Oświadczenia majątkowe posłów: Sławomir Mentzen ma dwa auta za 300 i 340 tys. zł, Adrian Zandberg Forda Focusa

Oświadczenia majątkowe posłów: Sławomir Mentzen ma dwa auta za 300 i 340 tys. zł, Adrian Zandberg Forda Focusa

Oświadczenia majątkowe posłów: Sławomir Mentzen ma dwa auta za 300 i 340 tys. zł, Adrian Zandberg Forda Focusa

polsat news; instagram.com

Myślisz, że Wiejska to miejsce ciężkiej pracy dla narodu? Spojrzenie w oświadczenia majątkowe posłów przypomina raczej przegląd katalogu z dobrami luksusowymi. Gdy ty martwisz się o rosnące raty kredytu, oni liczą zera na kontach i zastanawiają się, które z kilkunastu mieszkań wynająć. Ujawnione pod koniec maja 2024 roku oświadczenia majątkowe obnażają świat, o którym większość Polaków może tylko pomarzyć.

Reklama

Garaże pękają w szwach. Czym jeżdżą wybrańcy narodu?

Gdy przeciętny Polak od miesięcy odkłada na wymianę opon, niektórzy posłowie mają w garażach kolekcje, których nie powstydziłby się niejeden szejk. Oczywiście, oficjalnie to tylko "środki transportu", ale ich wartość często przekracza wartość całego dobytku ich wyborców.

W tej kategorii prym wiedzie Sławomir Mentzen, który do Sejmu może podjechać jednym z dwóch luksusowych aut: Mercedesem Coupe Klasy E (300 tys. zł) lub Volvo XC90 (340 tys. zł). Za cenę tych dwóch samochodów przeciętny Polak musiałby pracować ponad 8 lat, nie jedząc i nie płacąc rachunków.

Reklama

Dla kontrastu, lider Partii Razem, Adrian Zandberg, zadeklarował poczciwego Forda Focusa z 2018 roku, co przy autach kolegów wygląda niemal jak polityczny manifest. Gdzieś pośrodku jest Marek Jakubiak, który stawia na klasykę i posiada kolekcję zabytkowych samochodów. To pokazuje, że luksus na Wiejskiej ma różne oblicza.

Słąwomi Mentzen w czasie kampanii wyborczej Fot. Paweł Wrzecion/AKPA

Reklama

Luksus w każdym detalu. Torebka za 17 tys. zł i kanapa jak samochód.

Okazuje się, że luksus nie kończy się w garażu. Oświadczenie majątkowe Sławomira Mentzena to prawdziwa kopalnia perełek. Lider Konfederacji zadeklarował m.in. zabudowę kuchenną wartą 120 tys. zł, kanapę za ponad 18 tys. zł i... damską torebkę za 17 tys. zł. Tak, dobrze czytasz – torebka w cenie używanego samochodu. To pokazuje, że dbałość o detale na Wiejskiej weszła na zupełnie nowy poziom.

Reklama

Czas to pieniądz. Poselskie zegarki warte fortunę.

Na poselskich nadgarstkach czas płynie jakby luksusowo. Choć wielu polityków woli nie chwalić się konkretnymi markami, wpisując do oświadczeń jedynie enigmatyczną adnotację "zegarek o wartości powyżej 10 tys. zł", to jest to jasny sygnał. Mówimy tu o dyskretnym luksusie, cichej inwestycji, która jest symbolem statusu. Wśród kolekcjonerów drogich czasomierzy wymienia się Artura Łąckiego z Koalicji Obywatelskiej oraz Marka Jakubiaka.

Reklama

Ich kolekcje ekskluzywnych zegarków, choć nieopisane w detalach, rozpalają wyobraźnię, gdyż ich wartość często przewyższa roczne zarobki nauczyciela. Kiedy Polacy sprawdzają czas na smartfonach, oni dyskretnie zerkają na małe dzieła sztuki warte fortunę.

Reklama

Artur Łącki poseł KO instagram.com/artur_lacki

Poseł? Raczej potentat nieruchomości. Tuziny mieszkań i domów.

Ile mieszkań potrzeba, by skutecznie służyć narodowi? Odpowiedź na to pytanie znają najbogatsi posłowie, dla których kupowanie kolejnych nieruchomości wydaje się być sportem. Absolutnym rekordzistą i niekwestionowanym królem tej kategorii jest (znowu) Artur Łącki z KO. Jego majątek w nieruchomościach przekracza, uwaga, 64 miliony złotych. Lista posiadłości jest tak długa, że jej czytanie przypomina przeglądanie oferty dewelopera: dwa domy, kilkanaście mieszkań, siedem miejsc garażowych, działki budowlane i rolne. To już nie majątek, to prawdziwe imperium.

Inni starają się dotrzymać mu kroku. Szymon Hołownia wraz z żoną posiada dom, mieszkanie i siedlisko warte łącznie ponad 5 milionów złotych, a Marek Jakubiak, którego firma jest warta 60 mln zł, w nieruchomości zainwestował "skromne" 6,5 miliona. W porównaniu z potentatami, liderzy największych partii wypadają niemal jak ubodzy krewni. Jarosław Kaczyński ma 1/3 domu na Żoliborzu, a Donald Tusk... oficjalnie nie posiada nic, bo mieszkanie przepisał na żonę. Jak widać, jedni kolekcjonują, inni sprytnie zarządzają tym, co jest widoczne na papierze.

Szymon Hołownia za rękę z żoną Urszulą Brzezińską-Hołownia https://www.instagram.com/szymon.holownia/

"Skąd oni na to wzięli?". Polacy nie zostawiają na posłach suchej nitki.

Ujawnione fortuny natychmiast wywołały lawinę komentarzy w internecie. "I tak się żyje za nasze podatki. Jeden ma kanapę wartą tyle, co mój roczny dochód" – pisze jeden z internautów. "Kiedy oni mają czas pracować dla Polski, skoro muszą zarządzać takim majątkiem?" – pyta ironicznie inny.

Te głosy pokazują rosnącą przepaść między polityczną elitą a resztą społeczeństwa. Pozostaje mieć nadzieję, że z okien swoich luksusowych apartamentów posłowie wciąż dostrzegają problemy zwykłych obywateli.

Caroline Derpieński ma na pieńku z rodziną z Podlasia. Twierdzi, że z domu wyszła z zerem
Źródło: facebook.com/CarolineMariaDerpienski/
Reklama
Reklama