Rodzice, którzy planują tańszy urlop w trakcie roku szkolnego, mogą słono zapłacić. Za niespełnianie obowiązku szkolnego grozi grzywna do 10 tys. zł, a łącznie nawet do 50 tys. zł – i to bez sądu, w trybie administracyjnym. Do tego dochodzą mandaty na trasie: fotelik, dokumenty dziecka, lokalne przepisy za granicą.
Rodzice kuszeni "tanią jesienią". Wracają, a w skrzynce czeka upomnienie
Jesień, tanie loty, pusta plaża – brzmi jak idealne wakacje z dzieckiem. Przykładowa rodzina z Mazowsza bierze trzy dni wolnego po rozpoczęciu roku szkolnego, rezerwuje lot i leżaki, a gdy wraca, w skrzynce czeka pisemne upomnienie z gminy. Kilka "dni luzu" w e-dzienniku zamienia się w realne ryzyko: nieobecności w szkole = sankcje dla rodziców.
Mechanizm jest prosty i wynika wprost z przepisów szkolnych oraz prawa oświatowego. Jeśli frekwencja w szkole dziecka spada, a nieobecności są nieusprawiedliwione, gmina może wszcząć egzekucję administracyjną wobec rodziców lub opiekunów. Najpierw przychodzi upomnienie, a jeśli sytuacja się powtarza – grzywna do 10 tys. zł, z możliwością ponawiania do łącznie 50 tys. zł.
Brzmi ostro? Projekt MEN zaostrza zasady jeszcze bardziej, wprowadzając roczny limit frekwencji. Jak podaje Portal Samorządowy.pl:
Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza ustalić górną granicę nieobecności na poziomie 25 proc. w ciągu roku szkolnego.
To ma przeciąć praktykę "znikania" uczniów w maju i czerwcu, a rodzicom utrudnić wyjazdy w roku szkolnym "bo taniej".
Kiedy dokładnie grozi 10 tys. zł kary. Co zmienia projekt MEN
Obowiązek szkolny w Polsce oznacza, że naukę trzeba rozpocząć najpóźniej w wieku 7 lat (na wniosek rodziców można od 6 lat), a uczeń podlega obowiązkowi nauki do pełnoletności. Rodzice muszą zapewnić edukację i dbać o frekwencję szkolną dziecka – to nie jest sugestia szkoły, lecz wymóg prawa oświatowego. Gmina i dyrektorzy szkół nadzorują w praktyce realizację obowiązku.
Procedura jest przewidywalna: najpierw pisemne upomnienie, potem wniosek o egzekucję administracyjną, a następnie grzywna do 10 tys. zł. Kara może być nakładana ponownie, aż do łącznie 50 tys. zł, jeżeli problem powraca. Niewypełnianie obowiązku szkolnego to wprost "grzywna dla rodziców" – dotyczy opiekunów, nie uczniów, a działa szybciej niż klasyczny proces sądowy.
Projekt MEN zmienia próg i sposób liczenia nieobecności. Zamiast dotychczasowych, bardziej liberalnych standardów (m.in. 50% w ujęciu miesięcznym), planowane jest roczne sito: limit 25 proc. nieobecności w skali roku. Po przekroczeniu tego pułapu absencja może być uznana za niespełnianie obowiązku szkolnego, a uczeń może zostać nieklasyfikowany. Nowelizacja przewiduje też powołanie Krajowego i Wojewódzkich Rzeczników Praw Uczniowskich.

Za granicą bywa drożej. Ile płacą rodzice w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Holandii
Nieobecności w szkole a urlop? Polska nie jest wyjątkiem – europejski trend to ograniczanie "wakacji w roku szkolnym". W Niemczech wysokość grzywny zależy od landu: w Bawarii to 1000–2500 euro, w Berlinie do 2500 euro, a w Nadrenii Północnej-Westfalii do 1000 euro za każde dziecko (orientacyjnie: to ok. kilku do ponad 10 tys. zł). To często więcej niż "grzywna za brak frekwencji" w Polsce.
W Wielkiej Brytanii za nieusprawiedliwione nieobecności szkoły mogą nakładać kary w wysokości 60–120 funtów od rodzica za okres absencji, a przy dalszym uchylaniu się wchodzą w grę sprawy sądowe i wyższe sankcje. W Holandii stawki wynoszą orientacyjnie ok. 100 euro.
Kwoty i praktyki różnią się między krajami i zmieniają w czasie, ale kierunek jest wspólny: pilnuj obowiązku szkolnego, nawet jeśli bilety kuszą ceną.