Zarzut jest już na stole, a zestawienie Macierewicz i sąd przestaje być publicystyczną figurą. Prokuratura Krajowa postawiła Antoniemu Macierewiczowi zarzut ujawnienia informacji niejawnych z lat 2018–2022, gdy jako szef podkomisji smoleńskiej był funkcjonariuszem publicznym. Zarzut dotyczy lat 2018–2022, gdy Antoni Macierewicz kierował podkomisją smoleńską; grozi mu kara do pięciu lat więzienia, a równolegle Prokuratura Krajowa prowadzi kolejne wątki. Polityk nie przyznał się, odmówił wyjaśnień, a po uchyleniu immunitetu śledczy przyspieszyli — widmo sali rozpraw i „"zarzut za 'ściśle tajne'" to dziś realny scenariusz.
Zarzut dla Macierewicza. O co dokładnie podejrzewa go prokuratura
Według Prokuratury Krajowej chodzi o publiczne ujawnienie informacji niejawnych o klauzulach: "Ściśle tajne", "Tajne", "Poufne" i "Zastrzeżone", a także innych chronionych danych pozyskanych "w związku z pełnioną funkcją". Materiały dotyczyły okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej, a podejrzany miał do nich dostęp jako przewodniczący Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego oraz członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. To sedno zarzutu, który wprost dotyka fundamentów ochrony tajemnicy państwowej i granic jawności w państwie.
Jak do tego doszło: uchylenie immunitetu i przyspieszenie śledztwa
Proceduralne domino ruszyło 4 lipca 2025 r., gdy ówczesny prokurator generalny Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek o zgodę na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej. 5 sierpnia 2025 r. nastąpił przełom: Sejm uchylił immunitet Antoniego Macierewicza — 240 "za", 190 "przeciw", 9 wstrzymało się, 21 nie głosowało; to decyzja, którą politycy PiS nazywali kontrowersyjną, a koalicja rządząca – konieczną. 3 września 2025 r. Prokuratura Krajowa przedstawiła zarzut i przesłuchała podejrzanego, formalnie otwierając etap odpowiedzialności karnej.
AKPA
Śledczy podkreślili, że wobec posła nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych.
W sprawie nie zachodziła potrzeba zabezpieczenia prawidłowego dalszego toku postępowania poprzez zastosowanie środków zapobiegawczych
— poinformowała Prokuratura Krajowa. Dodano, że podejrzany wyraził zgodę na publikację pełnych danych osobowych, co jest rzadkie, ale dopuszczalne.
Siedem śledztw i polityczna stawka. "To może być dopiero początek"
Równolegle z głównym wątkiem Zespół Śledczy nr 4 Prokuratury Krajowej prowadzi łącznie siedem postępowań wokół prac i decyzji podkomisji smoleńskiej. To nie tylko "ujawnienie informacji niejawnych", ale także sygnalizowane wątki przekroczenie uprawnień i niedopełnienia obowiązków, w tym kwestie nadzorcze, finansowe oraz obchodzenia się z dowodami rzeczowymi. Dla wyborców koalicji rządzącej to zapowiadane rozliczenia, dla zwolenników PiS — dowód na polityczny nacisk; w praktyce to śledcza robota i spór o standardy państwa.
Smoleńsk wraca jak bumerang. Podkomisja, raporty i rachunek
Podkomisja smoleńska została powołana w 2016 r. rozporządzeniem podpisanym przez ówczesnego szefa MON, Antoniego Macierewicza. Od 2018 r. to on nią kierował, a w kwietniu 2022 r. zaprezentował raport kwestionujący ustalenia komisji Jerzego Millera; wcześniej podkomisja zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i morderstwa 95 osób. Po wyborach 2023 r. nowe kierownictwo MON zdecydowało o rozwiązaniu podkomisji smoleńskiej i powołało zespół do oceny jej funkcjonowania.
Wyniki przeglądu były ciężkie: MON przekazało do Prokuratury Krajowej raport i 41 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa (w tym część podpisanych przez Macierewicza). Analiza materiałów doprowadziła do uzasadnionego podejrzenia popełnienia 21 przestępstw, a 18 listopada 2014 r. wszczęto pięć śledztw, które — po połączeniach z racji łączności podmiotowo-przedmiotowej — dziś tworzą siedem postępowań prowadzonych przez Zespół Śledczy nr 4. Jak mówił rzecznik PK, śledztwo jest wielowątkowe i trwa, a "nie można wykluczyć postawienia kolejnych zarzutów".
Sąd coraz bliżej? To zależy od decyzji prokuratorów i materiału dowodowego — ale zegar już tyka. W tle toczy się spór o standardy państwa i cenę politycznych narracji wokół Smoleńska. Stawka rośnie z każdym nowym tomem akt — i każdym kolejnym głosowaniem w sprawie immunitetu.