Podczas gorącej dyskusji o ustawie wiatrakowej w programie "Debata Gozdyry" poseł PiS Łukasz Kmita rzucił w stronę prowadzącej oskarżenie o kłamstwo. Reakcja Agnieszki Gozdyry była natychmiastowa i postawiła polityka pod ścianą, żądając przeprosin. Usłyszała odpowiedź, która tylko dolała oliwy do ognia i rozpaliła awanturę na antenie.
Awantura na antenie Polsat News
Czwartkowe wydanie programu „Debata Gozdyry” na antenie Polsat News od początku zapowiadało się interesująco. Głównym tematem była zawetowana przez prezydenta ustawa wiatrakowa, a w studiu zasiedli m.in. poseł PiS Łukasz Kmita oraz Ewa Szymanowska z Polski 2050. Napięcie rosło z każdą minutą, a poseł Kmita nie zamierzał gryźć się w język.
Zanim doszło do otwartej konfrontacji z prowadzącą — Agnieszką Gozdyrą, polityk PiS serwował mocne tezy. Zaatakował minister środowiska, Paulinę Hennig-Kloskę, zarzucając jej, że ta "reprezentuje interesy niemieckich firm".
Chwilę później Kmita poszedł o krok dalej, uderzając w całą Platformę Obywatelską, która jego zdaniem nie jest niczym innym jak zbiorem "populistów i oszustów". To właśnie ta retoryka stała się punktem zapalnym dla awantury, która miała za chwilę wybuchnąć na oczach widzów.

Wystarczyła jedna uwaga Agnieszki Gozdyry, by posłowi PiS puściły wszelkie hamulce
Gdy dyskusja zeszła na temat tego, że to również polskie firmy chcą inwestować w turbiny, Agnieszka Gozdyra podsumowała strategię komunikacyjną opozycji, zwracając się do posła PiS.
A państwo krzyczą Berlin, Niemcy.
Ta uwaga wywołała natychmiastową i ostrą reakcję Łukasza Kmity, który zwrócił się bezpośrednio do dziennikarki z ciężkim oskarżeniem.
To jest kłamstwo, co pani mówi. Bo my nie jesteśmy przeciwni wiatrakom.
Prowadząca nie zostawiła tego bez odpowiedzi. Przerwała dyskusję i postawiła sprawę na ostrzu noża, formułując kategoryczne żądanie.
To niech mnie pan teraz przeprosi.
Odpowiedź posła PiS była krótka, ale dolała oliwy do ognia i sprawiła, że temperatura w studiu sięgnęła zenitu.
Nie. Nie przeproszę, bo ja mam rację.

Agnieszka Gozdyra nie odpuszczała, dopytując, w którym konkretnie momencie miała skłamać. Jednak Łukasz Kmita, zamiast odpowiedzieć wprost, uciekł w dygresję o postulacie swojej partii dotyczącym odległości 1000 metrów. Prowadząca natychmiast sprowadziła go na ziemię.
Ale nie o tym była mowa, tylko o niemieckich interesach.
Po chwili poseł PiS wprawił prowadzącą w osłupienie.
Nie. Michał Szczerba już panią przeprosił.
Ta kompletnie niezwiązana z tematem dygresja wywołała szok i niedowierzanie. Reakcja Agnieszki Gozdyry mówiła wszystko.
Co ma to wspólnego z tym, co ja powiedziałam? Co pan wygaduje?
Po zakończeniu programu Agnieszka Gozdyra odniosła się do sytuacji w mediach społecznościowych. We wpisie na platformie X dała jasno do zrozumienia, że oczekuje refleksji ze strony posła.
Liczę na refleksję p. Łukasz Kmita. Zarzucanie kłamstwa ma swoje konsekwencje. Słowa mają znaczenie.