Pół miliona podpisów pod obywatelskim projektem ustawy wprowadzającej obowiązkową religię w przedszkolach rozpętało prawdziwą burzę. Podczas gdy jedni mówią o powrocie do wartości, drudzy alarmują o krzywdzie najmłodszych i przymusowej indoktrynacji. Eksperci i rodzice są podzieleni, a w centrum sporu znalazły się 3-letnie dzieci.
Pół miliona podpisów pod projektem Ordo Iuris. Religia albo etyka dla każdego przedszkolaka
Machina zmian w edukacji ruszyła. Obywatelski projekt nowelizacji ustawy, złożony przez Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, za którym stoi Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, ma jeden cel: wprowadzić obowiązek wyboru między religią a etyką już w przedszkolach. Koniec z możliwością całkowitej rezygnacji z tych zajęć. Jeśli ustawa wejdzie w życie, każdy rodzic będzie musiał zapisać swoje dziecko albo na jedno, albo na drugie.
Projekt zebrał aż pół miliona podpisów, a 136 posłów z klubów PiS, Konfederacji i PSL już dało mu zielone światło, kierując go do dalszych prac w Sejmie. To zapowiedź prawdziwej wojny, która może wywrócić edukację przedszkolną w Polsce do góry nogami. Polska pęka w szwach od kłótni, a w jej centrum znalazły się najmłodsze dzieci.

"Wprowadzamy dziecko w nasz świat wiary". Głos zwolenników
Dla wielu rodziców pomysł obowiązkowej religii jest jednak spełnieniem marzeń. Dla Kamili Gołębiewskiej cytowanej przez Newsweek sprawa jest prosta. Ona i mąż są wierzący, a przedszkolna katecheza to dla nich naturalny i ważny element wychowania. Uważa, że to kontynuacja tego, co dziecko poznaje w domu i w kościele.
My, katolicy, już od narodzin wprowadzamy dziecko w nasz świat wiary. Synek chodził z nami do kościoła już w wózku, czuł się tam dobrze, poznawał obrzędy.
Kamila podkreśla też praktyczny wymiar takiej edukacji. Chce, aby jej syn był dobrze przygotowany do ważnych uroczystości religijnych, takich jak pierwsza komunia, i przeżywał je bez zbędnego stresu.
Zależało mi również, by syn wcześniej nauczył się rytuałów wykonywanych w czasie mszy świętej, żeby podczas pierwszej komunii nie był nimi zdenerwowany. Dla mnie przystąpienie do pierwszej komunii jest najpiękniejszym dniem w życiu dziecka i powinno ono móc się nim cieszyć.
"Moje dziecko ma siedzieć cicho w kącie". Dramat rodziców niewierzących
Po drugiej stronie barykady stoją rodzice, którzy czują się bezsilni i zdesperowani. Nawet obecna, nieobowiązkowa forma religii w przedszkolach bywa dla nich koszmarem. Historię, która obrazuje dramat takich rodzin, opisała na portalu MamaDu.pl pani Agnieszka, mama 3-latka. Jej dziecko nie chodzi na religię, ale i tak jest zmuszone w niej uczestniczyć.
O tym, że religia w przedszkolu jest, wiedzieliśmy już w czerwcu [...]. Na zebraniu dowiedzieliśmy się, że religia ma odbywać się raz w tygodniu przez 15 minut. Ci, którzy nie uczęszczają na te zajęcia, mają być w tej samej sali, co pozostałe dzieci [...]. Uważam to za naruszenie mojego prawa do wychowywania dziecka w wolności wyznania i zmuszanie do uczestniczenia w praktykach religijnych.
Gdy poprosiła o przeniesienie syna na czas zajęć do innej sali, usłyszała, że to niemożliwe, bo nauczycielka "nie może rozdzielić grupy". Dzieci, które nie biorą udziału w katechezie, często siedzą w kącie tej samej sali, biernie przysłuchując się modlitwom i opowieściom, z których nic nie rozumieją.

