Jarosław Kaczyński znów postanowił rozgrzać polityczną atmosferę, tym razem sięgając po jedną z największych i wciąż niewyjaśnionych tragedii polskiej polityki. Podczas spotkania w Kwidzynie prezes PiS stwierdził wprost, że Andrzej Lepper nie popełnił sm.b.jstwa, lecz został zamordowany. Na te szokujące słowa, rzucone bez żadnych dowodów, zareagował syn zmarłego lidera Samoobrony. Tomasz Lepper nie wytrzymał i w bezkompromisowych słowach zgasił prezesa, nazywając jego tezy "farmazonami".
Kaczyński w Kwidzynie: "Według mnie Lepper został zamordowany"
Spotkanie w Kwidzynie miało być rutynową częścią objazdu po kraju, ale Jarosław Kaczyński postanowił zrzucić na zebranych prawdziwą bombę. Odpowiadając na pytanie dotyczące rolników i Sławomira Mentzena, prezes PiS niespodziewanie poruszył temat śmierci Andrzeja Leppera, rzucając tezę, która wstrząsnęła opinią publiczną.
Bez owijania w bawełnę, lider PiS stwierdził, że lider Samoobrony padł ofiarą morderstwa.
No jak ja mogłem Ziobrę czy Leppera... zresztą według mnie Lepper został zamordowany. Ale został zamordowany przez ludzi ze swoich środowisk, dlatego że chciał powiedzieć prawdę o tym, jak to było przy końcu naszej władzy, przejść na drugą stronę.
Tymi słowami prezes PiS nie tylko podważył lata śledztwa, ale również otworzył starą ranę, która nigdy do końca się nie zabliźniła.
Co więcej, Kaczyński przyznał, że rozmawiał na ten temat z ówczesnym prokuratorem generalnym, ale nie dał wiary jego zapewnieniom. Zamiast tego, posłużył się barwną metaforą. "Ja Leppera znałem dosyć dobrze i mogę powiedzieć, że jeżeli on był skłonny do popełnienia s.m.b.jstwa, to jestem skoczkiem wzwyż" – wypalił. Ten obrazowy, choć nieco absurdalny argument miał podkreślić, jak bardzo nieprawdopodobna wydaje mu się wersja o samobójstwie polityka znanego z twardego charakteru.
Wiki Commons
"Kaczyński głupoty gada!". Syn Leppera gasi prezesa PiS i przypomina o aferze gruntowej
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Tomasz Lepper, który od lat walczy o prawdę na temat śmierci ojca, nie zamierzał milczeć. W rozmowie z mediami nie przebierał w słowach, kierując w stronę prezesa PiS niezwykle ostre oskarżenia.
Kaczyński głupoty gada. Już powinien odejść na emeryturę, a nie takie farmazony wygadywać. (…) Przecież to jego ludzie, Wąsik i Kamiński, zostali skazani prawomocnymi wyrokami sądu.
Tomasz Lepper bezbłędnie wypunktował hipokryzję, przypominając, że to ludzie z najbliższego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego – Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik – stali za tzw. aferą gruntową, która zniszczyła jego ojca. To bolesne przypomnienie, że ludzie, których Kaczyński później wynosił na najwyższe stanowiska, odegrali kluczową rolę w zniszczeniu jego ojca.
Syn Leppera nie poprzestał na krytyce. Rzucił prezesowi PiS publiczne wyzwanie:
Skoro Kaczyński ma dowody jakieś na to, co mówi, to niech powie więcej.
Jednocześnie podkreślił, że sam nie wierzy w samobójstwo, ale jest przekonany, że sprawa nie zostanie wyjaśniona, dopóki polską polityką rządzą te same elity.

Sikorski dolewa oliwy do ognia. "Zniszczyli go dranie, których Kaczyński zrobił ministrami"
Burza wywołana przez Kaczyńskiego przetoczyła się przez całą scenę polityczną. Do chóru krytyków błyskawicznie dołączył Radosław Sikorski, który w swoim stylu wbił prezesowi PiS bolesną szpilę. Na portalu X opublikował komentarz, w którym przewrotnie przyznał Kaczyńskiemu rację, ale winnych wskazał po jego stronie.
Minister Spraw Zagranicznych nie miał wątpliwości, kto przyczynił się do tragedii.
Jarosław Kaczyński teraz twierdzi, że wicepremier Andrzej Lepper został zamordowany. W pewnym sensie się zgadzam. Do politycznego i finansowego zniszczenia go i późniejszego s.m.b.jstwa przyczynili się dranie, którzy sfingowali aferę gruntową, za co zostali skazani.
Sikorski, podobnie jak syn Leppera, odwrócił narrację Kaczyńskiego, sugerując, że jeśli ktoś jest moralnie odpowiedzialny za tę tragedię, to właśnie środowisko prezesa PiS. Dodał, że ci sami "dranie" zostali później ministrami i europosłami, co tylko dodaje pikanterii całej sprawie.
Tajemnica śmierci Leppera. Co naprawdę stało się w biurze Samoobrony?
Oficjalna wersja wydarzeń z 5 sierpnia 2011 roku wydawała się jednoznaczna. Andrzej Lepper, przytłoczony długami i procesami, miał targnąć się na życie w swoim warszawskim biurze. Drzwi zamknięte od środka, brak śladów walki – śledztwo umorzono, wskazując na samobójstwo.
Mimo to, wersja prokuratury nigdy nie przekonała wszystkich, a zwłaszcza najbliższych Leppera. Słowa Jarosława Kaczyńskiego, choć rzucone bez dowodów, na nowo otwierają puszkę Pandory pełną teorii spiskowych, niedopowiedzeń i politycznych oskarżeń. Jedno jest pewne: demony związane ze śmiercią Andrzeja Leppera znów krążą nad polską polityką, a jego rodzina wciąż czeka na prawdę.