W polskim Sejmie znowu zagrzmiało. Podczas wtorkowej debaty poseł PiS Michał Woś sięgnął po literackie porównanie, które rozpętało prawdziwą burzę. Granica dobrego smaku została przekroczona (po raz kolejny), a na reakcję marszałka Szymona Hołowni nie trzeba było długo czekać. Marszałek Sejmu odpowiedział w sposób, który na długo zostanie zapamiętany w sejmowych kuluarach.
Poseł PiS cytuje Orwella. "Świnie są równiejsze"
Wtorkowa debata 7 października 2025 roku w Sejmie rozgrzała salę do czerwoności, gdy na mównicę wkroczył poseł Prawa i Sprawiedliwości, Michał Woś. W ostrych słowach zaatakował koalicję rządzącą, zarzucając, że w państwie Donalda Tuska minister sprawiedliwości "ordynarnie łamie prawo", a głośne sprawy polityków zostały "ukręcone". W pewnym momencie sięgnął po ciężki kaliber, porównując działania rządzących do słynnej książki George'a Orwella.
W państwie Donalda Tuska minister sprawiedliwości ordynarnie łamie prawo. Wy z Orwella zrobiliście sobie podręcznik do rządzenia. Wszyscy są równi, ale jak to szło... "świnie są równiejsze". Sławomir Nowak, Polnord, Roman Giertych, Tomasz Grodzki, Krzysztof Brejza — sprawy ukręcone.
To jednak nie był koniec. Michał Woś, nawiązując do skazanego w pierwszej instancji senatora PO Stanisława Gawłowskiego, zarzucił rządzącym tworzenie prawa pod siebie, nazywając nowe rozporządzenie dotyczące sędziów "lex Gawłowski". Oskarżył ich o wskazywanie sędziów "paluchem, zamiast losować" i wmawianie ludziom, że jest to bardziej sprawiedliwe.
Michał Woś / Fot. Wiki Commons
Hołownia zgasił posła PiS jak nikt. "To jest chamstwo, a nie debata!"
Na te słowa nie trzeba było długo czekać na reakcję marszałka Sejmu. Szymon Hołownia, z kamienną twarzą, ale niezwykle stanowczo, przerwał wystąpienie posła Wosia, dając mu do zrozumienia, że pewne granice w debacie parlamentarnej zostały przekroczone. Jego riposta była krótka, ale trafiła w samo sedno.
Panie pośle, jedna uwaga. Możemy się nie zgadzać, cenię to, ale od świń się w tej Izbie nie wyzywamy, bo to jest chamstwo, a nie debata parlamentarna.
Gdy z ław PiS posypały się okrzyki, a rozjuszony Michał Woś próbował kontynuować, cytując Józefa Stalina, Hołownia postanowił odpowiedzieć mu jego własną bronią. Sięgnął po cytat, tym razem z Biblii, który skutecznie uciszył salę.
Mogę użyć cytatów nawet z Biblii. "Nawet gdybyś tłukł głupiego moździerzem w tłuczku razem z ziarnami, głupota go nie opuści". I co, przyjemnie? Nieprzyjemnie.

Awantura na całego. Do akcji wkroczył Suski, marszałek wyłączył mikrofon
Interwencja marszałka tylko na chwilę uspokoiła nastroje. Chwilę później na mównicę wszedł poseł Koalicji Obywatelskiej, Konrad Frysztak, który zwrócił się bezpośrednio do posła PiS.
Panie Woś, panu się tak ręce trzęsły, jak pan tu stał. To nie jest sala sądowa. Pan swoją niewinność będzie mógł, jeśli pan będzie w stanie, bronić na sali sądowej.
Te słowa wywołały furię w szeregach opozycji. Na mównicę, bez trybu, próbował wtargnąć poseł Marek Suski, który krzycząc i wymachując palcem w kierunku Frysztaka, próbował go uciszyć. Reakcja Hołowni była natychmiastowa i bezwzględna. Marszałek wyłączył Suskiemu mikrofon, nakazał mu wrócić na miejsce i nie wyraził zgody na ponowne zabranie głosu przez Michała Wosia, kończąc tym samym festiwal wzajemnych oskarżeń.