Marta Kaczyńska, córka prezydenta Lecha Kaczyńskiego, właśnie rozpętała prawdziwą burzę w sieci. Udostępniając wpis Instytutu Ordo Iuris, wypowiedziała wojnę nowemu przedmiotowi w polskich szkołach – edukacji zdrowotnej. Jej apel do rodziców, by wypisywali dzieci z zajęć, wywołał furię z jednej i aplauz z drugiej strony, na nowo rozpalając wojnę światopoglądową o polską szkołę.
Marta Kaczyńska dolewa oliwy do ognia. Chodzi o "ideologię gender"
Wszystko zaczęło się od jednego udostępnienia na profilu społecznościowym w momencie, gdy czas na działanie kurczył się z dnia na dzień – rodzice mogli bowiem wypisać swoje dzieci z zajęć tylko do 25 września 2025 roku. Marta Kaczyńska podzieliła się z obserwującymi postem konserwatywnego Instytutu Ordo Iuris, który w ostrych słowach uderza w nowo wprowadzoną do szkół edukację zdrowotną. Dołączyła tym samym do chóru oburzonych, w którym najgłośniej krzyczał do tej pory Episkopat, oskarżający MEN o próbę "seksualizowania dzieci". Choć sama nie dodała od siebie komentarza, jej gest był jednoznaczny, zwłaszcza że później udostępniła również poradnik, "co powinni zrobić rodzice, gdy utrudnia im się wypisanie dziecka z edukacji zdrowotnej".
Wpis fundacji, firmowany jako "amerykańskie ostrzeżenie dla Polaków", nie pozostawia złudzeń co do intencji. Ordo Iuris, powołując się na słowa amerykańskiej aktywistki Tini Descovich z organizacji Moms for Liberty, bije na alarm. To właśnie Descovich znana jest ze sprzeciwu wobec programów edukacyjnych dotyczących praw osób LGBTQ+ czy mniejszości etnicznych.
Amerykańskie ostrzeżenie dla Polaków: Wypisujcie dzieci z edukacji zdrowotnej – permisywna edukacja seksualna z ideologią gender krzywdzi dzieci.
Według autorów apelu, nowy przedmiot ma być przykrywką dla "kompleksowej edukacji seksualnej" i promowania "ideologii gender", co w ich ocenie jest szkodliwe dla najmłodszych.
"Ideologia i polityka". Prezydent Nawrocki już wypisał swojego syna
Marta Kaczyńska w swojej krucjacie nie jest osamotniona. Do grona krytyków dołączył prezydent Karol Nawrocki, który nie poprzestał na słowach. Publicznie ogłosił, że podjął już konkretne kroki, by chronić swoje dziecko przed treściami, które uważa za nieodpowiednie.
Podjęliśmy decyzję o wypisaniu naszego syna z zajęć "Edukacji Zdrowotnej". Pod niewinnie brzmiącą nazwą tego przedmiotu próbuje się przemycać do polskich szkół ideologię i politykę, a na to nie może być zgody
Karol Nawrocki podkreślił, że rodzice mają pełne prawo do decydowania o edukacji swoich dzieci. W jego ocenie szkoła to nie tylko miejsce nauki, ale również przestrzeń, która powinna budować w uczniach szacunek dla tradycji i wartości chrześcijańskich, z których wyrasta polska cywilizacja.
x.com
Nowacka nie wytrzymała. Mocna odpowiedź minister edukacji
Na tę zmasowaną ofensywę konserwatywnych środowisk odpowiedziała minister edukacji Barbara Nowacka, która nie zamierzała biernie przyglądać się atakom na jej flagowy projekt. Zapewniła, że celem przedmiotu, który zastąpił wychowanie do życia w rodzinie, nie jest żadna rewolucja ideologiczna, a jedynie profilaktyka i promocja zdrowego stylu życia.
Minister Nowacka nie zostawiła suchej nitki na decyzji prezydenta Nawrockiego. Stwierdziła, że taki ruch to nic innego jak publiczne podważanie autorytetu polskiej szkoły. Jej zdaniem, wypisywanie dziecka z zajęć to jawny "sygnałem braku zaufania do szkoły publicznej", nauczycieli i ekspertów, którzy przygotowali program nauczania. Na razie Ministerstwo Edukacji nie ma jeszcze oficjalnych danych, ilu dokładnie rodziców poszło w ślady prezydenta, co tylko podgrzewa atmosferę oczekiwania na ostateczny bilans tej bitwy.
W sieci zawrzało. "Wstyd" kontra "Brawo, Pani Marto!"
Jak można się było spodziewać, gest Marty Kaczyńskiej i decyzja Karola Nawrockiego rozgrzały internet do czerwoności. Zwolennicy tradycji nie kryli zachwytu, a zwolennicy nowej edukacji nie mieli litości. W komentarzach rozpętała się prawdziwa wojna światopoglądowa, a Polacy po raz kolejny pokazali, jak głęboko są podzieleni.
Nareszcie ktoś odważny! Dziękujemy za ten głos rozsądku. Mamy prawo chronić nasze dzieci przed tą tęczową propagandą wpychaną do szkół pod płaszczykiem »zdrowia«.
Z drugiej strony wylała się fala krytyki, w której nie przebierano w słowach.
Wstyd, pani Marto! W XXI wieku walczyć z edukacją o zdrowiu to jak promować płaską ziemię. Krzywdę dzieciom robi się, trzymając je w niewiedzy!
Jedno jest pewne – awantura o edukację zdrowotną dopiero się zaczyna, a jej finał rozegra się w polskich domach i szkolnych ławkach.