Po miesiącach walki z chorobą i medialnej nieobecności, Zbigniew Ziobro wraca na polityczną scenę i od razu rozpętuje prawdziwą burzę. Prosto z politycznego azylu na Węgrzech, gdzie szukał wsparcia u Viktora Orbana, były minister sprawiedliwości nie tylko zapowiedział ostrą wojnę ze swoim następcą Waldemarem Żurkiem, ale też postawił sprawę swojego immunitetu jasno i ostatecznie. Jego deklaracje zapowiadają polityczne trzęsienie ziemi.
Ziobro wraca do gry. Uderza w Żurka i składa zawiadomienie
Zamiast biernie czekać na decyzję Sejmu, Zbigniew Ziobro sam przeszedł do ataku. Zgodnie z niedzielną zapowiedzią, w poniedziałek 3 listopada 2025 roku na biurko prokuratora trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w którym oskarża swojego następcę, Waldemara Żurka, oraz podległych mu prokuratorów.
Zarzut jest poważny: ujawnienie tajemnicy śledztwa. Chodzi o liczący 158 stron wniosek o uchylenie immunitetu Ziobrze, którego pełna treść, zdaniem polityka Suwerennej Polski, trafiła do dziennikarzy TVN24, zanim jeszcze zapoznali się z nim posłowie. Jak grzmi były minister, takie działanie to przestępstwo ścigane z urzędu:
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią składam zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ministra W. Żurka i podległych mu prokuratorów. Ujawnienie tajemnicy śledztwa ze szkodą dla interesu publicznego i wbrew procedurom parlamentarnym jest — zgodnie z Kodeksem karnym — przestępstwem ściganym z urzędu.

Koniec spekulacji w sprawie immunitetu. "Niczego nie będę się zrzekał"
W kwestii swojego immunitetu Zbigniew Ziobro nie pozostawił cienia wątpliwości. Choć termin na dobrowolne zrzeczenie się ochrony poselskiej minął dzisiaj, w poniedziałek, były minister nie zamierza iść prokuraturze na rękę. W rozmowie z Polsat News rzucił krótko, ale dobitnie: "Niczego nie będę się zrzekał".
To rzuca wyzwanie jego kolegom z Sejmu, którzy już w najbliższy czwartek 6 listopada 2025 roku będą musieli zadecydować o jego przyszłości. Decyzja jest jasna: o losie Ziobry zdecyduje głosowanie, a nie jego dobra wola.
Fundusz Sprawiedliwości w tle. O co prokuratura oskarża Ziobrę?
Cała afera kręci się wokół gigantycznych pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura, a konkretnie powołany specjalny zespół śledczy nr 2, chce postawić Ziobrze aż 26 zarzutów. Najcięższy kaliber? Stworzenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która miała wyprowadzić ponad 150 mln zł.
Pieniądze, które miały pomagać ofiarom, według śledczych trafiały na cele tak odległe od statutowych, jak remonty budynków prokuratury czy zakup kontrowersyjnego systemu szpiegującego Pegasus. Dowodami w sprawie mają być m.in. nagrania rozmów, zeznania świadków i druzgocące ustalenia NIK.

Polityczna burza po powrocie Ziobry. "Brednie i bzdury" kontra "prawo musi działać"
Powrót Ziobry na scenę polityczną oraz z Węgier do Polski rozpoczął kolejną ostrą wymianę zdań między politycznymi przeciwnikami. W obronie byłego ministra sprawiedliwości natychmiast stanął prezes PiS, Jarosław Kaczyński, który całą sprawę nazwał polityczną zemstą, a zarzuty prokuratury skwitował krótko: "brednie i bzdury":
To wszystko, co jest zarzucone w tej chwili Zbigniewowi Ziobrze, to są brednie i bzdury, ale dziś w Polsce prawo nie obowiązuje. (...) Tutaj chodzi o zemstę.
Zupełnie inaczej sprawę stawia obecny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Jego zdaniem "prawo musi działać wobec każdego – także wobec Ziobry". Żurek nie owija w bawełnę – prokuratura rozważa wniosek o tymczasowy areszt, argumentując to grożącą byłemu ministrowi karą do 25 lat więzienia oraz realną obawą ucieczki, zwłaszcza że jego bliski współpracownik Marcin Romanowski otrzymał już azyl polityczny na Węgrzech:
Sąd weźmie też pod uwagę obawę ucieczki. Patrząc na to, jak zachował się Marcin Romanowski, jakoś nie mam zaufania do Zbigniewa Ziobry. Nie może być tak, że zwykły Kowalski idzie do więzienia, jak popełni przestępstwo, a Ziobro się śmieje i będzie prowadził kanał na YouTube z Węgier.
Boniek w swoim stylu. "Zibi jest tylko jeden"
Podczas gdy polityczna Polska wstrzymuje oddech w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków, legenda piłki nożnej, Zbigniew Boniek, postanowił rozładować napięcie w swoim stylu. Były prezes PZPN, znany z ciętego języka, nie mógł się powstrzymać od komentarza.
Na platformie X opublikował wpis, który błyskawicznie stał się hitem, przypominając, że w kraju jest miejsce tylko dla jednego "Zibiego".
Przejrzałam troszeczkę X i widzę, że jest też jakiś inny Zibi😜 Nie, no bez żartów😜 Zibi jest i będzie tylko jeden😜