W Moskwie zapanował totalny chaos! W środku nocy z 22 na 23 września 2025 roku ogromny samolot pasażerski niczym widmo przeleciał na ekstremalnie niskiej wysokości, niemal ocierając się o wieżowce. Ryk silników wgniótł mieszkańców w fotele, a sieć momentalnie zalały nagrania przerażonych ludzi, którzy myśleli, że to już koniec. Co się działo? Pierwsze doniesienia tylko potęgują niepewność.
Mieszkańcy Moskwy zamarli z przerażenia
Noc z 22 na 23 września 2025 roku na długo zapisze się w pamięci mieszkańców Moskwy. W jednej chwili ciszę przerwał potężny, narastający huk, który wgniótł ludzi w fotele. Odważni, którzy wyjrzeli przez okna, zamarli z przerażenia. Tuż nad ich głowami, na wysokości, która wydawała się niemożliwa, przelatywał stalowy kolos. Gigantyczny cień sunął po fasadach wieżowców, zwiastując koszmar, a ryk silników sprawiał, że szyby drżały w posadach.
Chwilę później internet zawrzał – media społecznościowe natychmiast zalała fala filmów i zdjęć. Na nagraniach widać było przerażający nisko latający samolot, tak blisko, że wydawało się, iż za chwilę uderzy w jeden z wieżowców Moskwy.
Ludzie wybiegali na balkony, drżącymi rękami filmowali giganta, spodziewając się najgorszego. Panika była absolutna.

Prawdziwy powód chaosu w Moskwie. Wszystko przez atak dronów?
Prawdziwa przyczyna tego koszmaru jest jednak znacznie poważniejsza. Ta sama noc była dla Moskwy wyjątkowo niespokojna. Nad stolicą pojawiły się roje ukraińskich bezzałogowców, a w różnych dzielnicach słychać było głośne eksplozje. To właśnie zmasowany atak dronów na Moskwę doprowadził do kompletnego paraliżu w powietrzu.
Władze musiały zamknąć przestrzeń powietrzną. Lotniska, w tym gigantyczne Szeremietiewo, wstrzymały wszystkie operacje z powodu nalotu ukraińskich dronów. W takich warunkach pilot samolotu pasażerskiego znalazł się w pułapce. Czy desperacko uciekał przed atakiem?
Eksperci przypuszczają, że samolot utrzymywał niski pułap, próbując uniknąć zagrożenia ze strony dronów lub wykonując polecenia kontroli lotów w warunkach totalnego chaosu. Musiał krążyć, czekając na pozwolenie na lądowanie, co doprowadziło do niebezpiecznego zbliżenia się do zabudowań.
Władze potwierdzają zestrzelenia, o samolocie milczą
Podczas gdy w sieci wrzało od nagrań i pytań o samolot, oficjalne komunikaty skupiały się wyłącznie na walce z bezzałogowcami. Mer rosyjskiej stolicy lakonicznie informował o działaniach obrony przeciwlotniczej, ale o mrożącym krew w żyłach incydencie z pasażerską maszyną nie wspomniał ani słowem.
O sprawę niebezpiecznego przelotu zapytał portal RBC, wysyłając oficjalne zapytanie do Rosawiacji, państwowej agencji zarządzania ruchem lotniczym. Jak to często bywa w Rosji, na sensowną odpowiedź prawdopodobnie trzeba będzie długo czekać.
Na razie mieszkańcom Moskwy pozostają jedynie chaotyczne nagrania i świadomość, że wojna, którą ich kraj rozpętał, coraz mocniej puka do ich drzwi – i to dosłownie, bo tuż za oknem.