Spekulacje na temat tego, kto mógłby w przyszłości zastąpić Donalda Tuska, rozpalają polityczną scenę od miesięcy. Teraz jednak Polacy zabrali głos i nie pozostawili żadnych złudzeń. Najnowszy sondaż wskazuje jednego, bezkonkurencyjnego faworyta, którego wynik jest prawdziwym nokautem dla reszty stawki.
Polacy wskazali, kto ma zastąpić Donalda Tuska
Gdyby wybory następcy premiera zależały od głosu Polaków, nie byłoby żadnych wątpliwości. W najnowszym sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” padło jasne pytanie:
Kto powinien zastąpić Donalda Tuska, gdyby ten ustąpił ze stanowiska?
Odpowiedź okazała się miażdżąca dla konkurencji. Aż 41 proc. badanych wskazało wicepremiera i szefa MSZ, Radosława Sikorskiego, jako najlepszego kandydata.
Temat sukcesji po szefie rządu regularnie powraca w politycznych dyskusjach. Sam Donald Tusk, zapytany niedawno w Sejmie o ewentualną rezygnację, odpowiedział z charakterystycznym dla siebie, ironicznym dystansem.
Myślę o tym od pierwszego dnia urzędowania jako premier, jeszcze w roku 2007, czy będzie ktoś lepszy ode mnie.

Trzaskowski i Hołownia daleko w tyle. Bolesny wynik dla faworytów
Podczas gdy Sikorski święci triumfy, inni politycy typowani na faworytów zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia, często wymieniani w gronie potencjalnych liderów i kandydatów na premiera, znaleźli się na odległym drugim miejscu. Obaj uzyskali identyczne, trzykrotnie niższe poparcie, wynoszące zaledwie 13 proc.
Niewiele lepiej wypadł lider ludowców, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, którego w roli szefa rządu widziałoby 10 proc. ankietowanych. Na szarym końcu znaleźli się politycy Lewicy – minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski (3 proc.) i wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (2 proc.). Co ciekawe, aż 18 proc. badanych wolałoby, aby premierem został ktoś zupełnie spoza wymienionej listy.