Niedzielne popołudnie na krakowskim lotnisku Balice zamieniło się w scenę jak z filmu sensacyjnego. Samolot pełen turystów wracających ze słonecznej Turcji, zamiast gładko zakończyć rejs, w strugach deszczu wypadł z pasa startowego. Na pokładzie zapanował chaos, a na płycie lotniska zawyły syreny.
Groza na pokładzie i alarm na lotnisku. Co dokładnie wydarzyło się w Krakowie?
Dla pasażerów rejsu ENT 7030 z tureckiej Antalyi to miały być ostatnie minuty wakacyjnej podróży. Jednak w niedzielę, tuż po godzinie 13:30, spokojne lądowanie na lotnisku Kraków-Balice zamieniło się w walkę o utrzymanie maszyny na pasie. Jak później poinformował przewoźnik, samolot linii Enter Air, operowany przez AirExplore, podchodził do lądowania w fatalnych warunkach. Ulewny deszcz sprawił, że maszyna nagle zjechała z drogi kołowania i zatrzymała się na rozmokniętym pasie zieleni.
Na płycie lotniska momentalnie zawyły syreny. W akcję zaangażowano siły portu lotniczego, w tym Lotniskową Straż Pożarną, która błyskawicznie zabezpieczyła teren. Jednostki Państwowej Straży Pożarnej nie musiały interweniować, ponieważ służby lotniskowe w pełni panowały nad sytuacją. Choć wszystko wyglądało niezwykle groźnie, zimna krew i profesjonalizm służb lotniskowych pozwoliły uniknąć najgorszego.

"Wszyscy pasażerowie są bezpieczni". Pierwsze komunikaty i kulisy ewakuacji
W chaosie i niepewności najważniejsza informacja nadeszła bardzo szybko. "Z pierwszych doniesień wynika, że nikomu z pasażerów nic poważnego się nie stało" – uspokajała Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa Kraków Airport. Przewoźnik w swoim oświadczeniu poszedł o krok dalej, wskazując na możliwą przyczynę zdarzenia.
Dziś około godziny 14:00 samolot przewoźnika AirExplore, który wykonywał lot dla Enter Air na trasie Antalya-Kraków, podczas lądowania w bardzo trudnych warunkach pogodowych (ulewny deszcz), zjechał na nieutwardzoną część lotniska poza drogą kołowania. Najważniejsze: wszyscy pasażerowie są bezpieczni. Opuszczają właśnie pokład samolotu schodami i zostaną przewiezieni do terminalu.
– poinformowało biuro prasowe Enter Air, dodając, że kolejne rejsy będą realizowane bez zakłóceń.
Paraliż drugiego największego lotniska w Polsce. Utrudnienia i przekierowane loty
Wypadek samolotu, choć na szczęście bez ofiar, spowodował całkowity paraliż drugiego co do wielkości lotniska w Polsce. Zamknięcie lotniska Kraków oznaczało chaos i utrudnienia dla setek podróżnych. Przestrzeń powietrzna nad Balicami została zamknięta na około dwie godziny, a wszystkie planowane operacje lotnicze wstrzymano.
W efekcie pięć rejsów musiało zostać przekierowanych na lotnisko w Katowicach-Pyrzowicach. Utrudnienia dotknęły pasażerów lotów Swiss z Zurychu (LX 1372), Ryanair z Wenecji Treviso (FR 3038) i Memmingen (FR 2175), PLL LOT z Palermo (LO 6644) oraz Wizz Air z Bazylei (W6 2030). Jak zapewniło katowickie lotnisko, linie lotnicze natychmiast zorganizowały transport naziemny dla poszkodowanych pasażerów.
Ulewny deszcz czy błąd pilota? Co mogło być przyczyną?
Oficjalnym i najczęściej powtarzanym powodem incydentu są "bardzo trudne warunki pogodowe". Ulewny deszcz mógł sprawić, że pas startowy stał się śliski, co znacznie utrudniło manewrowanie ciężką maszyną. To obecnie główny trop, który pojawia się w komunikatach prasowych.
Na ostateczne wnioski trzeba będzie jednak poczekać. Każdy taki wypadek lotniczy w Krakowie i w całej Polsce jest szczegółowo badany przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Eksperci przeanalizują zapisy z czarnych skrzynek, stan techniczny samolotu oraz wszystkie okoliczności, w tym potencjalny błąd ludzki. Dopiero po zakończeniu ich prac poznamy pełną prawdę o tym, co doprowadziło do chwil grozy na lotnisku w Balicach.