To koniec milczenia w jednej z najbardziej absurdalnych afer ostatnich lat. Brigitte Macron, żona prezydenta Francji, ma dość bycia ofiarą teorii spiskowych i zamierza w sądzie przedstawić twarde dowody na to, że jest kobietą. Na stole mają pojawić się ekspertyzy naukowe, a nawet prywatne fotografie.
Brigitte Macron chce udowodnić, że jest kobietą
Para prezydencka Francji, Brigitte Macron i Emmanuel Macron, wytoczyła najcięższe działa. Małżeństwo złożyło w amerykańskim sądzie pozew o zniesławienie przeciwko prawicowej influencerce Candace Owens, która od miesięcy z uporem maniaka powiela kłamstwa na temat pierwszej damy.
To bezprecedensowy krok, zwłaszcza dla 72-letniej Brigitte Macron, która zamiast cieszyć się spokojem u boku męża, jest zmuszona do walki o najbardziej fundamentalny aspekt swojej tożsamości. Tym razem jest zdeterminowana, by raz na zawsze uciąć spekulacje i przed sądem w USA obronić nie tylko swoją godność, ale i prawdę.

Skąd wzięła się absurdalna teoria? Dziennikarka i jasnowidzka rozpętały piekło
Wszystko zaczęło się w grudniu 2021 roku, kiedy niczym duet z komedii pomyłek, „niezależna dziennikarka” Natacha Rey i jasnowidzka Amandine Roy, ogłosiły światu, że odkryły „ogromne kłamstwo państwowe”. Ich rewelacja? Brigitte Macron miała rzekomo urodzić się jako mężczyzna o imieniu i nazwisku... Jean-Michel Trogneux, który jest, nawiasem mówiąc, jej najprawdziwszym, żyjącym bratem.
Ta groteskowa narracja została błyskawicznie podchwycona przez skrajnie prawicowe środowiska, stając się narzędziem politycznym wymierzonym w Emmanuela Macrona przed wyborami w 2022 roku. Dla jego żony był to początek osobistego koszmaru i bolesnego ataku na jej prywatność, który ciągnie się do dziś.
Zdjęcia z ciąży i ekspertyzy naukowe. Oto, co Macronowie pokażą w sądzie
Co dokładnie znajdzie się w sądowych aktach? Prawnik Macronów, Tom Clare, zapowiedział rewolucję: "ekspertyzy o charakterze naukowym" oraz "dowody fotograficzne". Brzmi poważnie, ale czy ktokolwiek spodziewał się, że w XXI wieku pierwsza dama będzie musiała udowadniać swoją płeć za pomocą... nauki?
Najbardziej intymnym i chyba najbardziej wymownym dowodem mają być zdjęcia Brigitte Macron z okresu, gdy była w ciąży i wychowywała swoje troje dzieci z poprzedniego małżeństwa. Wyobraźmy sobie skalę desperacji, by sięgnąć po takie argumenty w publicznym procesie! To dowód na to, że pierwsza dama Francji jest gotowa zrobić absolutnie wszystko, by zatrzymać falę oszczerstw.
Prawnik Macronów nie owija w bawełnę. "To dla niej niezwykle przygnębiające"
Decyzja o publicznym przedstawianiu prywatnych dowodów nie przyszła łatwo. Tom Clare, prawnik pary prezydenckiej, nie owijał w bawełnę, mówiąc w wywiadzie dla BBC o uczuciach pierwszej damy. Określił insynuacje na jej temat jako "niesamowicie przygnębiające" i podkreślił, że ataki te odbijają się także na prezydencie, który "nie jest na to odporny".
To niesamowicie przygnębiające, że trzeba przedstawiać tego typu dowody. To proces, któremu (Brigitte Macron - przyp. red.) będzie musiała się poddać w bardzo publiczny sposób. Ale jest gotowa to zrobić. Jest zdecydowana zrobić wszystko, co konieczne, aby wyjaśnić sprawę. Jeśli ta nieprzyjemność i dyskomfort, jakie odczuwa, są tym, czego potrzeba, aby wyjaśnić sprawę i powstrzymać to, jest w 100% gotowa, by sprostać temu ciężarowi.
Więcej niż pozew. Emmanuel Macron: "To sprawa mojego honoru"
Dla prezydenta Francji ta batalia ma wymiar nie tylko osobisty, ale i polityczny. Emmanuel Macron już wcześniej publicznie odnosił się do tych plotek, nazywając je kampanią oszczerstw i mizoginicznym atakiem. Sprawę traktuje niezwykle poważnie, o czym świadczą jego słowa: "To sprawa mojego honoru. To kłamstwa rozpowszechniane z pełną świadomością, w służbie ideologii i powiązań politycznych".
To nie tylko osobista zemsta, ale także sygnał, że nawet najwyżsi urzędnicy państwowi nie pozostaną obojętni na bezkarne szerzenie dezinformacji. Ta bezprecedensowa batalia sądowa, niczym walka z hydrą fake newsów, może wyznaczyć nowe granice w przestrzeni publicznej. Wynik procesu przeciwko Candace Owens, która zadeklarowała, że jest gotowa postawić "całą swoją zawodową reputację" na szali, będzie miał znaczenie daleko wykraczające poza salę sądową.