To jeden z najbardziej kontrowersyjnych i szokujących wyroków ostatnich lat. Władysław Frasyniuk, legenda Solidarności, został prawomocnie uniewinniony po tym, jak nazwał żołnierzy na granicy "watahą psów" i "śmieciami". Decyzja sądu wbija w fotel, bo jest totalnym zwrotem akcji i kasuje poprzedni, skazujący wyrok.
Frasyniuk uniewinniony. Sąd kasuje poprzedni wyrok
To koniec wieloletniej sagi sądowej. Sąd Okręgowy we Wrocławiu prawomocnie uniewinnił legendarnego opozycjonistę z czasów PRL, Władysława Frasyniuka. Były poseł był oskarżony o znieważenie polskich żołnierzy pełniących służbę na granicy polsko-białoruskiej. Dzisiejsza decyzja jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie.
Ten nieoczekiwany zwrot akcji oznacza, że poprzedni, skazujący wyrok został całkowicie wymazany. Przypomnijmy, w kwietniu 2025 roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia uznał Władysława Frasyniuka za winnego i skazał go na karę grzywny w wysokości 15 tysięcy złotych. Teraz ta kara została uchylona. Cały proces apelacyjny toczył się za zamkniętymi drzwiami, co tylko dodaje sprawie tajemniczości.
"Wataha psów, która otoczyła słabych ludzi". Za te słowa stanął przed sądem
Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną, ma swój początek w sierpniu 2021 roku. To właśnie wtedy, w trakcie gorącej debaty na temat kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią, na antenie TVN24 padły słowa, które stały się zarzewiem konfliktu. Władysław Frasyniuk nie przebierał w słowach, komentując zachowanie mundurowych.
[...] patrzę też z niepokojem na tę arogancję, chamstwo, prostactwo. Szczerze powiedziawszy, słowo żołnierz jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami. Mam wrażenie, że to jest wataha, wataha psów, która osaczyła biednych, słabych ludzi. No tak nie postępują żołnierze, śmierci po prostu. To nie są ludzkie zachowania, trzeba mówić wprost. To antypolskie zachowania. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, przeciwnie, plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzicie albo dziadkowie.
Te ostre słowa wywołały prawdziwą burzę. Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarżyła opozycjonistę o to, że jego wypowiedź miała na celu "znieważenie i poniżenie żołnierzy w opinii publicznej oraz narażenie ich na utratę zaufania potrzebnego dla pełnienia służby". Ruszyła machina sądowa, która ciągnęła się latami.
Uzasadnienie zwala z nóg. "Element ważnej debaty publicznej"
Choć uzasadnienie wyroku było niejawne, jego kluczowy fragment zdradził sam Władysław Frasyniuk tuż po wyjściu z sali sądowej. I to właśnie te słowa sędziego wbijają w fotel i rzucają zupełnie nowe światło na całą sprawę. Sąd uznał, że opozycjonista miał prawo do tak ostrej krytyki.
Sąd w uzasadnieniu powiedział, że moja wypowiedź jest elementem ważnej debaty publicznej, która toczyła się i nadal toczy w kraju. Moim zdaniem stanowisko sądu jest istotnym elementem tej debaty.
Mówiąc wprost, sąd apelacyjny uznał, że mimo negatywnego i obraźliwego charakteru słów, Władysław Frasyniuk skorzystał z prawa do krytyki, nie łamiąc przy tym przepisów. Wolność słowa w ważnej sprawie publicznej, jaką był kryzys na granicy, okazała się wartością nadrzędną, nawet jeśli wypowiedź była skrajnie kontrowersyjna.
Władysław Frasyniuk i Tadeusz Mazowiecki / Fot. Wiki Commons
"Satysfakcja i zaskoczenie". Pierwsze komentarze po wyroku
Tuż po ogłoszeniu wyroku pojawiły się pierwsze, gorące komentarze. Obrońca Władysława Frasyniuka, mecenas Radosław Baszuk, podkreślił, że choć nie może zdradzić szczegółów uzasadnienia, finał sprawy jest zgodny z tym, co obrona podnosiła od samego początku.
Uzasadnienie wyroku nastąpiło w ramach wyłączenia jawności, w związku z tym nie możemy komentować słów sądu. Natomiast możemy powiedzieć, że to, co mówiliśmy w tej sprawie od początku i to, co finalnie znalazło się w środku odwoławczym, zostało finalnie zaaprobowane.
Na korytarzu sądowym nie kryto emocji. Wspierająca opozycjonistę Ewa Trojanowska z ruchu Obywatele RP przyznała, że wyrok jest powodem do satysfakcji, ale i sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę klimat polityczny w kraju.
Ten wyrok przyjęłyśmy z ogromną satysfakcją, ale też z pewnym zaskoczeniem, bo przecież sprawa ciągnie bardzo długo, miała różne meandry, a klimat jest niesprzyjający. Obrona uchodźców jest ostatnią rzeczą, która jest aprobowana przez większość.
Droga przez mękę. Tak wyglądała batalia sądowa Frasyniuka
Droga do dzisiejszego uniewinnienia była długa i wyboista, przypominając prawdziwy sądowy rollercoaster. Wszystko zaczęło się w sierpniu 2022 roku, gdy sąd pierwszej instancji warunkowo umorzył sprawę na rok próby. Od tego wyroku odwołały się obie strony, co skutkowało powtórzeniem całego procesu. W ponownym postępowaniu, w kwietniu tego roku, Sąd Rejonowy nie miał już litości i skazał Władysława Frasyniuka na 15 tys. zł grzywny.
Prawomocne uniewinnienie Władysława Frasyniuka to potężny sygnał dla sceny publicznej, ale też gwarancja, że spór o granice krytyki wobec mundurowych nie tylko nie ucichnie, ale wybuchnie z nową siłą. Decyzja sądu we Wrocławiu dolewa oliwy do ognia w i tak już rozgrzanej do czerwoności debacie, a jej polityczne konsekwencje dopiero poznamy.