pisma z ZUS, które brzmiały jak ponury żart. Pierwsza decyzja ZUS informowała o obniżeniu dodatku rocznego. Druga stwierdzała, że seniorce od miesięcy należało się znacznie mniej pieniędzy, niż wypłacano. Trzecia była już gwoździem do trumny: nakaz zwrotu 701,55 zł jako nienależne świadczenia. Z odsetkami, w ciągu miesiąca.
To był dopiero początek. Zakład poinformował, że równocześnie zwrócił się do KRUS o zwrot ponad 7985 zł. W ten sposób 93-latka, która liczyła na dodatkowe 100 zł renty, została z długiem w wysokości niemal 9 tys. zł. Pieniędzy, które ZUS sam jej przelał, wcześniej zapewniając, że są należne.

Emerytura ścięta do 1330 zł. Dramatyczny apel rodziny: "Jak przeżyć, bo ZUS się pomylił?"
Konsekwencje finansowe okazały się druzgocące. Miesięczna emerytura pani Katarzyny została obniżona do zaledwie 1330 zł. Co gorsza, z tej głodowej kwoty KRUS zaczął potrącać 400 zł na spłatę długu wygenerowanego przez ZUS. Stres i poczucie krzywdy odbiły się na zdrowiu seniorki, która stała się osobą leżącą.
Wnuczce udało się wywalczyć w KRUS wstrzymanie potrąceń, ale wniosek o umorzenie długu w ZUS wciąż czeka na rozpatrzenie. Rodzina jest załamana.
Jak przeżyć za 1330 zł, bo ZUS się pomylił?
To pytanie, które wnuczka seniorki zadaje publicznie, pozostaje bez odpowiedzi.
ZUS milczy, KRUS zwlekał? Urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością
Gdy rodzina walczy o sprawiedliwość, urzędnicy umywają ręce. Rzeczniczka oddziału ZUS odmówiła komentarza w sprawie, zasłaniając się biurokracją. Według nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej" winnych może być więcej – KRUS miał zwlekać z przekazaniem dokumentacji, co opóźniło reakcję ZUS.
W tej grze w przerzucanie się odpowiedzialnością jedyną ofiarą jest schorowana, 93-letnia kobieta. Rodzina zapowiada jednak dalsze odwołanie od decyzji ZUS i nie zamierza się poddawać.