Do Pałacu Prezydenckiego trafiła propozycja będąca albo hitem, albo prawniczym żartem. Anonimowa petycja, która leży na biurku prezydenta Karola Nawrockiego, proponuje rewolucję w systemie emerytalnym i uderza w jedną, konkretną grupę: bezdzietne kobiety. To propozycja, która dla jednych jest głosem sprawiedliwości, a dla innych jawną dyskryminacją.
Koniec przywilejów? Bezdzietne Polki mają pracować jak mężczyźni
Do Kancelarii Prezydenta wpłynęła anonimowa petycja, która może wywrócić do góry nogami cały polski system emerytalny. Anonimowi autorzy petycji uderzają w fundament obecnego systemu, proponując, by bezdzietne kobiety straciły swój przywilej i pracowały o pięć lat dłużej. Chcą, aby wiek emerytalny w ich przypadku został podniesiony z 60 do 65 lat i tym samym zrównany z wiekiem emerytalnym mężczyzn. Petycja dotycząca wieku emerytalnego zakłada, że byłby to dopiero pierwszy krok w kierunku dalszych, głębszych reform.
Obecnie wiek emerytalny w Polsce wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. To powrót do czasów sprzed reformy PiS, która w 2016 roku cofnęła niepopularną decyzję rządu Donalda Tuska o podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat dla wszystkich. Teraz na celowniku znalazły się bezdzietne kobiety. Taka zmiana, wymierzona w konkretną grupę społeczną, wywołuje skrajne emocje i pytania o granice ingerencji państwa w życie obywatelek.
Demograficzny szantaż czy głos rozsądku? Oto argumenty za petycją
Autorzy petycji przekazanej do Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego przekonują, że ich propozycja to nie atak na kobiety, a próba ratowania państwa przed demograficzną i finansową katastrofą. Wskazują, że niższy wiek emerytalny dla kobiet był historycznie uzasadniany macierzyństwem i trudem wychowywania dzieci. W przypadku kobiet, które dzieci nie mają, ten argument ich zdaniem znika.
W przypadku kobiet bezdzietnych brak jest przesłanek społecznych czy biologicznych, które uzasadniałyby wcześniejsze zakończenie aktywności zawodowej. Ponadto zróżnicowany wiek emerytalny dla poszczególnych płci jest charakterystyczny dla państw poradzieckich (Rosja, Mołdawia, Białoruś).
Liczby są bezlitosne. Tylko w lipcu urodziło się o 2 tysiące mniej dzieci niż rok wcześniej. W ciągu roku Polska skurczyła się o 170 tysięcy osób – to tak, jakby z mapy zniknął cały Płock. System emerytalny trzeszczy w szwach, a luka między emeryturami kobiet i mężczyzn rośnie w zastraszającym tempie – obecnie to już prawie 1500 zł różnicy. Zrównanie wieku emerytalnego miałoby być "pierwszym krokiem w kierunku sprawiedliwego i racjonalnego systemu emerytalnego".
Facebook: Rodzina Clarke
Czytaj także: Donald Tusk pęka z dumy. Pokazał nową wnuczkę. "Dla takich chwil warto żyć" [wideo]
"To jawna dyskryminacja!" Kobiety i eksperci grzmią po kontrowersyjnym pomyśle
Pomysł spotkał się jednak z natychmiastową falą krytyki. Głosy oburzenia wskazują, że petycja jest próbą ukarania kobiet za ich osobiste wybory, które często nie są podyktowane wygodą, a dramatycznymi okolicznościami, takimi jak problemy ze zdrowiem, bezpłodność czy brak odpowiedniego partnera. Eksperci i organizacje kobiece podkreślają, że państwo nie może uzależniać praw obywatelskich od decyzji prokreacyjnych.
Propozycja jest postrzegana jako jawna dyskryminacja kobiet. Ignoruje ona fakt, że praca kobiet to nie tylko etat, ale także ogromna, nieodpłatna praca opiekuńcza, np. nad starzejącymi się rodzicami, która również jest wkładem w funkcjonowanie społeczeństwa. Ponadto, niższe emerytury kobiet są problemem systemowym, a próba "naprawienia" go przez zmuszanie jednej grupy do dłuższej pracy jest postrzegana jako szukanie kozła ofiarnego.
Internet zalała fala hejtu. "To karanie kobiet za bezpłodność!", "Może od razu wprowadźcie podatek od bycia singielką?!" – grzmią internautki. Pomysł nazywany jest wprost "demograficznym szantażem" i "próbą zaglądania kobietom do macic".
instagram.com/nawrockipl-22
Co na to Nawrocki? Prezydent jest między młotem a kowadłem
Cała sprawa stawia w niezwykle trudnej sytuacji prezydenta. Karol Nawrocki wiek emerytalny uczynił jednym z kluczowych punktów swojej kampanii, wielokrotnie i stanowczo zapewniając, że nigdy не zgodzi się na jego podniesienie. W jednym z wywiadów mówił wprost:
Gwarantuję, że nigdy nie podpiszę podwyższenia wieku emerytalnego.
Karol Nawrocki jest w potrzasku. Z jednej strony twarde obietnice wyborcze, które pomogły mu wygrać, z drugiej – tykająca bomba demograficzna, której rozbrojenia domagają się ekonomiści. Każda decyzja będzie zła i narazi go na gniew albo wyborców, albo ekspertów.
Sprawę dodatkowo komplikuje stanowisko rządu. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej już wcześniej komunikowało, że "propozycje podniesienia wieku emerytalnego nie są odpowiedzią na problem starzenia się społeczeństwa", a "obecny wiek emerytalny gwarantuje osobom starszym poczucie bezpieczeństwa". Na razie Pałac Prezydencki milczy, ale jedno jest pewne – ta petycja to polityczny gorący kartofel, którego nikt nie chce dotknąć.