Koniec politycznej sielanki we Wrocławiu. Prokuratura skierowała do sądu potężny akt oskarżenia przeciwko prezydentowi Jackowi Sutrykowi, zarzucając mu korupcję i oszustwa w głośnej aferze Collegium Humanum. Stawka jest ogromna: prawie pół miliona złotych nienależnych zarobków, 8 lat więzienia i polityczna przyszłość wisząca na włosku. Sutryk odpowiada krótko: "Będę się bronić".
Prokuratura uderza w Sutryka. "Fabryka lewych dyplomów" i druzgocące zarzuty
Po miesiącach spekulacji prokuratura w końcu powiedziała: sprawdzam. Do sądu trafił liczący ponad 600 stron akt oskarżenia, który ma być dowodem na udział prezydenta Wrocławia w jednej z największych afer edukacyjnych ostatnich lat. Sprawa dotyczy słynnej "fabryki lewych dyplomów", czyli prywatnej uczelni Collegium Humanum, która miała za pieniądze i wpływy rozdawać prestiżowe dyplomy MBA.
Jacek Sutryk znalazł się w elitarnym, choć niechlubnym gronie 29 osób, którym śledczy postawili zarzuty w tym wątku śledztwa. Prokuratura krajowa nie owija w bawełnę, a lista zarzutów jest długa i poważna.
Akt oskarżenia stanowi częściowe zakończenie śledztwa i obejmuje łącznie 67 przestępstw, w tym przede wszystkim o charakterze korupcyjnym, a także zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentacji potwierdzającej przebieg studiów w Collegium Humanum, oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy.
- cytuje portal Money.pl.
instagram.com/jaceksutryk
Dyplom za posadę w spółce? Tak prokuratura widzi korupcję
Według śledczych układ był prosty: prezydent Wrocławia załatwia byłemu rektorowi uczelni, Pawłowi Cz., intratny kontrakt w miejskiej spółce, a w zamian dostaje "na tacy" dyplom MBA. Dyplom, który otwiera mu drogę do wielkich pieniędzy w radach nadzorczych. W grę wchodziła konkretna kwota – 75 tys. zł za umowę dla rektora we Wrocławskim Parku Technologicznym.
Zyski dla Sutryka miały być jednak znacznie większe. Dzięki lewemu dyplomowi miał nienależnie zarobić, zasiadając w radach nadzorczych, zawrotną kwotę ponad 495 tys. zł. Prokuratura opisuje ten proceder bez ogródek:
Jacek S. dokonał elektronicznej rekrutacji na studia podyplomowe MBA w Collegium Humanum, podpisano antydatowaną umowę, a Jacek S. wpłacił 9 500 zł tytułem czesnego. W czerwcu 2020 roku, bez faktycznego odbycia studiów, Jacek S. odebrał świadectwo ukończenia studiów podyplomowych.
Dowodami w sprawie mają być m.in. zeznania "skruszonego" rektora oraz zabezpieczone SMS-y, które obciążają prezydenta.
instagram.com/jaceksutryk
Sutryk przerywa milczenie. "Będę bronić się w sądzie"
W obliczu tak ciężkich oskarżeń Jacek Sutryk nie zamierza składać broni. Jego linia obrony opiera się na konsekwentnym zaprzeczaniu, jakoby dyplom zdobył w nieuczciwy sposób. Utrzymuje, że studiował i sam za wszystko zapłacił. Po postawieniu zarzutów jego stanowisko jest jednoznaczne.
Nie zgadzam się z zarzutami. Nic się w tej sprawie nie zmieniło. Będę bronić się w sądzie.
- wyznał oskarżony portalowi Money.pl.
Nad wrocławskim ratuszem zawisły czarne chmury. Jeśli zarzuty się potwierdzą, Jackowi Sutrykowi grozi do 8 lat więzienia, a prawomocny wyrok skazujący automatycznie pozbawi go fotela prezydenta miasta.