Po miesiącach politycznych zapowiedzi, sporów i przepychanek klamka wreszcie zapadła. Rząd ostatecznie przesądził o losie jednej z najbardziej kontrowersyjnych służb w Polsce. Centralne Biuro Antykorupcyjne zostanie zlikwidowane, a my znamy już konkretną datę. To początek prawdziwej rewolucji w polskich służbach specjalnych.
Klamka zapadła. Rząd wyznaczył ostateczną datę końca CBA
Koniec spekulacji i politycznych przepychanek. Rząd odpalił bombę, publikując na stronach Rządowego Centrum Legislacji nowy projekt ustawy, który wbija ostatni gwóźdź do trumny jednej z najpotężniejszych służb w kraju. Ostateczna data likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego to 1 maja 2026 roku.
To drugie, tym razem znacznie lepiej przygotowane podejście rządu. Pierwszy projekt, zakładający koniec CBA już w 2025 roku, rozbił się o twardy mur zapowiedzi weta ze strony Andrzeja Dudy. Były prezydent nie zamierzał przykładać ręki do demontażu służby. Wyznaczenie nowej, odleglejszej daty to strategiczne posunięcie, które omija polityczną blokadę i sprawia, że los Biura jest już praktycznie przesądzony.

Dlaczego rząd Tuska likwiduje CBA? "Wróg publiczny" i "policja polityczna"
To nie jest zwykła reforma, a realizacja jednej z najtwardszych obietnic wyborczych, zapisanej w umowie koalicyjnej. Dla obecnej władzy CBA od lat było symbolem patologii poprzednich rządów – upolitycznioną "policją polityczną", stworzoną do nękania opozycji, a nie realnej walki z korupcją. Oskarżenia o inwigilację, prowokacje i działanie na polityczne zlecenie ciągnęły się za Biurem od lat, budując jego wizerunek jako "wroga publicznego".
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak wskazywał na systemową niewydolność Biura, zwłaszcza w kluczowym obszarze kontroli majątków polityków. Jego zdaniem dotychczasowy model po prostu się nie sprawdził i wymagał radykalnych zmian.
Tam jest przedstawiony plan, co robimy z oświadczeniami majątkowymi, które stały się piętą achillesową całego systemu; są niewydolne, staroświeckie, nie ma tutaj informatyki. Więc to są rzeczy, które zostały przez nas pomyślane w sposób kompleksowy i będziemy w tę stronę dokładnie szli, żeby policja przejęła zadania związane z taką małą korupcją.
Co zamiast CBA? Powstaje superbiuro w Policji, a ABW i KAS dostają nowe zadania
Państwo nie zamierza jednak odpuszczać walki z korupcją. Zamiast jednej, scentralizowanej służby, rząd proponuje nowy, trójdzielny model. Główny ciężar śledczy ma spaść na barki Policji, w której powstanie nowe "superbiuro" – Centralne Biuro Zwalczania Korupcji (CBZK). To ono ma się zająć "bieżącą" korupcją i stać się głównym narzędziem do ścigania łapówkarzy.
To jednak nie koniec zmian. Scheda po CBA zostanie podzielona między trzy instytucje. Część najbardziej wrażliwych kompetencji, dotyczących ochrony interesów państwa i kontroli najważniejszych urzędników, przejmie wzmocniona Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Z kolei żmudna, ale kluczowa analiza oświadczeń majątkowych trafi w ręce specjalistów z Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).
Co z agentami, tajnymi sprawami i milionami z budżetu? Wielka operacja "przeniesienie"
Likwidacja tak dużej instytucji to gigantyczna operacja logistyczna. W CBA pracuje dziś około 1300 funkcjonariuszy i 200 pracowników cywilnych. Zgodnie z nowym projektem ustawy, większość z nich, bo aż 950 agentów i 200 cywilów, znajdzie zatrudnienie w nowym CBZK. Dołączą do nich funkcjonariusze z innych jednostek policji. Po 150 etatów ma trafić do ABW i KAS, a część doświadczonych agentów z pewnością skorzysta z nabytych uprawnień emerytalnych.
Razem z ludźmi i zadaniami przeniesione zostaną pieniądze. Zaplanowany na 2026 rok budżet CBA to prawie 335 milionów złotych. Po likwidacji środki te zostaną podzielone proporcjonalnie: 73% trafi do Policji, 15,5% do ABW, a 11,5% do KAS.
Jednak prawdziwym testem dla tej rewolucji nie będą liczby i paragrafy, a płynne przejęcie setek toczących się śledztw. Politycy zapewniają, że wszystko pójdzie gładko, ale eksperci ostrzegają: największym ryzykiem jest to, by w chaosie wielkiej przeprowadzki żadna gruba ryba nie wymknęła się z sieci. Od tego, czy ta operacja się powiedzie, zależeć będzie wiarygodność całej antykorupcyjnej reformy państwa.