Rosyjski pocisk uderzył w polską ambasadę w Kijowie. W budynku znajdowali się ludzie

Rosyjski pocisk uderzył w polską ambasadę w Kijowie. W budynku znajdowali się ludzie

Rosyjski pocisk uderzył w polską ambasadę w Kijowie. W budynku znajdowali się ludzie

x.com/PLinUkraine

Nocny, zmasowany atak Rosji na Kijów przyniósł szokujące wieści. Jeden z rosyjskich pocisków uderzył w budynek polskiej ambasady. Choć na szczęście nikomu nic się nie stało, incydent wywołał natychmiastową reakcję polskiego MSZ i pytania, czy to prowokacja Kremla.

Reklama

Rosyjski pocisk przebił dach polskiej ambasady. "Wpadł prosto do kuchni"

W trakcie potężnego nocnego bombardowania Kijowa z 27 na 28 września 2025 roku doszło do niezwykle groźnego incydentu. Rosyjski pocisk, a dokładniej jego element, uderzył w budynek polskiej placówki dyplomatycznej. Metalowy odłamek przebił dach wydziału konsularnego, a następnie sufit, kończąc swój lot w pomieszczeniu kuchennym. Tylko cudem nikt nie ucierpiał, chociaż w budynku znajdowali się ludzie.

Informację, którą jako pierwszy podał portal Defence24.com, szybko potwierdziło Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W rozmowie z reporterką RMF FM Magdaleną Grajnert rzecznik MSZ, Paweł Wroński, nie owijał w bawełnę, opisując szczegóły zdarzenia. Wstępnie oszacowano, że straty materialne na szczęście nie są duże.

Reklama

Element pocisku albo pocisk małokalibrowy spadł na dach naszego wydziału konsularnego. Tak został przebity następnie w sufit. Pocisk znalazł się w pomieszczeniu kuchennym. Nikomu nic się nie stało.

Pomimo uszkodzenia ambasady, incydent nie wpłynie na jej codzienne funkcjonowanie. Jak poinformował rzecznik MSZ, już w najbliższy poniedziałek wydział konsularny Kijów będzie pracował normalnie. To kluczowa wiadomość dla wszystkich Polaków przebywających w stolicy Ukrainy i potrzebujących pomocy konsularnej.

Polska amabasada w Ukrainie x.com/PLinUkraine

Reklama

Ambasada trafiona w trakcie potężnego, 12-godzinnego ataku na Kijów

Uszkodzenie polskiej ambasady nie było odosobnionym incydentem, a pokłosiem jednego z największych ataków Rosji na ukraińską stolicę. Przez 12 godzin na Kijów spadał deszcz rakiet i dronów, a celem stała się infrastruktura cywilna. Ten potężny atak Rosji na Ukrainę pokazał, że Kreml nie cofa się przed niczym.

Reklama

Do ataku Rosjanie użyli prawdziwej nawałnicy. Na miasta Ukrainy, z Kijowem na czele, spadło niemal 500 irańskich dronów, znanych jako Shahedy, oraz ponad 40 różnych pocisków. Wśród nich znalazła się duma arsenału Putina – hipersoniczne rakiety Kinżał. Ta broń, która porusza się z prędkością 8-10 tysięcy kilometrów na godzinę i może manewrować, jest niemal niemożliwa do zestrzelenia.

Reklama

Ten bestialski atak przyniósł śmierć co najmniej czterem osobom w samej stolicy, w tym 12-letniej dziewczynce.

Reklama

Polska ambasada w Ukrainie x.com/PLinUkraine

Polska reaguje, świat patrzy. "To naruszenie wszelkich konwencji"

Trafienie w placówkę dyplomatyczną to nie jest zwykły incydent z pobocznymi stratami. Prawo międzynarodowe, a konkretnie konwencja wiedeńska, mówi jasno: ambasady są nietykalne. To "święte" terytorium, które powinno być bezpieczne nawet w środku strefy wojennej. Rosja, uderzając w polską placówkę, złamała fundamentalne zasady cywilizowanego świata.

Incydent natychmiast zrodził fundamentalne pytanie, które elektryzuje dziś Warszawę i Kijów: czy był to przypadek, czy celowa prowokacja? W chaosie zmasowanego ostrzału błąd jest możliwy, ale biorąc pod uwagę kluczową rolę Polski we wspieraniu Ukrainy, taki "przypadek" wygląda niezwykle niepokojąco.

Na razie polskie MSZ, którego twarzą w tej sprawie stał się Paweł Wroński, bada okoliczności zdarzenia, a świat wstrzymuje oddech. Jedno jest pewne – ten incydent dolewa oliwy do ognia w i tak już napiętych relacjach, a oczy całego świata zwrócone są teraz na reakcję Warszawy.

Źródło: x.com/PLinUkraine
Reklama
Reklama