Dziadek 3,5-letniej Helenki z Okunina w „Gazecie Wyborczej”: rodzice bardzo ją kochali i nikt nie chciał jej skrzywdzić

Dziadek 3,5-letniej Helenki z Okunina w „Gazecie Wyborczej”: rodzice bardzo ją kochali i nikt nie chciał jej skrzywdzić

Dziadek 3,5-letniej Helenki z Okunina w „Gazecie Wyborczej”: rodzice bardzo ją kochali i nikt nie chciał jej skrzywdzić

canva

Historia 3,5-letniej Helenki, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala z powodów skrajnie restrykcyjnego żywienia przez rodziców, poruszyła wszystkich. Teraz głos zabrał dziadek, który rzucił inne światło na rodziców. Opowiedział o tym, jak podchodzili do wychowywania córki.

Reklama

Dziadek 3,5 Helenki zabrał głos

Dramat dziewczynki ze wsi Okunin poruszył całą Polskę.Rodzice 3,5-letniej Helenki karmili ją tylko winogronami i mlekiem matki. Dziecko w ciężkim stanie w niedzielę, 15 grudnia trafiło do zielonogórskiego szpitala.

Rodzice Heleny zostali zatrzymani i odpowiedzą za narażenie na utratę życia lub zdrowia małoletniej. Nikt z sąsiadów i bliskich nie miał świadomości o złym stanie dziewczynki.

Reklama

Mama Heleny urwała kontakt ze swoją rodziną. Mimo że mieszkali w sąsiedztwie, babcia dziecka nie miała pojęcia, że dzieje się mu krzywda. Dużo bliżej z wnuczką był jej dziadek ze strony ojca. Mężczyzna w szczerym wywiadzie dla "Gazety WYborczej"rzucił więcej światła na sprawę. Był przekonany, że 3,5-latka ma zapewnione przez rodziców wszystko, czego potrzebuje. Helenka była długo wyczekiwanym dzieckiem i, w opinii dziadka, rodzice bardzo o nią dbali:

Nikt już nie wierzył, że pojawi się u nich dziecko, ciąża była jak cud. Gdy Helenka się urodziła, oszaleli na jej punkcie. Nikt nie chciał zrobić jej krzywdy. To wszystko z miłości, oni ją bardzo kochają, pozwalali na wszystko.

ręce dziecka leżącego w szpitalnym łóżku canva

Reklama

Historia małej Heleny

Dziadek małej Heleny w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" opowiedział też o tym, jak żyli rodzice dziewczynki. Mama była weganką i już w ciąży odżywiała się tylko warzywami i owocami.

Reklama

Przez całą ciążę jadła tylko owoce i warzywa. Mówiła, że jej to służy. Syn to rozumiał, a my przywykliśmy. Potem, już nikt o nic nie pytał

- mówił pan Krzysztof.

Reklama

Mężczyzna przyznał również, że pani Magdalena, mama dziewczynki, kupowała tylko zdrowe jedzenie i kategorycznie zabraniała jakichkolwiek słodyczy:

Reklama

 Żadnej czekolady, cukierków. Na święta, imieniny, Mikołaja. Magda stanowczo sprzeciwiała się słodyczom. Denerwowała się, szybko gasiła temat. Była w tym zasadnicza. Rafał rozumiał Magdę, zgadzał się na takie wychowanie Helenki. Nikt z tym potem nie dyskutował

- wyjawił "Gazecie Wyborczej" dziadek.

Na pytanie dziennikarki o karmienie samymi winogronami i mlekiem, pan Krzysztof zapewnił, że przez rodziców przemawiała troska. Karmili córkę tym, co chciał jeść:

Bo tylko to Helenka chciała jeść. Magda obierała te winogrona godzinami, wie pani, ile trzeba czasu, żeby obrać je ze skórki? Helenka piła jeszcze tylko mleko mamy, ale ja Magdzie mówiłem „Co to twoje mleko warte? Kota nawet nie wykarmisz”. Ona tylko kręciła głową z niedowierzaniem

- dodał pan Krzysztof.

ręce dziecka leżącego w szpitalnym łóżku canva

Helenka była bardzo szczupła

W momencie przyjęcia do szpitala Helenka ważyła zaledwie 8 kilogramów. Norma dla jej wieku to około 18 kilogramów. Dziadek dziewczynki w rozmowie z dziennikarką "Wyborczej" przyznał, że była bardzo szczupła. Nie widział jednak w tym niczego niepokojącego:

Pan Krzysztof opowiedział, że 3,5-latka była żywym i pogodnym dzieckiem. Tydzień przed Mikołajkami tryskała energią:

Biegała, skakała, wszędzie było jej pełno. Była chudziutka, drobniutka, ale każdy myślał, że taka jej uroda. Magda i Rafał naprawdę o nią dbali, nikomu przez głowę nie przeszło, że ktoś z miłości może zrobić dziecku krzywdę.

Sytuacja zmieniła się tydzień później. W Mikołajki wnuczka spała i nie miał okazji się z nią spotkać, choć nadal nic nie podejrzewał:

Zamieniła dzień z nocą. Spod kołdry wystawały jej delikatne włoski. Nie sądziłem, że coś jest nie tak.

- relacjonował dziadek ostatnie spotkanie z wnuczką.

Niestety stan dziewczynki nadal jest ciężki. Według ustaleń "Faktu" przeszła transfuzję i jest odżywania pozajelitowo.

 

 

 

 

 

 

Rodzice 3,5-letniej Helenki karmili ją tylko winogronami i mlekiem matki
Źródło: canva
Reklama
Reklama