Budapeszt nadaje, Warszawa odpowiada. Ziobro krzyczy "mafia", Tusk: "tchórz".

Budapeszt nadaje, Warszawa odpowiada. Ziobro krzyczy "mafia", Tusk: "tchórz".

Budapeszt nadaje, Warszawa odpowiada. Ziobro krzyczy "mafia", Tusk: "tchórz".

AKPA

"Mam do czynienia z mafią!"

Zbigniew Ziobro, ścigany przez prokuraturę, nadaje prosto z Budapesztu. W wywiadzie dla TV Republika były minister sprawiedliwości oświadczył, że nie wraca do Polski, bo rządzi nią "mafia", którą musi zwalczać. Na te bezprecedensowe oskarżenia błyskawicznie i bezlitośnie odpowiedział Donald Tusk, nazywając Ziobrę "zwykłym tchórzem" i sugerując mu ucieczkę na Białoruś. Wojna na szczytach władzy weszła w najgorętszą fazę.

Reklama

Ziobro uderza z całą mocą. "Nie wracam, bo mam do czynienia z mafią"

Tego jeszcze nie było. Przebywający na Węgrzech Zbigniew Ziobro w rozmowie z Telewizja Republika rzucił oskarżenie najcięższego kalibru. Były Minister Sprawiedliwości, na którym ciążą prokuratorskie zarzuty, wprost stwierdził, że powodem jego nieobecności w kraju jest fakt, że obecna władza to zorganizowana grupa przestępcza. Jego deklaracja była krótka, ale wstrząsnęła opinią publiczną.

Reklama

Nie wracam, bo wiem, że mam do czynienia z mafią, którą muszę zwalczać.

To bezprecedensowe słowa, które podnoszą temperaturę politycznego sporu do zenitu. Ziobro nie mówi już o błędach czy nadużyciach, ale wprost nazywa demokratycznie wybrane władze "mafią". Według niego jego walka nie toczy się już na sali sejmowej czy w mediach, ale jest starciem z bezprawiem, które opanowało polskie państwo. To deklaracja, która stawia go w roli politycznego uchodźcy walczącego z reżimem.

Zbigniew ZIobro na ulicznej konferencji prasowej facebook.com/ziobropl

Reklama

Tusk odpowiada bez litości: "Zwykły tchórz, niech jedzie na Białoruś"

Na bezpardonowy atak ze strony Ziobry nie trzeba było długo czekać. Premier Donald Tusk nie zostawił na swoim politycznym wrogu suchej nitki, nazywając go wprost tchórzem, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości. Szef rządu nie bawił się w dyplomację i skwitował zachowanie byłego ministra w ostrych, żołnierskich słowach.

Reklama

Pan Ziobro nie tylko lekceważy polskie państwo, polskie prawo, ale okazał się też zwykłym tchórzem.

Premier poszedł o krok dalej, z drwiną sugerując Ziobrze, gdzie mógłby znaleźć prawdziwe schronienie. Porównanie do sędziego Szmydta, który uciekł na Białoruś, musiało zaboleć. To już nie jest polityka, to czysta złośliwość.

Reklama

Już lepiej jakby na Białoruś pojechał, zresztą tak skończy prawdopodobnie, tam obok sędziego Szmydta. Bo tam będzie bezpieczny, bo Łukaszenka raczej nie przegra "wyborów".

Victor Orban ze Zbigniewem Ziobro w Budapeszcie x.com/pm_viktororban

Reklama

Budapeszt bezpieczną przystanią? Orban murem za Ziobrą

Wybór Węgier na miejsce "politycznego wygnania" nie jest przypadkowy. Zbigniew Ziobro może liczyć na pełne wsparcie premiera Węgier, Viktora Orbana, który od dawna toczy z Brukselą spór o praworządność. Węgierski lider już pod koniec października spotkał się z Ziobrą, a działania polskiego rządu określił mianem "politycznej nagonki".
To jednak nie wszystko. Węgry już wcześniej pokazały, że potrafią chronić ludzi z otoczenia byłego ministra. W zeszłym roku rząd w Budapeszcie udzielił ochrony międzynarodowej Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości i jednemu z głównych podejrzanych w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Mimo wydania za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania, Romanowski dzięki statusowi uchodźcy może swobodnie poruszać się po terytorium Węgier. Wygląda na to, że utarty został pewien szlak.

Areszt albo azyl? Polska wstrzymuje oddech

Stawka w tej grze jest ogromna. Prokuratura Krajowa chce postawić Ziobrze aż 26 zarzutów, w tym ten najpoważniejszy: kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Łączna kwota nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, za które ma odpowiadać, przekracza 143 miliony złotych. Wobec byłego ministra skierowano już do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt.

Z jednej strony mamy więc potężną machinę państwa, gotową do aresztowania byłego szefa resortu sprawiedliwości. Z drugiej – polityka, który z bezpiecznego Budapesztu, mając za plecami wsparcie Viktora Orbana, oskarża polski rząd o bycie mafią. Czy były minister sprawiedliwości wróci do kraju w kajdankach, czy wybierze los politycznego uchodźcy pod skrzydłami Orbana? Ta rozgrywka dopiero się zaczyna.

Źródło: instagram.com/kingarusin; instagram.com/gosiabaczynska_official/
Reklama
Reklama