Media ochrzciły ją „królową zasiłków”, a ona bez mrugnięcia okiem dolewa oliwy do ognia, mówiąc wprost: „Jestem za stara, żeby pracować”. Historia 43-letniej Marie Buchan, matki ośmiorga dzieci, to zdaniem wielu, po prostu skandal. Kamery weszły do jej domu i pokazały, jak naprawdę wygląda życie za pieniądze podatników – od operacji plastycznych po niechęć do podjęcia jakiejkolwiek pracy.
43-letnia mama ósemki nie chce pracować i żyje na koszt państwa
Marie Buchan to 43-letnia samotna matka z Wielkiej Brytanii, która wychowuje ośmioro dzieci w wieku od 11 do 23 lat. Brytyjskie tabloidy od lat rozpisują się o jej wydatkach: operacja powiększenia piersi za tysiące funtów, zabiegi ginekologii estetycznej, a nawet zakup i utrzymanie konia. Wszystko to z pieniędzy podatników, co sprawiło, że przylgnęła do niej łatka „królowej zasiłków”.
Ekipa BBC spędziła w jej domu dwa dni, a znana dziennikarka Stacey Dooley próbowała zrozumieć fenomen kobiety, która stała się symbolem życia na garnuszku państwa. To właśnie tam, bez cienia żenady, Marie Buchan wygłosiła swoje credo, które wstrząsnęło widzami.
Mam już 43 lata i myślę, że jestem za stara do pracy. To łatwiejsze i mniej stresujące — pobierać zasiłki, do których mam prawo.

Marie Buchan nie chce pracować
Marie Buchan twierdzi, że jest „za stara”, ale za tą prostą wymówką kryje się cała sieć zależności. Wiele osób zastanawia się, skąd pieniądze na operacje i konia. To głównie zasługa hojnego brytyjskiego systemu, opartego na świadczeniach takich jak Universal Credit i Child Benefit.
W przypadku wielodzietnej rodziny tworzą one pokaźną sumę, która skutecznie zniechęca do szukania nisko płatnej pracy. Przypadek Marie Buchan pokazuje, że systemowa pomoc, która ma chronić przed ubóstwem, może jednocześnie stać się złotą klatką, z której po prostu nie opłaca się uciekać.
Emisja programu wywołała w Wielkiej Brytanii prawdziwą burzę. Internet zalała fala komentarzy, w których pobrzmiewały gniew i frustracja podatników. Z drugiej zaś strony część komentujących zwracała uwagę, że wychowanie ośmiorga dzieci to praca sama w sobie, a wina leży po stronie państwa, które tworzy wadliwe mechanizmy.