Podczas gdy cała Polska śledziła relację Michała i Aleksandry Żebrowskich z Jamajki, inni Polacy przebywający na miejscu musieli barykadować okna łóżkami i chronić się w łazienkach. Ich opowieści o walce z huraganem Melissa, które dopiero teraz wychodzą na jaw, mrożą krew w żyłach.
Nie tylko Żebrowscy relacjonowali kataklizm na żywo. "Wszystko świszczy i kotłuje się nad nami"
Informacja o tym, że Michał i Aleksandra Żebrowscy wraz z dziećmi utknęli w samym sercu apokalipsy, zelektryzowała polskie media. Ich rajskie wakacje zamieniły się w walkę o przetrwanie, gdy w wyspę uderzył huragan Melissa – potwór 5. kategorii, który okazał się najsilniejszym cyklonem na świecie w tym roku.
Relacje Aleksandry Żebrowskiej, która opisywała, jak „wszystko świszczy i kotłuje się nad nami”, a dzieci dla bezpieczeństwa musiały spać w łazience, poruszyły całą Polskę. Jednak ich historia, choć dramatyczna, była tylko zapowiedzią prawdziwego horroru, który przeżywali inni Polacy, odcięci od świata i pozbawieni nadziei.
instagram.co/olazebrowska
"Zastawcie okno łóżkiem". Prawdziwy horror rozegrał się z dala od kamer
Dziennikarz RMF FM, Paweł Żuchowski, dotarł do Polki przebywającej w hotelu w Montego Bay, która przeżyła chwile prawdziwej grozy. Kobieta otrzymała od personelu polecenie, by w kulminacyjnym momencie uderzenia huraganu zabarykadować okno w pokoju łóżkiem, a sama wraz z mężem miała schronić się w łazience. Wszystko to na wypadek, gdyby budynek miał nie wytrzymać naporu żywiołu.
Siedzę w łazience z synkiem. Okropne odgłosy, mi pomaga zakrywanie uszu, aby nie panikować, mam nadzieję, że ta łazienka jest bezpieczna, nie ma okien.
- pisała Polka cytowana przez Pawła Żuchowskiego.
W hotelu panował chaos. Tłum przerażonych gości czekał na przejście nawałnicy, słuchając potwornego wycia wiatru i odgłosów przedmiotów uderzających o ściany. W takich chwilach dostęp do Wi-Fi, o którym wspominała Żebrowska, był luksusem – większość turystów była odcięta od informacji i kontaktu z bliskimi, pogrążona w strachu i niepewności.
Polski ksiądz przebywający z misją na Jamajce relacjonował horror z łazienki
Internautów poruszyła też relacja księdza przebywającego z misją na Jamajce. Twórca profilu "Misje dobrych czynów" prosił Polaków o modlitwę. Znalazł się praktycznie w samym centrum horroru, co oznaczył na mapce niebieską kropką.
Facebook: Misje Dobrych Czynów
Wraz z psem ukrył się w toalecie, aby przeczekać najgorsze w możliwie jak najbezpieczniejszym miejscu. Od jego ostatniej publikacji minęło już ponad 19 godzin, a na jego profilu jak dotąd nie pojawiła się żadna aktualizacja.
Mam nadzieję, że przetrwaliście, a ta cisza to tylko brak połączeń i internetu.
- piszą pełni nadziei Polacy w komentarzach na Facebooku polskiego misjonarza.