Symboliczna postać walki o wolność potraktowana jak potencjalne zagrożenie. W Gdańsku, w rocznicę Porozumień Sierpniowych, Służba Ochrony Państwa zatrzymała i skontrolowała Danutę Wałęsę. Zdjęcie z tego zdarzenia wywołało falę oburzenia, a w internecie zawrzało od porównań do najmroczniejszych czasów PRL-u.
SOP kontroluje Danutę Wałęsę. Sceny jak z innej epoki
Sceneria mogłaby być symbolem triumfu wolności: Gdańsk i obchody 45. rocznicy Porozumień Sierpniowych. Zamiast tego, Plac Solidarności zamienił się w twierdzę otoczoną barierkami z powodu wizyty prezydenta Karola Nawrockiego. To właśnie funkcjonariusze SOP zaserwowali Polakom sceny, które wyglądały jak ponury żart z historii.
Wśród osób poddawanych szczegółowej kontroli znalazła się Danuta Wałęsa, żona legendarnego przywódcy "Solidarności" Lecha Wałęsy i była Pierwsza Dama. O incydencie jako pierwszy poinformował poseł Piotr Adamowicz, brat zamordowanego prezydenta Gdańska. Na Facebooku opublikował zdjęcie i gorzki komentarz, który idealnie podsumował absurd sytuacji.
Prezydent Nawrocki przyjeżdża do Gdańska na obchody Sierpnia ’80, a SOP kontroluje Panią Danutę Wałęsę. Smutne…
"Funkcjonariusze przeprosili". Kuriozalne tłumaczenia Służby Ochrony Państwa
Gdy w sieci zawrzało, SOP postanowił wydać oświadczenie, które zamiast ugasić pożar, tylko dolało oliwy do ognia. W serii beznamiętnych wpisów służby tłumaczyły, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, bo akurat w pobliżu "nie było przedstawiciela organizatora".
Za organizację wejścia uczestników na teren wydarzenia odpowiadają organizatorzy, jednak w chwili zdarzenia przedstawiciel organizatora nie był obecny. Funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, kierując się obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa, przeprowadził kontrolę pirotechniczną wobec Pani Danuty
Najbardziej zdumiewający był jednak fragment, w którym SOP poinformował, że funkcjonariusze przeprosili byłą Pierwszą Damę, a ta rzekomo "wykazała zrozumienie". Ten urzędniczy bełkot to policzek wymierzony w inteligencję Polaków, którzy w sieci nie zostawili na służbach suchej nitki.
"Hańba!", "Jak za komuny?". Polacy nie zostawili na SOP suchej nitki
Internet nie potrzebował wiele czasu, by wydać wyrok. Decyzja funkcjonariuszy i ich późniejsze tłumaczenia wywołały lawinę komentarzy, w których oburzenie mieszało się z poczuciem zażenowania. Porównania do metod działania Służby Bezpieczeństwa z czasów PRL-u pojawiały się niemal w co drugim wpisie.
Cyrk! W rocznicę Sierpnia traktują żonę Wałęsy jak terrorystkę. Gdzie my żyjemy?
Bareja by tego nie wymyślił. Funkcjonariusz "kierował się procedurami". Chyba tymi z PRL-u.
Barierki, kontrole, odgradzanie się od ludzi. Arogancja władzy w czystej postaci. Hańba!
Nic się nie zmieniło. Kiedyś ZOMO, dzisiaj SOP. Mentalność ta sama. Smutny obrazek Polski w 2025 roku.
facebook.comadamowiczpiotr
"Niech pan usunie te bariery". Gorzkie słowa w rocznicę jedności
To był policzek wymierzony prosto w twarz historii. Przeszukanie właśnie Danuty Wałęsy, właśnie na Placu Solidarności i właśnie w rocznicę Sierpnia '80, zostało odebrane nie jako procedura, ale jako akt arogancji władzy. O symbolicznym podziale mówił podczas uroczystości senator Bogdan Borusewicz, apelując bezpośrednio do prezydenta Nawrockiego.
Zwracam się panie prezydencie Nawrocki, niech pan usunie te bariery. One są niepotrzebne. My się porozumiemy. Po co one odgradzają jednych od drugich?
Sama Danuta Wałęsa, z wrodzoną klasą, puentowała apelem o jedność. Jej słów, w kontekście barierek i rewizji, słuchało się z tym większą goryczą:
Musimy być razem, musimy się szanować i wtedy dojdziemy do dobrobytu i do dobrej demokracji.
A gdzie w tym czasie był Lech Wałęsa? "Miałem nowotwór"
W czasie gdy jego żona była kontrolowana przez SOP, Lech Wałęsa przebywał w Stanach Zjednoczonych. Były prezydent rozpoczął tam właśnie intensywną serię wykładów, która potrwa kilka miesięcy i obejmie również Kanadę.
Będę miał serię odczytów, wykładów, a zaczynam od Los Angeles, a później inne miasta i w końcu Kanada. I tak do końca października.
Przy okazji rozmowy z mediami, legendarny przywódca "Solidarności" zdradził też, że zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, co dodaje całej sytuacji jeszcze bardziej ludzkiego i gorzkiego wymiaru.
Miałem nowotwór w pęcherzu. Lekarze coś tam pocięli, poszerzyli i tyle. Było kiedyś zdrowie, teraz nie ma.