Psychologowie biją na alarm: "Dzieci płaczą, boją się piekła"
To, co dla jednych jest naturalne, dla innych może być traumą. Eksperci od psychologii dziecięcej nie mają wątpliwości: wprowadzanie 3-latków w świat skomplikowanych dogmatów religijnych może być dla nich po prostu szkodliwe. Psycholog dziecięcy Sonia Michalik w rozmowie z Newsweekiem przyznaje, że w swoim gabinecie regularnie spotyka dzieci z lękami wywołanymi przez lekcje religii.
Są dzieci, które po zajęciach religii w przedszkolu płaczą, bo "nie chcą, żeby Pan Jezus umarł" albo boją się, że "będą grzeszne i pójdą do piekła". To są realne historie, które jako psycholog słyszę w gabinecie.
Dzieci w wieku 3-5 lat myślą w sposób konkretny. Nie rozumieją metafor ani symboli. Opowieści o cierpieniu, śmierci na krzyżu czy wiecznym potępieniu odbierają dosłownie, co może prowadzić do koszmarów sennych, poczucia winy i głębokich lęków, z którymi ich małe głowy nie potrafią sobie poradzić.
Krzyż w kolorowance i męka Jezusa dla 3-latka. Czego uczą na religii?
Kontrowersje budzi sam program nauczania. Zatwierdzony przez Konferencję Episkopatu Polski program dla trzylatków zawiera tematy takie jak biblijne opisy męki i śmierci Jezusa. W podręczniku dla najmłodszych "Radosne dzieci Boże" można znaleźć kolorowankę z ukrzyżowanym Chrystusem, której towarzyszy polecenie: "Przyjrzyj się Jezusowi na krzyżu. Pamiętaj o szacunku do krzyża".
Katecheci, jak Michał Jóźwiak, starają się oswajać te treści poprzez zabawę, "skoki i tańce na dywanie", ale przyznają, że z niektórymi symbolami trzeba bardzo uważać. Mimo dobrych chęci nauczycieli, program pozostaje ten sam, a jego treści są często niedostosowane do wrażliwości i etapu rozwoju małego dziecka.
Polska podzielona. W Warszawie pustki, na Podkarpaciu komplety
Dane pokazują, że Polska w kwestii religii w przedszkolach jest pęknięta na pół. Według Rocznika Statystycznego Kościoła Katolickiego, w roku szkolnym 2022/2023 w skali kraju na katechezę uczęszczało aż 83,74% przedszkolaków. Jednak te liczby drastycznie różnią się w zależności od regionu.
Podczas gdy w diecezji bielsko-żywieckiej na religię chodzi 84% dzieci, a w Kolbuszowej na Podkarpaciu 85%, w Warszawie te statystyki wyglądają zupełnie inaczej. W stolicy w roku szkolnym 2023/2024 katecheza odbywała się tylko w 31% przedszkoli, a uczęszczało na nią zaledwie 10% dzieci. To pokazuje, jak wielka jest przepaść między konserwatywną prowincją a liberalnymi metropoliami.
Etyka dla 3-latka to absurd? "To dział filozofii, zbyt trudny dla dzieci"
Proponowana przez Ordo Iuris alternatywa dla religii, czyli etyka, również budzi ogromne kontrowersje. Filozof dr Tomasz Kalbarczyk nie zostawia na tym pomyśle suchej nitki, nazywając go pedagogicznym absurdem.
Z pedagogicznego punktu widzenia nie ma żadnego uzasadnienia. Etyka jest działem filozofii, zbyt trudnym dla dzieci w wieku przedszkolnym, a nawet szkolnym.
Ekspert dodaje, że małe dzieci uczą się wartości poprzez naśladowanie dorosłych i codzienne wychowanie, a nie przez abstrakcyjne lekcje. Jego zdaniem narzucanie wyboru między religią a etyką to marnotrawstwo czasu i publicznych pieniędzy.
Dzieci wzrastają w wartościach, bo są wychowywane przez dorosłych, w tym przez nauczycieli, wychowawców etc. Nie potrzebują do tego specjalnego przedmiotu jak religia czy etyka, pochłaniającego ogrom czasu i publicznych pieniędzy.