"Trzęsiesz się, dziadku?!" Wyciekła notatka z burdy Mejzy w Sejmie

"Trzęsiesz się, dziadku?!" Wyciekła notatka z burdy Mejzy w Sejmie

"Trzęsiesz się, dziadku?!" Wyciekła notatka z burdy Mejzy w Sejmie

facebook.com/mejzalukasz

Polityczne korytarze znów zadrżały, ale tym razem nie z powodu merytorycznej debaty. Wyciekła notatka służbowa, która rzuca światło na skandaliczne zachowanie posła Łukasza Mejzy w Domu Poselskim. Wulgarne wyzwiska, obelgi kierowane do senatora i jego żony – wszystko to miało dziać się na oczach świadków i małego dziecka. Ujawniamy, co dokładnie znalazło się w dokumencie, który wstrząsnął Sejmem.

Reklama

Skandal w sejmowej restauracji. "Jesteś chorym psychicznie oszustem"

Wyobraźcie sobie scenę jak z filmu akcji, tyle że w miejscu, gdzie stanowione jest prawo. Jest 24 kwietnia 2025 roku, restauracja w Nowym Domu Poselskim. Senator Wadim Tyszkiewicz wraz z żoną nakładał jedzenie, gdy podszedł do nich poseł Łukasz Mejza. Jak wynika z relacji senatora, poseł PiS nie przyszedł sam – na ręku trzymał dwu- lub trzyletnie dziecko. To jednak nie powstrzymało go przed rozpoczęciem słownej napaści.

W ruch miały pójść najgorsze obelgi. Jak donosi portal Fakt.pl:

Reklama

Z pisma, do którego dotarła Rzeczpospolita, wynika, że do zdarzenia doszło ok. godz. 10:30 24 kwietnia w sejmowej restauracji.

Mejza miał krzyczeć w kierunku starszego polityka:

Jesteś chorym psychicznie oszustem.

Jak twierdzi Tyszkiewicz, Mejza miał syczeć w jego kierunku:

Reklama

Nie trzymasz ciśnienia, dziadku.

Trzęsiesz się, dziadku.

Łukasz Mejza w okularach NewsLubuski/East News

Reklama

Ujawniamy treść notatki. Tych słów nie da się cytować

Zszokowany zachowaniem kolegi senator Wadim Tyszkiewicz postanowił nie zamiatać sprawy pod dywan. Skierował oficjalną notatkę do marszałek Senatu, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, w której szczegółowo opisał cały incydent sejmowy. W dokumencie, którego treść wyciekła do mediów, czytamy wstrząsającą relację.

Reklama

Szanowna Pani Marszałek, zgłaszam zdarzenie, jakie miało miejsce w restauracji w Nowym Domu Poselskim dnia 24.04.2025 roku o godzinie ok. 10:30. Do bufetu z jedzeniem, przy którym staliśmy, nakładając jedzenie wraz z żoną Agnieszką Tyszkiewicz, podszedł poseł Łukasz Mejza, trzymając dwu–trzyletnie dziecko na ręku. Prowokacyjnie zaczął zaczepiać mnie i moją żonę, używając słów obelżywych i zwrotów.

Senator Tyszkiewicz w rozmowie z "Rzeczpospolitą" dodał, że część wyzwisk była tak haniebna, że nie nadaje się do cytowania.

Reklama

Z zimną krwią, z cynicznym śmiechem na twarzy, w obecności mojej żony mówił rzeczy, których nawet nie wypada powtarzać.

Tyszkiewicz jest przekonany, że celem Mejzy była fizyczna konfrontacja.

Mówiąc wprost, chodziło mu o to, żebym w obronie mojej żony, jej i swojego honoru dał mu w twarz. Ale obiecałem żonie, że w takich sytuacjach robię krok do tyłu. W przeciwnym razie to on wyszedłby z tego zwycięsko, a nie ja.

Według relacji zawartej w nocie świadkami zdarzenia były m.in. posłanki Iwona Hartwich i Katarzyna Osos, a sytuacja wymagała interwencji Straży Marszałkowskiej.

Łukasz Mejza w stroju zakonu facebook.com/mejzalukasz

Mejza się tłumaczy. Twierdzi, że to on był ofiarą

Poseł Łukasz Mejza, zapytany o awanturę w Domu Poselskim, potwierdził, że doszło do ostrej wymiany zdań. Przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Jego zdaniem to Wadim Tyszkiewicz od dłuższego czasu go prześladuje i prowokuje. Mejza twierdzi, że senator wielokrotnie miał go zaczepiać, a nawet wykonywać w jego kierunku gest plucia pod nogi.

Według posła PiS, źródłem konfliktu jest "zazdrość Tyszkiewicza" o jego polityczne sukcesy i pracę na rzecz województwa lubuskiego. Innymi słowy, Mejza kreuje się na ofiarę nękania, a incydent w sejmowej restauracji był jedynie jego reakcją na długotrwałe prowokacje.

Przypominamy, że to nie pierwsza afera z udziałem Łukasza Mejzy. W sierpniu tego roku Łukasz Mejza tłumaczył się z nakrapianej imprezy z prezesem PZPN i "Barką" w tle. To przejdzie do historii.

Źródło: facebook.com/sekcjagimnastyczna
Reklama
Reklama