Rafał Trzaskowski, który po bolesnej porażce w wyborach prezydenckich na długo zniknął z mediów, w końcu przerwał milczenie. Jego pierwszy komentarz na temat prezydentury Karola Nawrockiego to prawdziwy rollercoaster. Prezydent Warszawy najpierw ostro skrytykował swojego rywala, by za chwilę... zaskakująco stanąć w jego obronie. Tego nie spodziewał się absolutnie nikt.
Trzaskowski uderza w Nawrockiego. Padły mocne słowa o "sianiu niezgody"
Po miesiącach medialnej ciszy Rafał Trzaskowski w końcu zabrał głos na temat swojego rywala z wyborów. Występując podczas wydarzenia Campus Academy, prezydent Warszawy nie zostawił suchej nitki na pierwszych tygodniach urzędowania nowego prezydenta. Jego zdaniem Karol Nawrocki od początku swojej kadencji realizuje jeden, destrukcyjny cel – totalną konfrontację z rządem Donalda Tuska.
Trzaskowski nie gryzł się w język, oceniając działania głowy państwa. Zarzucił Nawrockiemu celowe torpedowanie prac koalicji rządowej i skupianie się wyłącznie na politycznej walce. Najlepszym tego przykładem jest forsowanie przez Pałac Prezydencki ustawy o budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) wbrew stanowisku rządu. To właśnie takie ruchy Trzaskowski nazywa wprost chaosem.
Źle się stało, że mamy prezydenta, którego głównym celem jest wprowadzanie chaosu i wetowanie absolutnie wszystkich poczynań rządu, niezależnie od tego, czy one są oceniane pozytywnie przez prezydenta, czy negatywnie.
Prezydent Warszawy nie ma wątpliwości co do intencji Nawrockiego. "Tu chodzi wyłącznie o to, żeby siać niezgodę. Niestety, przewidywaliśmy to i taki mamy efekt" – podsumował gorzko, nawiązując do pierwszych prezydenckich inicjatyw legislacyjnych i wet.

Nagle nieoczekiwany zwrot. Trzaskowski apeluje do własnych zwolenników: "Przestańcie się z niego nabijać"
Gdy wydawało się, że całe wystąpienie będzie utrzymane w tonie ostrej krytyki, nastąpił zwrot akcji, którego nikt się nie spodziewał. Rafał Trzaskowski nagle zmienił front i... stanął w obronie Karola Nawrockiego. Co więcej, swój apel skierował bezpośrednio do własnych zwolenników, serwując im zimny prysznic i gorzką lekcję politycznego realizmu.
Prezydent Warszawy wprost zaapelował, by przestać kpić z osobistych przyzwyczajeń i cech Nawrockiego, które stały się obiektem żartów w internecie – m.in. z jego zamiłowania do zażywania snusów (co było szeroko komentowane po debacie prezydenckiej), niedoskonałego akcentu w języku angielskim czy publikowania zdjęć z porannych treningów na siłowni.
Jak widzę, jak bardzo wielu naszych zwolenników patrząc na prezydenta Nawrockiego nabija się z tego, że używa snusu, mówi po angielsku tak, jak mówi, ma postawę taką, jaką ma i robi zdjęcia z tego, że rano jest na siłowni, to rozumiem, że niczego się kompletnie nie nauczyliśmy.
Trzaskowski dosadnie stwierdził, że takie ataki są nieskuteczne i świadczą o niezrozumieniu nastrojów społecznych. Jak podkreślił, dla większości Polaków nie ma to żadnego znaczenia. "Skupmy się na merytorycznej ocenie prezydenta, a nie na docinkach, jeżeli mamy czegoś się nauczyć" – grzmiał ze sceny.

"Przegrałem z trendami". Trzaskowski o kulisach porażki
Zaskakująca obrona Nawrockiego była częścią szerszej, niezwykle szczerej analizy przegranej kampanii. Trzaskowski przyznał, że czuł się bezradny wobec skostniałej formuły debat, która jego zdaniem uniemożliwiła merytoryczną dyskusję i sprowadziła ją do wyuczonych na pamięć sloganów.
[To - red.] sprowadza wszystkich do [niskiego - red.] poziomu, bo wszyscy klepią te same formułki. Okazuje się wtedy, że ktoś, kto ma wiedzę i umiejętności, wypada tam samo, jak ktoś, kto się nauczył minutowej odpowiedzi na pamięć.
Włodarz Warszawy uderzył się w pierś, przyznając, że jego obóz polityczny przegrał z nowymi trendami w komunikacji. Zauważył, że tradycyjne media tracą na znaczeniu, a wybory wygrywa się teraz w internecie, czego przykładem jest sukces polityków takich jak Sławomir Mentzen. To właśnie tam wizerunek "chłopaka z siłowni" działa na korzyść Nawrockiego, a nie przeciwko niemu.
Dzisiaj wcale nie wygrywa ten, kto przesiaduje w studiach telewizyjnych, tylko ten, kto ma dobry kanał dotarcia w YouTube.
Gorzkie rozliczenie z porażką. "Poczułem totalne w..."
Poza chłodną analizą polityczną, Rafał Trzaskowski po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o ludzkim wymiarze porażki i emocjach, jakie towarzyszyły mu tuż po ogłoszeniu wyników. "Poczułem totalne w...e" – wyznał bez ogródek, dodając, że był w absolutnym szoku, widząc reakcję swoich wyborców.
W życiu czegoś takiego nie widziałem - tylu ludzi, którzy są w traumie i odebrali wynik wyborów tak osobiście.
Mimo druzgocącej przegranej, prezydent Warszawy zapewnił, że nie zamierza się poddawać. Stwierdził, że choć to on przegrał i teoretycznie powinien "zakopać się w pościeli", to jedyną receptą jest dalsza walka. Ta brutalna szczerość pokazuje, jak głęboko przeżył drugą już porażkę w wyścigu o Pałac Prezydencki.
Słowa Rafała Trzaskowskiego to polityczny manifest i autoterapia w jednym. Z jednej strony wciąż widzimy w nim politycznego fightera, który punktuje chaos wprowadzany przez Pałac Prezydencki. Z drugiej – stratega, który na własnej skórze przekonał się, że kpiny z memicznego prezydenta to droga donikąd. Czy jego zwolennicy przyjmą tę gorzką pigułkę? Czas pokaże, czy ta lekcja odrobiona po "totalnym w...u" to początek nowej, skuteczniejszej strategii, czy jedynie samotny głos na pustyni.