Wydawało się, że nowa władza skończy z nepotyzmem, ale nic z tego. Najnowsze doniesienia Onetu ujawniają, jak brat ministra Adama Bodnara i świeżo upieczony zięć prezydenta Andrzeja Dudy otrzymali lukratywne stanowiska. Wśród ludu aż wrze, a politycy rozdają posady po znajomości, co do złudzenia przypomina praktyki poprzedników.
Awanse dla rodziny i znajomych
W Wojsku Polskim nastroje są fatalne. Jak ustalił Onet, czarę goryczy przelała niedawna nominacja płk. Piotra Bieńka na prestiżowe stanowisko dowódcy 6. Brygady Powietrznodesantowej. Nie jest on postacią anonimową – to syn gen. Mieczysława Bieńka, jednego z głównych doradców szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza. Na życiorysie pułkownika cieniem kładzie się jednak skandal z 2016 roku, kiedy to miał naruszyć nietykalność cielesną policjantki i funkcjonariusza Straży Miejskiej. Sprawa w sądzie została umorzona, ale w armii pamięć o niej nie zginęła.
Decyzja o powierzeniu mu tak ważnej jednostki wywołała wściekłość wśród oficerów, którzy czują, że zasady są równe, ale dla niektórych równiejsze. Jeden z nich nie krył oburzenia w rozmowie z Onetem.
Gdybym ja pobił policjanta, to z wojska wyleciałbym z wielkim hukiem, ale jak widać syn generała może więcej.
Nominacja dla Bieńka to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Lista beneficjentów politycznych układów jest dłuższa. Awans generalski otrzymał drugi syn doradcy MON, a także Mirosław Bodnar, brat ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Te kontrowersyjne awanse w wojsku polskim stały się symbolem kontynuacji starych, złych praktyk.
Zięć Dudy prezesem, brat Bodnara od dronów. Kim są nowi nominaci?
Wśród nominatów szczególną uwagę przykuwają dwie postacie. Pierwsza to Mirosław Bodnar, który dostał awans generalski i został szefem Inspektoratu Systemów Bezzałogowych. To kluczowa funkcja, biorąc pod uwagę rosnące znaczenie dronów na współczesnym polu bitwy. Problem w tym, że jego doświadczenie, związane głównie z logistyką i obroną powietrzną, ma się nijak do nowych obowiązków. Oficerowie kpią, że generał, zamiast wdrażać wizję, przyjeżdża do specjalistów "szukać natchnienia". Jak złośliwie podsumował jeden z rozmówców Onetu:
To jest mądry gość, ale z dronami ma tyle wspólnego, co ja z baletem.
Drugim bohaterem jest Mateusz Zawistowski, który na początku lipca 2025 roku poślubił Kingę Dudę. Jeszcze jako jej narzeczony, w czerwcu 2024 roku, został prezesem MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, spółki-córki państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jego firma ma współtworzyć strategiczny Polish Defence Fund. Co ciekawe, minister Władysław Kosiniak-Kamysz, który firmuje projekt, zarzekał się, że "nie miał wiedzy" o tym, że Zawistowski to przyszły zięć Dudy.

Kulisy nominacji. Krakowski układ i generalska układanka
Jak to możliwe, że doszło do tak kontrowersyjnych decyzji? Dziennikarze Onetu wskazują na rzekomy "krakowski układ" i wieloletnią, dobrą znajomość Andrzeja Dudy i Władysława Kosiniaka-Kamysza. To właśnie w ramach tej nieformalnej współpracy miała powstać "generalska układanka", której celem było znalezienie posad dla "swoich". Aby Piotr Bieniek mógł objąć dowództwo w Krakowie, trzeba było zrobić dla niego miejsce. W tym celu jego poprzednika, gen. Michała Strzeleckiego, przesunięto na inne stanowisko, blokując przy tym awans innemu, świetnie ocenianemu oficerowi.
W tle tych wydarzeń majaczy postać gen. Mieczysława Bieńka seniora, który pełni rolę "szarej eminencji" w MON. Jak podaje Onet, jego wpływy są ogromne, mimo że w przeszłości został skazany za jazdę po p*j**emu, co skutkowało odebraniem mu certyfikatu dostępu do informacji niejawnych. To rzuca dodatkowy cień na transparentność podejmowanych w resorcie decyzji.

Tłumaczenia polityków i MON. "To nie nepotyzm, to kompetencje"
Oficjalnie nepotyzm w wojsku nie istnieje. Resort obrony w komunikatach konsekwentnie zaprzecza, by o nominacjach decydowały koneksje. Jak przekonuje MON, "za tymi nominacjami stoi doświadczenie żołnierskie, umiejętności i kompetencje oficerów". W sprawie Piotra Bieńka rzecznik resortu Janusz Sejmej wyjaśniał, że oficer po incydencie z 2016 roku nieprzerwanie służył w wojsku, miał wzorowe oceny, a poprzednie kierownictwo MON nigdy nie próbowało go usunąć.
W obronie swojego brata stanął również minister Adam Bodnar. Podkreślał jego 58 lat, wspaniałą karierę i zasługi dla ojczyzny.
Jest dla mnie wzorem służby publicznej, wzorem żołnierza
– mówił, przekonując, że awans generalski był w pełni uzasadniony.
Nowa władza, te same metody? Oburzenie nie cichnie
Tłumaczenia polityków nie przekonują jednak szeregowych żołnierzy i oficerów. W armii panuje poczucie głębokiego rozczarowania i zdrady. Obietnice zerwania z patologiami poprzedników okazały się puste. Frustrację wojskowych najlepiej oddają słowa jednego z nich, przytoczone przez Onet, które stanowią gorzkie podsumowanie ostatnich miesięcy.
Krytykowaliśmy Macierewicza i Błaszczaka za awanse po uważaniu. Dlatego daliśmy Kosiniakowi kredyt zaufania. Zawiódł nas jednak na całej linii. Faworyzowanie krewnych i znajomych to dziś w wojsku norma.
Wygląda na to, że obietnice o nowej jakości w polityce trzeba włożyć między bajki. Karuzela stanowisk kręci się w najlepsze, a jedyne co się zmienia, to nazwiska beneficjentów.