Miał być bohaterem narodowym, a jego powrót z kosmosu wielkim świętem nauki. Zamiast tego Sławosz Uznański-Wiśniewski wylądował w samym środku medialnego piekła. Teraz, jak donoszą media, jego wizerunek musi ratować sztab kryzysowy. Wyjaśniamy, co poszło nie tak.
Kosmiczna misja, ziemska katastrofa. Wszystko zaczęło się od jednego festiwalu
Lądowanie na Ziemi okazało się dla Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego trudniejsze niż wejście w atmosferę. Zamiast sal wykładowych i konferencji naukowych, polski astronauta trafił w sam środek Łódź Summer Festival, gdzie zamiast o gwiazdach na niebie, mówiło się o tych na scenie. Tam doszło do słynnego już starcia z Dodą, która skarciła go za rozdawanie autografów podczas jej koncertu.
Dobrze, że zszedł na ziemię, bo teraz gwiazda jest inna i jedna. Także proszę na ten moment albo podziwiać, albo w namiocie.
Jakby tego było mało, w tle rozgrywał się inny dramat. Odwołano zaplanowany wywiad z Karolem Wójcickim, autorem popularnego bloga "Z głową w gwiazdach". To miało być jedno z kluczowych spotkań, na które czekała cała Polska zainteresowana popularyzacją nauki. Zamiast rozmowy o misji IGNIS i eksperymentach w kosmosie, fani dostali jednak festiwal niewyjaśnionych zdarzeń i wzajemnych oskarżeń.
Astronauta wybucha w sieci. "Nie zgadzam się na h8jt i manipulację"
Po festiwalowych przejściach sam Sławosz Uznański-Wiśniewski postanowił zabrać głos. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych uderzył w mocne tony, pisząc, że "nie zgadza się na manipulację faktami, h*jt oraz ataki na rodzinę przez tych, których oczekiwania nie zostały spełnione". Wpis natychmiast wywołał burzę i lawinę domysłów, o czyje niespełnione oczekiwania chodzi.
Odpowiedź przyszła błyskawicznie. Bloger Karol Wójcicki bez wahania przyznał:
Tak, to moje oczekiwania nie zostały spełnione.
Jego oczekiwania, jak wyjaśnił, nie były wygórowane: "przejrzysta i uczciwa komunikacja, dotrzymywanie obietnic, wizja wspólnego celu". Wójcicki ujawnił też, że tuż przed publicznym wpisem astronauty odbył długą, prywatną rozmowę telefoniczną, co tylko pogłębiło atmosferę tajemnicy wokół całej afery.

"Polityka, układy i interesy". Ujawniono, co stoi za aferą
Prawdziwa afera wybuchła jednak, gdy Wójcicki odsłonił kulisy konfliktu. W swoim wpisie stwierdził wprost, co mogło stać za odwołaniem jego wywiadu i całym zamieszaniem. To nie były zwykłe problemy organizacyjne.
Niestety, wszystko co mogę powiedzieć, to że do tej historii wkradła się polityka, układy towarzyskie wchodzące na płaszczyznę zawodową i sfery publicznej, a także interesy, które różne strony próbowały ugrać w ciągu kilkudziesięciu minut festiwalu muzycznego.
Te słowa rzuciły zupełnie nowe światło na sprawę, sugerując, że polski astronauta stał się pionkiem w grze, której reguł mógł do końca nie rozumieć. Sytuacja stała się na tyle poważna, że – jak ujawnił Wójcicki – wokół astronauty zawiązał się nieformalny "sztab kryzysowy". Jego zadaniem jest "naprowadzić komunikację na właściwe, naukowe tory". Użycie sformułowania "sztab kryzysowy" to ostateczny dowód, że nie mówimy już o drobnych wpadkach, a o kryzysie wymagającym interwencji specjalistów od gaszenia pożarów.

Eksperci nie mają wątpliwości. "Nie był na to przygotowany"
Głos w sprawie zabrali również specjaliści od wizerunku, którzy analizują przyczyny tak gwałtownego kryzysu wizerunkowego. Zdaniem ekspertki PR, Marty Rodzik, astronauta i jego rodzina mogli po prostu nie być gotowi na to, co czekało na nich po powrocie na Ziemię.
Myślę, że po prostu musi się to wszystko troszeczkę uspokoić. Dla niego [Uznańskiego-Wiśniewskiego] to też jest pewnego rodzaju szok, że jest nim tak ogromne zainteresowanie nie tylko ze strony mediów, ale też społeczeństwa.
Rodzik sugeruje, że emocjonalna reakcja astronauty i jego publiczne oświadczenie były wynikiem nagłego zderzenia ze skalą popularności i h8jtu. To dodaje całej sprawie psychologicznej głębi i pokazuje ludzką twarz bohatera.
To kwestia ilości tego, ile na niego spadło w tak krótkim czasie i myślę, że on nie do końca był na to przygotowany i to wpłynęło, że postąpił w taki sposób, wydając to oświadczenie.

Od bohatera nauki do jedzenia pierogów. Dlaczego misja na Ziemi okazała się trudniejsza?
Jak doszło do tego, że bohater nauki wylądował w medialnym ogniu? Głos w tej sprawie zabrał m.in. dr Maciej Kawecki, który gorzko podsumował priorytety organizatorów pobytu astronauty, mówiąc:
Pierwszym miejscem, które powinien odwiedzić Polski astronauta, powinny być organizowane, dedykowane spotkania z aspirującymi młodymi ludźmi. Powinny być w to włączone uniwersytety, a nie telewizje śniadaniowe i politycy.
Choć Ministerstwo Nauki zapowiada, że od jesieni astronauta "ruszy inspirować studentów w całej Polsce", cień afery kładzie się na całym projekcie. Wygląda na to, że prawdziwa misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego – wykorzystanie historycznego lotu do rozbudzenia w Polakach pasji do nauki – dopiero się zaczyna. Czy sztab kryzysowy zdoła skierować tę misję z powrotem na orbitę nauki, czy polski astronauta na stałe wyląduje w świecie ziemskich afer i celebryckich przepychanek?