Ruch Obrony Granic Roberta Bąkiewicza od miesięcy rozgrzewa opinię publiczną, ale teraz głos zabrali Polacy. Najnowszy sondaż pokazuje, że kontrowersyjna inicjatywa ma więcej przeciwników niż zwolenników. Wyniki są jednoznaczne i stanowią poważny sygnał ostrzegawczy dla znanego narodowca.
Wyniki są bezlitosne. Polacy ocenili Ruch Obrony Granic
Polacy wydali jednoznaczny werdykt w sprawie działalności Roberta Bąkiewicza. Najnowszy sondaż Ipsos dla TVP Info nie pozostawia złudzeń – samozwańcze patrole narodowca budzą więcej sprzeciwu niż poparcia. Miażdżące liczby pokazują, z jak silnym oporem społecznym spotyka się kontrowersyjna inicjatywa.
Oto szczegółowe wyniki sondażu:
- 42% badanych ocenia działalność Ruchu Obrony Granic negatywnie. Z tego aż 32% to oceny "zdecydowanie złe", a 10% "raczej złe".
- 34% respondentów ma pozytywne zdanie o inicjatywie. Oceny "zdecydowanie dobrze" i "raczej dobrze" uzyskały po 17%.
- 24% Polaków nie ma zdania na ten temat.
Wyraźna przewaga negatywnych ocen to zimny prysznic dla Roberta Bąkiewicza i jego zwolenników.

Czym jest Ruch Obrony Granic i dlaczego budzi takie emocje
Na papierze cel jest szczytny: "obrona polskich granic przed nielegalną migracją". W praktyce jednak za szumnymi hasłami Ruchu Obrony Granic kryje się chaos, prowokacje i otwarty konflikt z państwowymi służbami. Samozwańcze patrole przy granicy polsko-niemieckiej i granicy z Białorusią stały się synonimem problemów, a nie wsparcia dla mundurowych.
Burzę wywołały oskarżenia Bąkiewicza, który w mediach społecznościowych zarzucił polskiej Straży Granicznej, że jest "Uberem dla nielegalnych migrantów" na zlecenie niemieckiej policji.
Tusk z Siemoniakiem zamienili polską Straż Graniczną w Ubera dla nielegalnych migrantów - na zawołanie Bundespolizei.
Straż Graniczna musiała stanowczo dementować te rewelacje, wyjaśniając, że nagranie przedstawiało standardową procedurę. Sytuację zaogniają incydenty, takie jak niedawne rozwiązanie przez policję nielegalnej pikiety Bąkiewicza w Wałbrzychu. Na wizerunku samego lidera cieniem kładzie się prawomocny wyrok za napaść na "Babcię Kasię" i kontrowersyjne ułaskawienie Bąkiewicza przez prezydenta Andrzeja Dudę.
"Hańba" kontra "obrona Polski". Polityczna burza wokół Bąkiewicza
Działalność Ruchu Obrony Granic stała się iskrą zapalną w politycznej debacie. Przedstawiciele rządu nie przebierają w słowach, oceniając patrole Bąkiewicza. Były szef MSWiA, Tomasz Siemoniak, wprost oskarżył jego ludzi o prowokacje.
Te osoby - trudno to nazwać patrolami - raczej próbują prowokować polskich funkcjonariuszy w mundurach (...), więc bynajmniej one nie wspierają. Działają po to, żeby robić na granicy zadymę.

W podobnym tonie wypowiedział się obecny minister Marcin Kierwiński po interwencji policji, pisząc na portalu X:
Dziś w Wałbrzychu policja działała wobec ekipy Bąkiewicza zgodnie z prawem i procedurami. Nikt nie będzie dezorganizował polskiego państwa. Nikt nie będzie tworzył alternatywnej rzeczywistości prawnej. Kroku wstecz nie będzie.
Bąkiewicz nie położył uszu po sobie i odpowiedział Ministrowi w charakterystyczny dla siebie sposób:
Dziś w Wałbrzychu Pana polityczne uprzedzenia o mały włos nie doprowadziły do kompromitacji funkcjonariuszy. Zajmij się Pan lepiej bezpieczeństwem polskich domów, a nie polowaniem na #RuchObronyGranic i tworzeniem alternatywnej rzeczywistości prawnej.

Mimo tak ostrej krytyki ze strony rządu, Bąkiewicz i jego ruch mogą liczyć na ciche poparcie części polityków opozycji, którzy w jego działaniach widzą wyraz patriotyzmu, co tylko pogłębia polityczny spór wokół obrony granic.
Bąkiewicz swoje, a internet wie swoje
Wyniki sondażu znajdują swoje odzwierciedlenie w internecie. Pod artykułami i wpisami na temat działalności Ruchu Obrony Granic wrze. Komentujący nie przebierają w słowach, krytykując Bąkiewicza za sianie chaosu, podważanie autorytetu państwa i budowanie kapitału politycznego na kryzysie migracyjnym. Wygląda na to, że Polacy mają dość samozwańczych "obrońców", a najnowszy sondaż jest tego najlepszym dowodem.