Karol Nawrocki zawetował ustawę „lex Kamilek” upraszczającą weryfikację osób pracujących z dziećmi

Karol Nawrocki zawetował ustawę „lex Kamilek” upraszczającą weryfikację osób pracujących z dziećmi

Karol Nawrocki zawetował ustawę „lex Kamilek” upraszczającą weryfikację osób pracujących z dziećmi

facebook.com/Nawrocki25

Miała być tarcza dla najmłodszych, inspirowana tragiczną historią skatowanego Kamilka z Częstochowy, a jest kolejny polityczny front. Prezydent Karol Nawrocki po raz kolejny sięgnął po weto, blokując ustawę, która miała uszczelnić system ochrony dzieci. Oficjalnie w trosce o ich dobro. Nieoficjalnie – to kolejny element jego otwartej wojny z rządem, w której walutą przetargową staje się bezpieczeństwo najbardziej bezbronnych.

Reklama

Prezydent mówi "NIE". Ustawa chroniąca dzieci w koszu

Stało się to, czego wielu się spodziewało. Prezydent Karol Nawrocki zadał cios ustawie znanej jako "lex Kamilek", posyłając do kosza przepisy, które miały być odpowiedzią na tragiczną śmierć ośmioletniego chłopca z Częstochowy.

Ustawa, która powstała jako odpowiedź na tę tragedię, miała być krokiem naprzód w systemie ochrony małoletnich w Polsce. Jej celem było przede wszystkim uproszczenie i uszczelnienie procedur weryfikacji osób, które na co dzień pracują z dziećmi. Nowelizacja zakładała szereg ułatwień, które miały zdjąć biurokratyczny ciężar z barków szkół, organizacji pozarządowych czy wolontariuszy.

Reklama

Chodziło między innymi o zniesienie obowiązku podwójnego sprawdzania tej samej osoby w różnych rejestrach czy rezygnację z wymogu przedstawiania zaświadczenia z Krajowego Rejestru Karnego na rzecz pisemnego oświadczenia. Z opłat za zaświadczenia o niekaralności mieli zostać zwolnieni wolontariusze i studenci na praktykach. Miało być prościej, szybciej i taniej. Rząd zapewniał, że wciąż bezpiecznie. Pałac Prezydencki uznał jednak, że wie lepiej i pociągnął za hamulec bezpieczeństwa.

Karol Nawrocki za biurkiem instagram.com/nawrockipl

Reklama

Oficjalny powód to "dobro dziecka". Kancelaria Prezydenta tłumaczy weto

Oficjalne tłumaczenia brzmią szlachetnie, bo kto odważyłby się dyskutować z "dobrem dziecka"? Szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, ubrał decyzję w słowa, które mają przedstawiać prezydenta jako jedynego obrońcę najmłodszych.

Reklama

Ustawa została zaproponowana przez większość rządową, parlamentarną jako element deregulacji. Nie ma tutaj zgody na podpisanie tej ustawy przez pana prezydenta z wielu powodów. Te powody wskazywała również Rzecznik Praw Dziecka, przypomnę, wybrana głosami tej większości parlamentarnej. Od samego początku RPD wskazywała na daleko idące mankamenty, mówiąc tak bardzo eufemistycznie, tej ustawy i obniżanie ochrony praw dzieci. Pan prezydent nie zgadza się i podziela w tym zakresie stanowisko RPD na obniżanie praw dzieci kosztem zniesienia pewnych utrudnień natury administracyjnej, przede wszystkim dobro dziecka.

Sama Rzeczniczka Praw Dziecka malowała jeszcze mroczniejszy obraz. Według niej proponowane zmiany mogły otworzyć furtkę groźnym przestępcom do kontaktu z dziećmi. Jej zdaniem:

Reklama

Osoby skazane za przestępstwa seksualne bądź za np. zabójstwo, handel ludźmi będą mogły w praktyce uzyskiwać kontakt z dziećmi, np. podczas zajęć w przedszkolach czy szkołach, gdzie będą gośćmi.

Argumentacja jest mocna, ale w kuluarach mówi się, że to wygodna zasłona dymna. Rzecznik Praw Dziecka, choć wybrana głosami obecnej koalicji, od początku krytykowała ustawę, co dało prezydentowi idealny pretekst do zablokowania kolejnej inicjatywy rządu, tym razem pod wyjątkowo szlachetnym hasłem.

Reklama

Prezydenckie weto oznacza, że ustawa wraca do Sejmu. Jednak szanse na jego odrzucenie są praktycznie zerowe – wymagałoby to większości trzech piątych głosów, której koalicja rządząca nie posiada. Oznacza to, że cały proces legislacyjny trzeba będzie zaczynać od nowa, a "lex Kamilek" wylądowała w zamrażarce na nieokreślony czas.

Rodzina Nawrockich to przykład nowoczesnej rodziny pachworkowej.
Źródło: X.comMagdalenka_PL
Reklama
Reklama